środa, 20 listopada 2013

Salted Caramel

Karmel to jeden z ulubionych przysmaków amatorów słodkości. Ma jednak jedną wadę - jest bardzo kaloryczny. Jednak czasami warto sobie pozwolić na odrobinę przyjemności.
 Dzięki zapachowi Salted Caramel, możemy cieszyć się aromatem tej słodkości bez cienia obaw o kalorie :)

Jak w ogóle pachnie ten zapach?

Niecodzienne słodko-słone połączenie. Karmel w towarzystwie podpalanego cukru przełamany zapachem morskiej soli kusi swoim pełnym wdzięku aromatem. Skuszona takim opisem postanowiłam sprawdzić, jak takie połączenie sprawdzi się w praktyce. Podobno przeciwieństwa się przyciągają, czy w tym przypadku słodycz przełamana zapachem soli morskiej to udane połączenie? Według Mnie tak :) .


Do kominka włożyłam tylko połowę wosku, bo wydawało mi się, że zapach będzie bardzo intensywny. Nie myliłam się. Zagościł w każdym pomieszczeniu mojego domu w niespełna pół godziny po zapaleniu. Co więcej, jeszcze przez cały dzień, aż do wieczora zapach utrzymywał się w kuchni w której zapaliłam kominek.

Na początku palenia dominujący był aromat soli, karmel wyczuwałam tylko w tle. Muszę przyznać, że trochę mnie to przestraszyło. Nie tego się spodziewałam, liczyłam na coś słodszego. Jednak  postanowiłam nie gasić kominka - przecież zapach zmienia się podczas palenia. Gdy po kilku minutach weszłam ponownie do kuchni byłam naprawdę zdziwiona. Gdzie podziała się sól?
Zamiast niej pojawił się zapach prawdziwej słodyczy - karmel polany ciemną czekoladą. Intensywny, głęboki i naprawdę przyjemny. 


W dotychczasowej gamie zapachów Yankee Candle brakowało czekolady. Oczywiście pojawiały się na krótko limitowane świece o tym aromacie np. Chocolate Layer Cake lub Chocolate Bunies, ale niestety nie występowały pod postacią wosków do kominka. Zapachy te cieszyły się dużym powodzeniem i szybko znikały ze sprzedaży. Teraz pojawił się zapach zawierający tak lubianą przez wszystkich czekoladę, który jest dostępny przez cały rok i w każdej wielkość. Jest to naprawdę wspaniała wiadomość :).

czwartek, 14 listopada 2013

Wyniki Halloweenowego konkursu :)

Dziękujemy za cierpliwość w oczekiwaniu na wyniki ( mieliśmy mały problem z dopasowaniem zdjęć do poszczególnych osób ) i  za tak liczny udział w konkursie :) Bardzo ciężko było nam wyłonić najlepsze i najbardziej straszne zdjęcia. Ze strachem w oczach wskazaliśmy "paluchem " zwycięzców :)

Pierwsze miejsce przyznaliśmy:

 Drugie miejsce zdobywają:



Trzecie miejsce przyznaliśmy:






Gratulujemy wszystkim zwycięzcom . Prosimy o przesłanie danych do wysyłki na adres ewelina@candleroom.pl.

czwartek, 7 listopada 2013

Vanilla Chai

Pochmurne i deszczowe dni, długie wieczory i poranne przymrozki - jesienna pogoda nie zachęca do wychodzenia z domu. Najlepszym przyjacielem okazuje się koc i kubek gorącej herbaty. Ja do tego zestawu dodałam jeszcze wosk zapachowy. I smutny jesienny dzień stał się dużo przyjemniejszy :).
Przy okazji wybierania odpowiedniego zapachu postanowiłam uporządkować swoje woski. Te owocowe i kwiatowe przełożyłam na dno pudełka, a ich miejsce zajęły jesienne aromaty. Wśród nich zauważyłam Vanilla Chai, zapach którego do tej pory nie miałam okazji wypróbować. Dlatego też znalazł się w miseczce kominka.
W pierwszym momencie zapach wydał mi się podobny do Bright Copper Kettles z limitowanej kolekcji My Favourite Things. Bardzo intensywny, pachnący cynamonem i gałką muszkatułową. Jednak Vanilla Chai jest odrobinę słodszy.
Po zapaleniu wosk wypełnił całe pomieszczenie niezwykle przytulnym zapachem. Do wcześniej wypomnianego cynamonu i gałki muszkatołowej dołączył imbir i kardamon. Wanilia ukryła się w tle, jednak jej delikatne nuty były cały czas obecne. Zapach stał się ciężki, ale nie duszący. A nuty przypraw wyczuwałam jeszcze dwa dni po paleniu wosku.
Czy wrócę do zapachu Vanilla Chai? Na pewno. Jesień jest bardzo długa, a korzenne zapachy są idealnymi towarzyszami długich wieczorów. 




 


 

środa, 30 października 2013

Halloweenowy konkurs

Od początku października Candle Room czeka na halloweenowy wieczór. W związku z tym w naszym sklepie pojawiły się lampiony z dyń, pajęczyny oraz czarne koty. 
Czujemy się gotowi na przyjęcie dzieci przebranych za straszydła, duchy i inne straszne postacie. Zgodnie ze zwyczajem w naszym sklepie będą na nich czekały słodkości :).

A jak Wasze przygotowania do Halloween? Czy zmiana dekoracji w domu już nastąpiła? 
A może wybieracie się na zabawę, na której obowiązują specjalne na tę okazję stroje oraz makijaż? Chętnie poznamy Wasze pomysły, jeśli tylko zechcecie się z nami nimi podzielić. 
Ponieważ bardzo lubimy konkursy, postanowiliśmy najciekawsze pomysły nagrodzić :).
Pokażcie nam jak bawicie się w noc duchów. Liczymy na Waszą kreatywność i poczucie humoru :). 

Na zdjęcia strasznych przebrań lub dekoracji domów czekamy do 6 listopada.  

Jedna osoba może wysłać dowolna ilość zdjęć, jednak muszą być one autorskie.

Zasady naszego konkursu:
1. Aby wziąć udział w konkursie należy być publicznym obserwatorem bloga Candle Room i/lub fan'em strony Candle Room home and gift na portalu Facebook.
2. Należy pozostawić pod tym wpisem komentarz o treści "biorę udział" . Jeśli uczestnik nie jest obserwatorem bloga i jest jedynie fan'em strony Candle Room home and gift, proszę aby w komentarzu podał również Nick lub Imię oraz Pierwszą literę nazwiska - którymi posługuje się na portalu Facebook.

Zdjęcia prosimy nadsyłać na adres: ewelina@candleroom.pl

Czekają na Was wspaniałe nagrody:
- jeden słoik 411g o halloweenowym zapachu
- dwa zestawy sampler + wosk
- trzy zestawy wosków

Czekając na Wasze zdjęcia, życzymy Wam dobrej zabawy :).



czwartek, 24 października 2013

Zapachy do samochodu Yankee Candle

Będąc dzieckiem uwielbiałam podróże samochodem mojego taty. Samochodem zawsze czystym i pachnącym. Zapach ulubionego odświerzacza samochodowego taty pamiętam do dziś. Jabłkowy, lekko słodki, ale nie męczący.
Kilka lat później, kiedy sama stałam się kierowcą, zrozumiałam jak ważny jest zapach samochodowy, zwłaszcza podczas długich podróży. Dlatego też postanowiłam poszukać swojego zapachu, a mój wybór padł na produkty Yankee Candle. Okazało się, że wybór może przyprawić o zawrót głowy ;). Bo zdecydowanie się na zapach to jedno, a forma zapachu to zupełnie co innego.
Car Jar to tradycyjne papierowe zawieszki o kształcie charakterystycznym dla Yankee Candle, czyli słoika. Na zapach Pink Sands w tej formie zdecydowałam się latem. Przez pierwszy tydzień pachniał nie tylko samochód lecz również cały garaż ;). Później stał się on trochę mniej intensywny, jednak nadal był wyraźny. Po miesiącu przeniosłam zawieszkę z samochodu do szafy z kurtkami zimowymi. Każda kurtka, którą teraz wyjmuję pachnie delikatnym, przyjemnym aromatem.


Inną formą jest Car Jar Ultimate. Zapach w formie żelu zamknięty w plastikowym słoiku. Podczas używania żelowa warstwa kurczy się, co moim zdaniem jest bardzo praktyczne - wiadomo kiedy zapach się kończy. Wiele osób bardzo ceni kształt i wielkość, traktując Car Jar Ultimate jako ozdobę samochodu.  A zapach starcza na około 4 tygodni.


Na koniec moje ulubione Vent Sticks. Niewielkie klipsy, które umieszcza się w kratce wentylacyjnej. W opakowaniu znajdują się cztery sztuki, jednak moim zdaniem zapach jest na tyle intensywny, że wystarczy użyć jeden Vent Stick. Każda ze sztuk to około dwóch tygodni zapachu, co razem daje dwa miesiące przyjemnego aromatu w samochodzie. Są naprawdę wygodne w użyciu, nie wiesza się ich przy lusterku, co nie rozprasza podczas jazdy. Każde włączenie nawiewu to duża dawka ulubionego zapachu.

Podróż samochodem nie musi kojarzyć się tylko z koncentracją za kierownicą i ciągłymi korkami. Może być również czasem spędzonym w cudownym zapachu.



środa, 16 października 2013

Q1 2014 - nowości na rok 2014

Choć za oknem dopiero jesień, my już dziś wiemy jakie zapachy będą nam towarzyszyć wiosną. A jak na wiosnę przystało będzie kolorowo i bardzo pachnąco.

Bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że będą to zapachy kwiatowe. Po zimie i towarzyszącej jej mocnych, korzennych zapachach będzie to cudowna odmiana. Uwagę przyciągają również kolory świec. Róż, fiolet oraz beż to barwy, które w połączeniu z aromatem kwiatów mogą podnieść na duchu nawet w najbardziej pochmurne dni.

Pierwszym zapachem jest Champaca Blossom. Według producenta jest to kwiatowo – owocowy aromat. Champaca to odmiana magnolii, która nazywana jest wiecznie zielonym drzewem. Mi magnolie kojarzą się z początkiem maja, kiedy ich drzewa przyozdobione są pięknymi kwiatami o różnych odcieniach bieli i różu. Wydaje mi się, że Champaca Blossom będzie zapachem subtelnym i delikatnym jak kwiaty magnolii.

Pink Hibiscus - bukiet kwiatów hibiskusa. Roślina, która charakteryzuje się bardzo mocnym zapachem, chociaż jej kwiaty kwitną jedynie przez jeden dzień. Liczę na to, że Pink Hibiscus będzie zdecydowanym zapachem, nie za słodkim, z odrobiną kwaskowej nuty. Jedno jest pewne – kolor świecy zwraca na siebie uwagę :)

Lovely Kiku - Kiku to obok wiśni najbardziej znany kwiat Japonii. Co właściwie znaczy kiku? W języku japońskim jest to słońce. Po długich, zimowych wieczorach każdy z nas potrzebuje takiego słońca. Zapach ma być delikatnie perfumowany, z nutami wanilii oraz kwiatów wiśni. Moje pierwsze skojarzenie to zapach Cherry Blossom, który niestety został już wycofany. Niedługo przekonamy się czy Lovely Kiku będzie do niego podobny.

Wszystkie zapachy Q1 bardzo mnie ciekawią. Aromaty kwiatowe to bardzo dobry wybór na wiosnę. Wielkim plusem tej kolekcji są również kolory, które w otoczeniu szarej pluchy -  końca zimy i początku wiosny będą niesamowicie pozytywną dawką energii i optymizmu. A jak Wy ocieniacie te nowości?


czwartek, 10 października 2013

To nas czeka 2014 roku ... :)


Piękna, Złota Polska Jesień

Wczoraj pogoda nas rozpieszczała, przecudownie ciepłe promyki słońca , ciepły wiaterek. Usiadłam na ławce na skraju parku i z wielkim uśmiechem na buzi podziwiałam piękno otaczającej mnie jesieni. "Cudowny dzień" pomyślałam, nie chciałam by się skończył , nie chciałam jeszcze wracać do domu. Jednak konieczność, nakarmienia oczekujących mnie wiecznie głodnych kocurów zmusiła mnie do tego. Chciałam aby to wspaniałe popołudnie zostało ze mną na dłużej, więc ...  tak sobie poradziłam z tą zachcianką :)



Podglądamy co Yankee Candle szykuje dla nas na rok 2014

Już zostało potwierdzone, że Blue Lavender, Garden Tyme, Sweet Pink zagoszczą na naszych półkach i miejmy nadzieje, że również w Waszych sercach w 2014 roku.

Jak pachną? Oczywiście już same nazwy zdradzają główne składniki, dodatkowo z opisu możemy się dowiedzieć, że Blue Lavender ma świeżą wiosenną nutę, Garden Tyme kryje ziołowe orzeźwienie, a Sweet Pink magię romantyzmu z dodatkiem słodkiego kwiatowego nektaru.

Te trzy wspaniałości będą dostępne w 3 rozmiarach: mały tumbler, duży tumbler i średni w ceramicznym opakowaniu. Niestety tak jak większość kolekcji limitowanych nie występuje ona w uroczych woskach. Jednak dla tych co będą nad brakiem wosków trochę marudzić proponuję ceramiczne opakowanie, zawsze później można użyć je jako pojemnik na ulubione cukierki :)) 
Ich pojawienie się na naszym rynku zapowiedziane jest na wiosnę, więc pozostaje nam tylko cierpliwie czekać :)

Który zapach Was najbardziej intryguje?


poniedziałek, 7 października 2013

środa, 2 października 2013

Wyniki konkursu - wspomnienia z wakacji

Dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w „wakacyjnym konkursie”. Dzięki Wam mogliśmy choć na chwilę zapomnieć o jesiennej pogodzie. Wszystkie zdjęcia bardzo nam się podobały, a wybór był bardzo trudny. Przedstawiamy Wam zwycięskie fotografie.

Pierwsze miejsce przyznaliśmy Pani Aleksandrze F., a nagrodą jest mały słoik Pink Sands.


Zestawy dwóch samplerów wędrują do: Heart Chakra oraz KogleMogle.



Zestawy trzech wosków w letnich zapachach otrzymują: Pani Agnieszka M., Pani Wioleta T. oraz Pani Joanna Pyzik.






Nagrodę specjalną, czyli Travel Tin otrzymuje Milena Lenka, która na swoim blogu umieściła informację o naszym konkursie.


Gratulujemy wszystkim zwycięzcom . Prosimy o przesłanie danych do wysyłki na adres ewelina@candleroom.pl.
Niedługo kolejny konkurs, w barwach pomarańczowo - czarnych ... czyli Halloweenowe zabawy z Candle Room

piątek, 27 września 2013

Chwila odpoczynku z Vanilla Lime

Nie przepadam za słodkimi zapachami, dlatego rzadko znajdują się one w moim kominku. Przychodzą jednak takie dni, w które czuję potrzebę osłodzenia sobie życia. Wtedy ratunku szukam w swoim pudełku z woskami. Ostatnio mój wybór padł na Vanilla Lime. 
 
 
Dawno nie paliłam tego zapachu. Może czekałam na odpowiedni moment? Jednak kiedy zielony wosk rozpuścił się w kominku, wiedziałam, że była to dobra decyzja. Słodka wanilia z nutą orzeźwiającej limonki - właśnie tego było mi trzeba. Zapach nie był tak słodki jak się obawiałam. Otulił pokój, w którym siedziałam, pozwalając mi się zrelaksować i odpocząć. Stał się nawet inspiracją do upieczenia ciasta :). Dzięki niemu mój wieczór pełen był zapachu i smaku.
 
Vanilla Lime to jeden z tych zapachów, które moim zdaniem spodobają się zarówno osobą lubiącym słodkie jak i owocowe aromaty. Mimo że nie należę do żadnej z tych grup, zapach przypadł mi do gustu. Nie mogę powiedzieć, że będę do niego często wracać. Wiem natomiast, że kiedy znów poczuję potrzebę odrobiny słodyczy, sięgnę właśnie po ten zapach. 
 

Jeśli również mielibyście ochotę na odrobinę słodkości, bez obawy o kalorie, polecam Wam Vanilla Lime, który jest zapachem miesiąca. Możecie go więc do końca września nabyć w promocyjne cenie. Szczegóły na naszej stronie internetowej:
 http://candleroom.pl/?zapach-miesiaca-25-,185&bViewAll=true

środa, 25 września 2013

Czy ktoś jeszcze pamięta kokosowy letni szał 2012?

Dzisiaj powróciłam, do tych ubiegłorocznych zapachów.  Zastanawiałam się który zapalić. Wszystkie wspaniale pachną, wybór nie był łatwy.
Wybrałam No 4. Chyba nie tyle kokosowo- limonkowa nazwa mnie skusiła, co piękny czekoladowy kolor świecy :)
Czy ktoś palił serię kokosową?

Życzę pachnącego dnia :)


poniedziałek, 23 września 2013

Spacer w deszczu - November Rain

Wrześniowa pogoda nie rozpieszcza nas. Zimne, deszczowe poranki przypominają, że już mamy jesień. I choć większość z nas marzy o złotej, polskiej jesieni z babim latem, pachnącej przetworami i grzybami, meteorolodzy mówią o deszczu. Dlatego postanowiłam sprawdzić jak pachnie jesienny deszcz.
Przy pierwszym spotkaniu z November Rain pomyślałam, że ten zapach nie powinien mnie zaskoczyć. Piżmo i cytrusy – brzmi jak połączenie Midsummer’s Night i Sparkling Lemon. O tym jak bardzo się myliłam przekonałam się dopiero po zapaleniu wosku.
W przeciągu zaledwie kilku minut pokój wypełnił się zapachem. Przez chwilę zastanawiałam się, czy przypadkiem nie pomyliłam wosków. Czy to na pewno November Rain? Piżmo, które przed zapaleniem wydawało mi się dominujące, odeszło na dalszy plan. Jego nuty czasami są wyraźniejsze, to znowu rozpływają się w tle. Również cytrusy gdzieś się schowały. Co zatem kryje ten zapach?
Niektóre aromaty stają się wyraźne dopiero pod wpływem ciepła. Zapach po zapaleniu staje się zupełnie inny niż był przed. Tak właśnie jest z November Rain, który dopiero po rozpuszczeniu ukazuje piękno drzewa cedrowego oraz szałwii.


Po dłuższym paleniu poczułam delikatną słodycz. Nie tak oczywistą jak w przypadku słodkich Red Velvet czy Vanilla Cupcake. Wręcz przeciwnie – jest ona subtelna i elegancka. Pachnie ciepłem bursztynu i kwiatami – jaśminem i bergamotką.
November Rain mogę opisać za pomocą jednego słowa- spokój. Tak właśnie odbieram ten zapach. Sądzę, że jest to trochę spowodowane przepięknym szafirowym kolorem. Ale gdzie podział się deszcz? W niesamowity sposób obecny jest cały czas. Czasem mocniejszy, innym razem zamienia się w mżawkę, jednak nie pozwala o sobie zapomnieć. Mimo tego, że zapach jest lekko wodnisty i zwiewny, nie można powiedzieć, że jest rozmyty lub niewyraźny. Z całą pewnością jego intensywność zadowoli osoby, które lubią mocne aromaty.
Chcąc się dowiedzieć jak ten zapach odbierają inni poprosiłam koleżankę o opinie. Jej porównanie trochę mnie zaskoczyło, ale bardzo mi się spodobało. November Rain kojarzy jej się z zapachem szalika taty, którym otulał ją podczas wspólnych, jesiennych spacerów. Wyraźny zapach męskich perfum, które pozostają w pamięci dziecka i kojarzą się z bezpieczeństwem i ojcowską miłością.
Na mnie November Rain zrobił naprawdę dobre wrażenie. Odnalazłam w nim trochę swojego ukochanego River Valley, który niestety jest wycofany. Jest męski, świeży, trochę tajemniczy.  Czuję, że przed nami wiele wspólnych, nie tylko jesiennych wieczorów.



Wszystko w swoim czasie, cieszy najbardziej.

Czerwiec zaskoczył nas pojawieniem się kolekcji Q3. Z jednej strony byliśmy ciekawi, co też zaproponuje nam Yankee Candle. Z drugiej strony jesienne aromaty nie są najlepszymi towarzyszami ciepłych, letnich dni. Choć ciekawość zwyciężała, a w naszych kominkach pojawiały się nowe woski, wiedzieliśmy, że nie jest to jeszcze właściwa pora na takie zapachy. 
Jesienne wieczory będą coraz dłuższe, a kolekcja Q3 zaczyna się nam coraz bardziej podobać. Dlaczego? Ponieważ jesienne zapachy najpiękniej pachną właśnie jesienią. O ile większa byłaby radość z koleckji Q3 gdyby pojawiła się we wrześniu...
Czy tak samo będzie z zimowymi zapachami? Nie w Candle Room. Oczywiście jesteśmy ciekawi nowej kolekcji, a zapowiada się ona bardzo pachnąco. Jednak chcielibyśmy najpierw poznać tę jesienną, odkryć jej zapachy nie tylko w woskach lecz również w świecach. Dopiero wtedy będziemy w pełni gotowi na przyjęcie Q4.


piątek, 20 września 2013

Konkurs ;)

Choć mamy dopiero połowę września, my już tęsknimy za ciepłymi wakacyjnymi dniami. Jesień pojawiła się w tym roku zdecydowanie za wcześnie. Na szczęście nasze ulubione letnie zapachy świec przypominają nam o wspaniałych wakacyjnych chwilach.
Czy chcielibyście się do nas przyłączyć i razem powspominać? Jeśli tak, zapraszamy Was do wzięcia udziału w konkursie - nagrodami są właśnie letnie zapachy :)

Na początek zasady:

1. Aby wziąć udział w konkursie należy być publicznym obserwatorem bloga Candle Room i/lub fan'em strony Candle Room home and gift na portalu Facebook.

2. Należy pozostawić pod tym wpisem komentarz o treści "biorę udział" . Jeśli uczestnik nie jest obserwatorem bloga i jest jedynie fan'em strony Candle Room home and gift, proszę aby w komentarzu podał również Nick lub Imię oraz Pierwszą literę nazwiska - którymi posługuje się na portalu Facebook.

3* Dodatkowe zadanie dla osób posiadających bloga ( jego spełnienie nie jest warunkiem udziału w konkursie). Bardzo mile widziane jest umieszczenie informacji o konkursie na swoim blogu oraz wklejenie linka do takiej notki w komentarzu pod wpisem konkursowym. Osoby, które spełnią ten punkt będą mogły wygrać dodatkową nagrodę: Travel Tin Yankee Candle.

Temat naszego konkursu brzmi:
Moje najpiękniejsze wspomnienie z wakacji przekazane zdjęciem.

Podzielcie się z nami swoimi wakacyjnymi zdjęciami.
Jedna osoba może wysłać dowolną liczbę zdjęć.
W KONKURSIE MOGĄ BRAĆ UDZIAŁ TYLKO AUTORSKIE ZDJĘCIA (!) Zdjęcia kopiowane z internetu zostaną od razu odrzucone.
Zdjęcia prosimy nadsyłać na adres : ewelina@candleroom.pl do dnia 30-09-2013

Najciekawsze zdjęcia zostaną nagrodzone pięknymi letnimi zapachami. Czekają na Was:

Jedna nagroda w postaci 104g małego słoika Yankee Candle
Dwie nagrody w postaci 2x samplery Yankee Candle
Trzy nagrody w postaci 3x woski zapachowe Yankee Candle
* nagroda dodatkowa dla osób, które wypełnią zadania z pkt 3 - Travel Tin Yankee Candle.


Z niecierpliwością czekam na zdjęcia :)

środa, 18 września 2013

Pożegnanie Lata - konkurs :)

Co roku Candle Room wita jesień i żegna lato w postaci letnich wspomnień – konkursem :)
Czy w tym roku też są chętni do wzięcia udziału w tej małej tradycji ?


Lato 2013

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Kartka z kalendarza  przypomina nam, że pora wrócić do swoich codziennych obowiązków.
Jak Wam minęły wakacje? Ja słysząc to pytanie, nie mogę się powstrzymać przed zamknięciem oczu i wspomnieniami... Jeszcze czuję słoną morską bryzę, a pod stopami ziarenka piasku. Jednym  z moich najpiękniejszych wspomnień  tego rocznego lata będzie wschód słońca na plaży. 
W tym roku po raz pierwszy udało mi się wcześnie wstać, by nie przegapić tego pięknego momentu . Ja należę do tych porannych śpiochów, więc był to dla mnie nie lada wyczyn ;)
 Ale absolutnie tego nie żałuję - taki widok jest tego wart!

Czy ktoś z Was w tym roku widział wschód słońca?


niedziela, 18 sierpnia 2013

Lake Sunset

Chociaż za oknem piękna pogoda, a ciepłe dni witają promieniami słońca, to w moim kominku zrobiło się jesiennie. Jednak by od razu nie popaść w jesienną melancholię, testowanie zapachów z kolekcji Q3 zaczęłam od Lake Sunset. 
Muszę przyznać, że zachęciła mnie nazwa. Zachód słońca nad jeziorem... 
Zapewne każdy z nas ma jakieś wspomnienia związane z takim obrazkiem. Ja również, dlatego liczyłam na świeży, spokojny zapach, który będzie mi przypominał te wspaniałe chwile.
Zapach ma bardzo bogaty skład. Muszę przyznać, że ciężko mi określić co tak bardzo zaciekawiło mój węch. Może to połączenie mango z piżmem, może ozonu z pudrem, a może wszystkie składniki są tak idealnie dobrane, że ich kompozycja stanowi tak niesamowite połączenie? Jednak ten zapach wydał mi się dziwnie znajomy. W pierwszym momencie pomyślałam o mango z zapachu Mango Nectarine. Jednak nie jest to tak soczyście owocowy aromat. Może moje porównanie wyda Wam się dziwne, ale moim zdanie Lake Sunset pachnie jak mango posypane pudrem. I nie tylko moje skojarzenia związane z tym zapachem wędrują właśnie do pudrowych nut Baby Powder. Czy Wy również tak odbieracie ten zapach?
Po tak wspaniałym początku nie pozostało mi nic innego, jak tylko rozpuścić wosk w kominku. 




Podczas gdy jasnoróżowa tarta roztapiała się, a aromat wypełniał pokój, ja patrzyłam na naklejkę. Musicie przyznać, że Lake Sunset ma jeden z najładniejszych obrazków, jakie występują na świecach. Jednak w pewnym momecie cały czas prysnął. Intensywność wosku trochę mnie rozczarowała. Być może jest to związane z faktem, że dwa dni wcześniej paliłam znaleziony na dnie szafki Vineyard, który jest naprawdę intensywny. A może po prostu Lake Sunset jest jednym z tych zapachów, które uwodzą swoją subtelnością.
Jedno jest pewne – zapach nie jest jednoznaczny, każdy może w nim odnaleźć inną nutę. Dla jednych będzie pudrowy, dla innych słodki, jeszcze inni powiedzą, że to ich ulubiony zapach świeżości. Na pewno sięgnę po niego jeszcze nie raz, zwłaszcza w jesienne i zimowe dni, gdy będę szukała trochę lżejszego zapachu. 



czwartek, 25 lipca 2013

Melon Margarita

Melon to owoc, który możemy kupić niemal w każdym sklepie spożywczym.
Jednak mało kto wie, jakie właściwości posiada ;) Zawiera on przeciwutleniacz, który redukuje uczucie zmęczenia, wpływa korzystnie na koncentrację i komfort snu. Ale przede wszystkim wspaniale pachnie. Mi melon zawsze już będzie kojarzył się z wakacjami na Majorce. Tam właśnie jadłam najsłodsze i najbardziej soczyste melony. Od tamtej pory wszystkie produkty o melonowym zapachu trafiają na listę moich ulubionych.

Na zapach Melon & Lime czekałam od momentu, gdy dowiedziałam się o kolekcji Cool Pops.
 Gdy tylko pierwszy raz go powąchałam, zakochałam się w nim po uszy ;).
 Moim zdaniem jest idealny. Słodycz melona łączy się z kwaśną nutą cytrusów.
Połączenie to stanowi raj dla moich zmysłów.

Muszę przyznać, że ten zapach zaskoczył mnie jeszcze przed zapaleniem. Po zdjęciu silikonowej nakładki wyszłam z pokoju, w którym zostawiłam świecę. Nie było mnie może 15 minut, a po powrocie czułam zapach swojego ukochanego melona mimo, że świeca nie była zapalona. Oczywiście nie był on tak intensywny jak przy paleniu, jednak był wyraźnie wyczuwalny.
Tak miła niespodzianka przekonała mnie, że nie mam na co czekać i zapaliłam świecę. Po zapaleniu zapach okazał się naprawdę intensywny. Może nie tak bardzo jak Pink Dragon Fruit, lecz o odpowiedniej intensywności jak na letnie popołudnie. Chociaż cytryny zostają trochę zdominowane przez melon, jednak ich delikatne nuty nadal są wyczuwalne. Wystarczy naprawdę kilka minut, by w pełni delektować się cudownym owocowym aromatem.
Mimo że w składzie tej świecy jest również trzcina cukrowa, podczas palenia zapach nie jest za słodki, a już tym bardziej mdły.

Melon & Lime to mój ulubiony zapach z kolekcji Cool Pops.
 Jest soczysty, prawdziwie orzeźwiający. Po prostu idealny na słoneczne dni. 


poniedziałek, 22 lipca 2013

Banana Blueberry

Po rozczarowaniu  Triple Berry, postanowiłam się nie poddawać. W końcu tak długo czekałam na letnie, owocowe zapachy. Chociaż wszystkie świece z kolekcji Cool Pops mają niesamowite kolory - spokojne pastelowe barwy, moją uwagę przyciągnęła świeca Banana Blueberry. Jasnoniebieski kolor idealnie pasuje do zapachu granatowych jagód połączonych z dojrzałymi bananami. Byłam również ciekawa czy po Paradise Spice, zapachu, który mnie oczarował, kolejna odsłona bananowego zapachu będzie równie dobra.
Przy pierwszym wąchaniu byłam trochę zdziwiona. Banany czułam wyraźnie, ale mój nos nie mógł odnaleźć jagód. I muszę przyznać, że mnie to trochę rozczarowało. Liczyłam na to, że to właśnie jagody będą grały pierwsze skrzypce w tym połączeniu. A okazało się, że są prawie niewyczuwalne. Jednak żeby poznać prawdziwy zapach świecy należy ją zapalić.
I tak oczywiście zrobiłam :).
Gdy górna warstwa wosku rozpuściła się mój pokój wypełnił się subtelnym zapachem. Na początku były to same banany, takie dojrzałe i słodkie. A co z jagodami? Moim zdaniem pojawia się zapach tych granatowych owoców, ale bardzo delikatny. Wiem, że dużo osób w ogóle nie czuje ich zarówno przed jak i podczas palenia. Muszę przyznać, że trochę się zawiodłam, bo chyba nie tylko mi brakuje jagodowego zapachu w obecnym asortymencie. 
Jedno jest pewne, zapach jest na pewno mniej sztuczny niż Tripple Berry. Nie można powiedzieć, że jest soczysty, jednak chyba nie można od połączenia banana i jagód wymagać takiej soczystości jak w przypadku Friut Fussion . Ma u mnie duży plus za cudowny kolor, mały minus za intensywność. A jak Wy oceniacie ten zapach?



wtorek, 16 lipca 2013

Q3

Mój czerwiec był bardzo pracowity i może dlatego minął mi w ekspresowym tempie. Postanowiłam zatem, że w lipcu nadrobię wszystkie zaległości - koleżanki polecają mi tyle wartych przeczytania książek, świetnych filmów i seriali. Pomyślałam również, że wakacje będą doskonałym czasem na lepsze zapoznanie się z kolekcjami Q1 i Q2. Bo moim zdaniem poznać zapach można jedynie gdy zapali się zarówno wosk jak i świecę. Daje to możliwość porównania intensywności, która przecież może być inna. Czasami zdarza się, że zapach, który nie przypadł nam do gustu jako wosk, okaże się zupełnie inny w formie świecy. Tak już jest z zapachami. Wybrałam się więc do sklepu, by uzupełnić swoją domową kolekcję zapachami, które pojawiły się w tym roku, a które już wypaliłam.
Patrzę na półki i nie wierzę własnym oczom. Skąd wzięły się jesienne zapachy? Przecież to niemożliwe, że lato już minęło? Wszyscy na nie tak długo czekaliśmy, jeszcze nie zdążyliśmy się nim nacieszyć, a już mamy zmieniać gamę zapachową na jesienną? Jak dla mnie jest to zdecydowanie za wcześnie. Oczywiście jestem ciekawa jakie są nowe zapachy. Kto nie jest? Kawa z przyjaciółką przy Satled Caramel lub komedia romantyczna z zapachem November Rain w tle. Bardzo kuszące propozycje, jednak nie przy tak pięknej pogodzie. Lato kojarzy mi się raczej z zapachami owocowymi i świeżymi, morskimi aromatami. Yankee Candle oferuje naprawdę szeroki wybór takich właśnie zapachów, dlatego też decyzja o wprowadzeniu Q3 do sprzedaży wczesnym latem tak bardzo mnie zdziwiła.
 Przecież jest jeszcze tyle nieodkrytych lub zapomnianych zapachów, które mogą być idealne na na tą porę roku, na te wyczekane wakacyjne wieczory. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała wszystkich nowych zapachów :). Chociaż obawiam się, że będą one musiały jednak poczekać na trochę mniej słoneczne dni.



 
 

środa, 3 lipca 2013

Triple Berry

Co roku latem Yankee Candle wprowadza na rynek letnie kolekcje limitowane. W tym roku na naszych półkach zagościły owocowe zapachy z serii Cool Pops. 
W pierwszej chwili pomyślałam, że jest to strzał w dziesiątkę. Lody owocowe to najpopularniejszy letni deser. Cudownie byłoby móc przez cały rok wracać do tej słodkiej przyjemności. Jedyne czego się obawiałam to silikonowe zatyczki przez, które ucieka zapach.
Niestety producent postanowił, że kolekcja będzie niespodzianką i nie dostaliśmy próbek zapachów. Jedynie nazwy mogły nam pomóc w odgadnięciu składu zapachów.
Mnie najbardziej zaciekawiła nazwa Triple Berry - połączenie wiśni, truskawek i malin. Pomyślałam, że będzie to ciekawa odmiana dla kremowych lodów truskawkowych  z zapachu Summer Scoop. Taki prawdziwy czerwony sorbet. 
Gdy tylko świece pojawiły się w naszym sklepie, wszyscy zakochali się w  ich pastelowych kolorach.
Wzięłam do ręki piękną, różową świecę licząc na to, że poczuję wiśniowo-malinowe orzeźwienie. Zamknęłam oczy, powąchałam i ... Gdzie podział się owocowy zapach? Czemu czuję tylko
sztuczne maliny? Może mi się tylko zdawało, wącham drugi raz. Niestety to samo.  Dlaczego ten zapach mnie aż tak zawiódł? A może zapach zmieni się po zapaleniu? Chwila zastanowienia, czy warto ryzykować i już po chwili Triple Berry pali się. Czekam na świeży owocowy zapach, ale moje obawy się niestety sprawdzają. Po około godzinie palenia całe pomieszczenie wypełnia się sztucznym zapachem, który przypomina mi trochę lekko przypalone konfitury. Stwierdziłam, że
prawdziwych wiśni i malin nie znajdę w tym zapachu.
 Zgasiłam świecę, a w celu odnalezienia prawdziwego zapachu malin i wiśni wybrałam się na spacer do ogrodu mojej mamy.

Triple Berry okazał się największym rozczarowaniem tej kolekcji. I chociaż kilka osób, które wąchało ten zapach, próbowało znaleźć jakieś zalety, wszyscy jesteśmy tego samego zdania.
 A może ktoś z Was ma inną opinię na temat tego zapachu, którą chciałby się z nami podzielić?


piątek, 28 czerwca 2013

Summer Scoop

Kiedy jadę odwiedzić moich rodziców mieszkających nad morzem, obowiązkowym punktem na mapie mojej podróży jest miejscowość Sztutowo. Znajduje się tam mała lodziarnia, w której można kupić lody domowej roboty. Chociaż wybór nie jest duży, to właśnie te lody smakują mi najbardziej. Zawsze biorę dwie gałki truskawkowych i jedną waniliowych. To taka moja mała tradycja. Będąc małą dziewczynką w każdą niedzielę odwiedzałam tę lodziarnię wraz z rodzicami.

Summer Scoop jest właśnie takim moim zapachem z dzieciństwa. W ciągu 15 minut zabiera mnie w rodzinne strony i przywołuje wspaniałe wspomnienia. Jest on naprawdę bardzo intensywny.

Przed paleniem powąchałam wosk. Musiałam się chwilę zastanowić nad tym, co czuję. Nie jest to wyraźny zapach owoców, raczej taki w drugim planie, zdominowany przez słodycz karmelu i wanilii. Zaraz po zapaleniu wosku cały dom pachniał aromatem lodów truskawkowych. Zapach jest słodki, nawet bardzo słodki. Niestety przy dłuższym paleniu zapach okazał się dla mnie za mdły. Ale jest to tylko moje osobiste odczucie.

Na pewno dużą zaletą tego zapachu jest jego kolor - cudowny, jasnoróżowy. Idealnie taki,  jaki mają lody truskawkowe.

W zasadzie nie jestem fanką słodkich zapachów. Jednak Summer Scoop ze względu na wspomnienia z dzieciństwa, znajdzie miejsce w moim kuferku z woskami. Może nie będę sięgać po niego tak często jak po moje ulubione zapachy, jednak czasami zagości w moim kominku. Na pewno będzie to miła odmiana dla moich ulubionych zapachów z gamy fresh.


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Pineapple Cilantro

Od dłuższego czasu szykowałam się do zapalenia wosku Pineapple Cilantro. Nie przepadam za zapachem ananasa, jednak postanowiłam wypróbować ten zapach.

Przed paleniem dokładnie zapoznałam się ze składem. Jest on naprawdę imponujący. Pierwsze skrzypce gra ananas. Również dobrze wyczuwalne są nuty kokosa i ziół takich jak kolendra i bazylia. Prawdę mówiąc skład jest idealny jak na sałatkę lub napój. Jednak skoro miałam wosk w domu, postanowiłam sprawdzić to połączenie.

Zaczęłam od połowy wosku. Zapach jest dosyć intensywny. Już po kilku minutach po zapaleniu mój pokój wypełnił się ananasowym aromatem. Po pewnym czasie dołączył do niego kokos. Wydaje mi się, że jest to najmniej słodki zapach z kolekcji Q2, chociaż po dłuższym paleniu wyczuwałam słodkie, waniliowe nuty.

Pomimo tego, że Pineapple Cilantro należy do owocowych zapachów, nie jest tak soczysty jak Fruit Fussion. Brakuje mi w nim zdecydowanej, cytrusowej nuty.

Połączenie ananasa z kokosem napewno znajdzie swoich amatorów wśród osób lubiących zapachy owocowe, zwłaszcza tych zakochanych w Black Coconut. Ciesząc się, że znajdą oni kolejny zapach, który dołączy do ich kolekcji ulubionych, oddaję drugą połówkę wosku przyjaciółce, która uwielbia owocowe zapachy. Mam nadzieję, że choć trochę pomogę jej w znalezieniu ulubionego zapachu.