wtorek, 20 września 2016

Dreamy Summer Night

22 września w czwartek zaczyna się astronomiczna jesień, ale już od kilku dni możemy zaobserwować jej zwiastuny: liście zmieniają swoje kolory na bardziej jesienne, powietrze stało się już chłodniejsze, wiatr nie przynosi miłego chłodu jak jeszcze kilka słonecznych dni temu, a raczej nakłania do poszukania w szafach cieplejszych ubrań, apaszek i chust :). 
Ta jesienna aura przekonała mnie do sięgnięcia po zapach Dreamy Summer Night z kolekcji Q3 Warm Summer Nights. Nie zapalałam tego zapachu wcześniej z premedytacją, ponieważ jego nuty nie przemawiały do mnie jako letnie, a właśnie bardziej jako wczesno – jesienne. 

Więc, gdy dni stały się chłodniejsze, a słońce coraz mniej śmiało zagląda w okna, do mojego kominka trafił wosk Dreamy Summer Night.




Kompozycja zapachowa.

Drzewne cedrowe nuty z dodatkiem wanilii stanowią bazę tego zapachu. Głęboki aromat ambry wydobywa jego ciepło, a lekka nuta orchidei wraz z pomarańczą tworzą słodkie zwieńczenie Dreamy Summer Night.


Zapach na „sucho” w słoju.

Spodobał mi się od razu :) Lubię aromaty, które skrywają w sobie pewną dozę tajemnicy, a właśnie taki był dla mnie Dreamy Summer Night, gdy pierwszy raz go powąchałam. Ujawnił się waniliową nutą przełamaną czymś świeższym. Ja odkryłam w tym aromacie świeże nuty zbliżone do Season Of Peace, a jego „waniliowość” skojarzyła mi się z Fireside Treats. Ogólnie trafił w mój gust.

Zapach wosku po odpaleniu w kominku.

Tym razem użyłam tylko połówki wosku, bo paliłam go w sypialni i obawiałam się, że mógłby być zbyt waniliowy, gdybym użyła go w całości. Po odpaleniu tea light’a aromat uwolnił się momentalnie i zaczął okalać pokój delikatną wanilią. Gdy połówka wosku roztopiła się już w całości zapach stał się wyrazistszy, ale nie przytłaczający, czego początkowo się obawiałam. 

Mieszały się w nim aromaty wanilii z ambrą i tylko gdzieś w oddali ujawniały się słodsze akcenty. Cała kompozycja wydała mi się bardzo zmysłowa i powiedziałabym, że odrobinę „szorstka”. Co jakiś czas mocniej wyczuwałam wanilię, by po chwili pierwsze skrzypce zagrała ambra. Według mnie kompozycja Dreamy Summer Night nosi ze sobą znamię odrobinę orientalnej.




Siła i trwałość zapachu.

Z obu jestem bardzo zadowolona, naprawdę bardzo :D Wydawało mi się, że zapach może mnie zbyt mocno sobą osaczyć, a okazał się przyjemnym towarzyszem. Był stale wyczuwalny i przy tym nie męczący. Co do trwałości, to wydaje mi się, że jeszcze nie miałam okazji palić tak trwałego zapachu. Wosk zapaliłam ok. 15, więc zgasł wieczorem, a jego delikatna otoczka była wyczuwalna jeszcze rano. Przyjemnie zagnieździł się w zakamarkach sypialni :)


Dreamy Summer Night jest według mnie idealnym zapachem właśnie na wrześniowe zmiany pogodowe. Ma w sobie przyjemne ciepło, ale i odrobinę świeżości. 

Myślę, że wspaniale sprawdzi się u fanów orientalnych zapachów takich, jak np. Amber Moon czy Morroccan Argan Oil, ale powinni po niego sięgnąć również miłośnicy Fireside Treats, Season Of Peace czy Sugared Apple. 

Paliliście już Dreamy Summer Night? Jak Wasze odczucia względem kolekcji Warm Summer Nights?


wtorek, 13 września 2016

Passion Fruit Martini


Wakacje w tym roku spędzałam w domu, ale były to bardzo produktywne wakacje. Mianowicie udało mi się (w końcu) skończyć remont sypialni. Szlifowania, malowania, wiercenia i wbijania chyba mam dosyć przynajmniej na cały przyszły rok. Remont tak mnie pochłonął, że nawet nie miałam kiedy przygotować recenzji kolejnego zapachu Q3 Warm Summer Nights. Co nie znaczy oczywiście, że w międzyczasie nie testowałam nowych zapachów.

Jednym z tych, które udało mi się sprawdzić w ciągu wakacji był Passion Fruit Martini.



Kompozycja zapachowa.

Passion Fruit Martini u swej podstawy ma piżmo. Jego główne nuty zbudowane są z energetycznej dawki owoców. Brzoskwinia, mango, soczysty ananas i słodka pomarańcza są sercem tego owocowego koktajlu.



Zapach na „sucho” w słoju.

Po pierwszym powąchaniu od razu skojarzył mi się z perfumami Moschino Funny, które lubię. Aromat świecy jest bardziej brzoskwiniowy, ale wyczuwam w nim bardzo zbliżoną do perfum pomarańczowo – piwoniową nutę. Co też jest dziwne, ponieważ w Passion Fruit Martini nie ma kwiatowych akcentów. Jednak nie pierwszy raz tak mi się zdarza, że co innego wyczuwa mój nos, a co innego jest w składzie według producenta :)

Zapach wosku po odpaleniu.

W kominku wylądował cały wosk, pomimo, że na sucho wydał mi się on bardzo intensywny :) Paliłam go jednak w środku wakacji, więc taka energetyczna dawka była idealna na ciepły dzień

Pierwsze akcenty ujawnił od razu. Dla mnie była to mocna brzoskwiniowa nuta zmieszana z aromatem soczystej pomarańczy. Aż zapragnęłam świeżo wyciśniętego z brzoskwiń soku! 

Im dłużej Passion Fruit Martini się paliło, tym głębszy stawał się aromat. Nabierał nieco bardziej perfumowych akcentów. Coraz silniej zaznaczało się piżmo i nadało całej tej owocowej mieszance nieco subtelności. Wtedy najbardziej skojarzył mi się z perfumami. Kompozycja tak się wymieszała, że zaczęłam wyczuwać w niej nawet słodycz zielonych winogron.



Siła i trwałość.

Passion Fruit Martini, to według mnie owocowy killer! Już od początku palenia jest dobrze wyczuwalny, a im dłużej się podgrzewa, tym coraz mocniej zaznacza swoją obecność. W swojej intensywności nie jest jednak bardzo męczący, jak bywa z zapachami goździkowymi, czy waniliowymi ogólnie tymi z kolekcji jesienno – zimowych. 

Zawiodłam się jednak na jego trwałości. Po wygaszeniu bardzo szybko ulotnił się z pomieszczenia i nie było śladu po jego bytności.




Ta propozycja Yankee Candle nie będzie moim nr 1. Jeżeli chodzi o aromaty owocowe, to dużo bardziej odpowiadają mi np. Pineapple Cilantro, Mango Peach Salsa, czy Peach Mango z niestety już wycofanej kolekcji Pure Radiance. 

Polecam ten zapach miłośnikom intensywności Pink Dragon Fruit, czy wycofanych Bahama Breeze i Margarita Time oraz wszelkim entuzjastom owoców w każdej postaci :D



wtorek, 6 września 2016

Yankee Candle Car Jar Ultimate – Leather


Yankee Candle, to jeden z czołowych producentów wszelkiego rodzaju produktów zapachowych. Większość z Was prawdopodobnie kojarzy tę markę głównie ze świecami, woskami i pałeczkami zapachowymi. Jednak oferta Yankee nie na tym się kończy(na szczęście!). 

W swojej ofercie Yankee Candle posiada również szeroką gamę zapachów samochodowych. Dostępne są one w formie zawieszek jak i małych patyczków do kratek wentylacyjnych.





Wybrałam zawieszkę w postaci Car Jar Ultimate w zapachu Leather. Ta forma aromatu samochodowego, to zapachowy żel schowany w małej zawieszce w kształcie słoika. Aromat starcza na ok 4 tygodnie, jednak według mnie te cięższe/mocniejsze zapachy mogą być wyczuwalne nawet dłużej. 

Leather, to zapach „skórzany”, jak lubię na niego mówić :) Ja jestem zwolenniczką dziwnych zapachów, więc Leather trafia w mój gust idealnie. Wyczuwalny jest od razu po wyjęciu go z opakowania zabezpieczającego. 

Jak pachnie Leather? 

Hmm... jak nowa skórzana tapicerka i właśnie dlatego tak uwielbiam ten zapach! :D Za każdym razem, gdy wsiadam do samochodu, to czuję się jakby był nadal zupełnie nowy, prosto z salonu. Niektórzy powiedzą, że takie „nowe” zapachy są nieładne, szczególnie jeżeli chodzi o materiały, ale mi po prostu to odpowiada. Uwielbiam zapachy skóry, benzyny, rozpuszczalnika albo farby. Nie wiem dlaczego, ale te dziwne kompozycje aromatyczne po prostu do mnie trafiają :) Dodam jeszcze, że gdy powiesiłam na tył samochodu zawieszkę o zapachu New Car, to stworzył z Leather jeszcze ciekawszą kompozycję. Powiedziałabym, że New Car swoją bardziej męską nutą wzbogacił ten „skórzany” aromat. 

W kwestii trwałości, Leather utrzymywał się przez cały miesiąc, ale nawet teraz, mimo że zostały tylko opary żelu, to mam wrażenie, że nadal pachnie. Chociaż może po prostu aromat już się wgryzł w tapicerkę :)


Po ten zapach zdecydowanie częściej sięgają mężczyźni i zazwyczaj, jak raz spróbują, to już potem zostają przy tym aromacie. Mimo to kobietom również polecam sięgnąć chociaż raz po Leather w tej formie. Kto wie może mile się zaskoczycie :D

Jeżeli chcecie zaczerpnąć kilka informacji więcej o zapachach do samochodu, to zapraszam tutaj.

Macie swoje ulubione aromaty samochodowe? Korzystacie w ogóle z tej formy?