Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O wszystkim i o niczym. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O wszystkim i o niczym. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lutego 2026

Walentynki - bez scenariusza

    Walentynki to dzień, który na całym świecie kojarzy się z miłością, bliskością i tym szczególnym uczuciem, że jest się dla kogoś ważnym. Dla jednych to romantyczny wieczór we dwoje, dla innych spotkanie z kimś, kto dopiero zaczyna być kimś wyjątkowym. Czasem to także moment, żeby pokazać bliskość przyjacielowi, partnerowi albo komuś, kto po prostu wnosi do życia coś dobrego.

    To dzień emocji. Zauważenia drugiej osoby. Gestów, które mówią więcej niż słowa. Niezależnie od tego, czy to duży plan, czy coś zupełnie prostego - chodzi o poczucie, że ten moment jest wspólny i ważny.

    Z czasem okazuje się, że pamięta się nie tylko słowa czy prezenty, ale atmosferę. Nasz mózg bardzo silnie łączy emocje ze zmysłami, szczególnie z zapachem - dlatego po latach to właśnie zapach potrafi najdokładniej przywołać konkretny wieczór, czyjeś perfumy, zapach miejsca albo chwilę, która miała znaczenie.

    Dlatego świece tak często towarzyszą takim momentom. Zapachowe albo bezzapachowe - wybierane bardziej pod nastrój niż pod okazję. Tworzą miękkie światło i atmosferę, która podkreśla to, co w tym dniu najważniejsze: bliskość, emocje i poczucie, że dla kogoś jest się naprawdę wyjątkowym.

    Walentynki są celebracją relacji - romantycznych, nowych, długo budowanych i tych, które dopiero zaczynają coś znaczyć. Czasem wystarczy jeden wieczór, żeby zamienił się w wspomnienie, do którego chce się wracać.

 


 

poniedziałek, 31 marca 2025

Możemy na chwilę zniknąć z bloga… ale od świec uciec się nie da

Czasem robimy sobie przerwę od pisania, ale świecami żyjemy cały czas. 

W Candle Room świece to nasza codzienna magia—zapachy, światło i małe rytuały, które sprawiają, że dzień staje się lepszy.

Kiedy tu cicho, to tylko dlatego, że dzieje się dużo za kulisami. Szukamy inspiracji, wybieramy piękne dodatki do wnętrz, rozmawiamy z naszymi cudownymi klientami i rozpalamy nowe pomysły.

Dobrze, że jesteś.

Zaglądaj do nas, bo w kolejnych wpisach podzielimy się nowościami i planami, które szykujemy z sercem.

czwartek, 3 grudnia 2015

Spotkanie blogerek w Białymstoku :)

Candle Room zawsze chętnie wspiera wszelkie inicjatywy, którym przyświeca szczytny cel, dlatego też postanowiliśmy objąć patronatem organizowane w Białymstoku spotkanie blogerek. 


Jego celem poza prezentowaniem produktów kosmetycznych i dzieleniem się opiniami na ich temat, będzie również zbiórka karmy i koców dla zwierząt ze schroniska w Białymstoku (https://web.facebook.com/Schronisko-dla-zwierz%C4%85t-w-Bia%C5%82ymstoku-567903586587325/?fref=ts&__mref=message_bubble).


Bardzo się cieszymy, że organizatorki tego spotkania, autorki blogów http://kobiecosci.blogspot.com/ oraz http://joannanienaltowska.blogspot.com/, zaangażowały nas w tę akcję, ponieważ każda pomoc udzielona zwierzętom, szczególnie w porze zimowej jest wskazana :D

Spotkanie odbędzie się w Białymstoku już w tę sobotę (05.12.2015) :)

Gorąco wszystkich zachęcamy do wspierania podobnych akcji i zapraszamy do współpracy!!!

środa, 4 marca 2015

Odkrywanie nowych zapachów część IV

Dawno już nie bawiłam się w mieszanie zapachów, ale ostatnio całkiem przypadkiem wyszło mi dosyć przyjemne połączenie, którym muszę się z Wami podzielić.
Zawsze bardzo podobał mi się Mandarin Cranberry, według mnie dobrze sprawdza się o każdej porze roku i wydaje mi się , że to taki zapach, który spodoba się każdemu :) Zaczęłam więc przeszukiwać pudełko z woskami w poszukiwaniu tego zapachu i jakie było moje zdziwienie , gdy okazało się , że cały mój zapas się skończył...
Trochę mnie to rozczarowało , bo miałam ogromną ochotę na tę żurawinę ze słodkimi nutami mandarynki. Nie chciało mi się wychodzić do sklepu :), więc szukałam dalej czegoś równie dobrego, aż nagle przypomniało mi się , że w jednej z torebek(jak to kobieta mam ich dużo)cały czas noszę woski z zapachu listopada 2014 roku(Cranberry Ice i Snowflake Cookie). Wybrałam Cranberry Ice, bo skoro to też żurawina, a w dodatku otulona mroźną nutą, to pewnie pachnie równie pięknie, jak Mandarin Cranberry. 
 

Wiedziałam, że Cranberry Ice, to dosyć intensywny zapach dlatego w miseczce kominka umieściłam tylko połówkę albo nawet mniej. Podpaliłam tea light i czekałam aż żurawina mnie ogarnie... Nie dane mi było jednak czekać zbyt długo, ponieważ siostra wyciągnęła mnie na zakupy. Zgasiłam więc podgrzewacz nim wosk się rozpuścił i wyszłam. Tego dnia nie paliłam już wosku, zrobiłam to dopiero następnego.
Tym razem wosk miał szansę pokazać mi swoją głębię, która niestety dla mnie była zbyt mocna. Zapach stał się bardzo cierpki, a chwilami nawet gorzki. Nie chciałam jednak z niego rezygnować, dlatego postanowiłam przełamać go czymś słodkim i delikatniejszym. Miałam zamiar dodać do niego niewielki kawałek właśnie Snowflake Cookie, jednak przez przypadek sięgnęłam po równie różowy Summer Scoop, który kryje w sobie aromaty cudownych lodów śmietankowo – truskawkowych :)


Okazało się , że to był strzał w dziesiątkę!
Do połówki wosku Cranberry Ice dodałam mniej więcej ¼ wosku Summer Scoop. Czekałam aż zapachy dobrze się zmieszają i, gdy już to nastąpiło ogarnęła mnie żurawinowo – śmietankowa słodycz.
Gorzkie aromaty żurawiny całkowicie ustąpiły miejsca słodkim nutom truskawki. Uzyskałam zapach, który był słodki, lekko cierpki, intensywny, ale na pewno nie przytłaczający. Zapach bardzo szybko rozniósł się po całym domu, był wyczuwalny w dużym pokoju, w kuchni, na piętrze, a nawet na dworze przed drzwiami wejściowymi :)


Gdybym chciała określić jednym słowem ten zapach, to byłoby to słowo „lizak”, ponieważ zapach kojarzy mi się z wielkimi i kolorowymi lizakami, które często można dostać na festynach lub innych tego typu imprezach.
Po raz kolejny udało mi się odkryć zapach, który jest zgoła inny od tych dostępnych w Yankee Candle. Z pewnością spodobałby się on każdemu miłośnikowi słodkich aromatów.

środa, 18 września 2013

Lato 2013

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Kartka z kalendarza  przypomina nam, że pora wrócić do swoich codziennych obowiązków.
Jak Wam minęły wakacje? Ja słysząc to pytanie, nie mogę się powstrzymać przed zamknięciem oczu i wspomnieniami... Jeszcze czuję słoną morską bryzę, a pod stopami ziarenka piasku. Jednym  z moich najpiękniejszych wspomnień  tego rocznego lata będzie wschód słońca na plaży. 
W tym roku po raz pierwszy udało mi się wcześnie wstać, by nie przegapić tego pięknego momentu . Ja należę do tych porannych śpiochów, więc był to dla mnie nie lada wyczyn ;)
 Ale absolutnie tego nie żałuję - taki widok jest tego wart!

Czy ktoś z Was w tym roku widział wschód słońca?


środa, 20 lutego 2013

Chwila relaksu.

Po całym dniu na uczelni, postanowiłam sprawić sobie odrobinę przyjemności i poszłam na małe zakupy :) W ręce wpadła mi prosta spódniczka z ciekawym wzorem i oczywiście (ku pokrzepieniu :D) świeca Yankee, tym razem Pure Radiance o lekko słodkim, kwiatowym zapachu - Petals.  
Ten stary, sprawdzony sposób na poprawę humoru mnie jeszcze nigdy nie zawiódł :D


A humor u mnie nie najlepszy, bo.... ferie tak szybko minęły :( Wystarczyły dwa dni na uczelni by dowiedzieć się o wysypie kolokwiów... tak na miły początek semestru.
Więc znowu zaczyna się ta sama historia...


Wieczorem miałam się jeszcze pouczyć, ale lenistwo zwyciężyło ;) Chwyciłam coś na przegryzkę, wskoczyłam pod kocyk i włączyłam jeden z moich ulubionych filmów - Primal Fear. 


Książki nie miały szans :)


Jak widać na zdjęciu, pojemniki po wypalonych świecach Yankee bardzo lubię wykorzystywać w kuchni. Trzymam w nich płatki, makarony, suszone owoce. Wyglądają elegancko i są praktyczne i bardzo łatwo się czyszczą :)
Trzeba pamiętać, aby przed użyciem słoików do przechowywania żywności dobrze je wyparzyć i pozbawić zapachu.


Pojemników po świecach używam również w łazience, trzymam w nich szczotki, pędzle, ampułki do włosów, patyczki do uszu. Głównie są to pojemniki po tumbler' ach małych i średnich, gdyż te najładniej komponują się z moją łazienką.

A na miły koniec dnia sprawiłam sobie kąpiel w towarzystwie sympatycznego kraba wypełnionego płynem do kąpieli o zapachu gumy balonowej :) 
Dostałam go w prezencie od mojej zwariowanej koleżanki, jest przeuroczy :D


 Lubię takie dni :)

piątek, 8 lutego 2013

Moje Pierwsze Świece Perfect Pillar.


Oto moje ostatnie nabytki :) 


Długo nie mogłam przekonać się do świec pilarowych. Teraz po przetestowaniu dwóch, z czystym sumieniem mogę powiedzieć: POLECAM :)


Intensywność mają taką, jak duży i średni słój, pięknie się spalają i są naprawdę wydajne ( jedna sztuka pali się do 95h!), a nawet myślę, że w przypadku tych wykonanych ze starego wosku może to być o wiele dłużej. 

Świeca Cherries On Snow, jest wykonana z nowego sojowego wosku, spala się szybciej ( była palona ok 10h), ale daje również intensywniejszy zapach. Zastanawiam się, czy to zasługa wosku, czy po prostu Cherries on Snow jest z zasady intensywniejszym zapachem niż Christmas Cookie. 

Świeca Christmas Cookie, wykonana ze starego wosku, palona była przez ( ok 18h), dawała nieco delikatniejszy aromat, ale jak najbardziej wyczuwalny, przepięknie otulał wnętrze.

I ku mojej radości, pasuje na nie illuma lid! :)

W najbliższym czasie pojawią się nowe zapachy Perfect Pillar, a wśród nich jeden z moich ulubionych zapachów, czyli True Rose. Już nie mogę się doczekać. Oprócz niego w tej wersji wkrótce będą również dostępne zapachy : White Gardenia oraz Soft Blanket. 




Ciekawią mnie również świece pillarowe w wersji XXL, które według producenta palą się tyle, co duży słoik, czyli 110-150h. A kuszą mnie tym bardziej, ponieważ i one pojawią się na wiosnę w nowych zapachach :) Clean Cotton, Lemon Lavender, Midnight Jasmine oraz Black Cherry.

A Wy, co uważacie o tej formie świec? Używaliście już? Jak wrażenia? :)

wtorek, 8 stycznia 2013

W 2013 :)


Witam Was wszystkich w nowym roku! :) Dawno tutaj nie zaglądałam, za co bardzo Was przepraszam. Kilka dni temu wróciłam z fantastycznego wyjazdu ze znajomymi i zanim zdążyłam wrócić do "żywych" wciągnął mnie wir nauki. Niestety sesja zbliża się wielkimi krokami, a nawet przeogromnymi w moim przypadku, bo pierwszy egzamin już za dwa dni.. :(


Jak tylko trochę odetchnę, na pewno podzielę się z Wami moimi nowymi zdobyczami ( mam ich trochę :D) oraz napiszę co nieco o nowościach. A tym czasem palę żółtą ( w sumie lekko pomarańczową, ale bardziej żółtej nie mam) świecę. Podobno dzięki żółtym świecom łatwiej się skoncentrować, pamięć robi się bardziej pojemna i mózg lepiej pracuje :) A w dodatku wzmaga się w nas chęć osiągania sukcesów. Mam nadzieje, że mi trochę pomoże ;)



piątek, 9 listopada 2012

Mała niespodzianka.

Po zmianie czasu, nie mogę się odnaleźć i przystosować swojego trybu dnia. Gdy wychodzę z uczelni o 16 i już jest ciemno, czuję się jakby była co najmniej 21 i mam ogromną ochotę schować się pod wielkim ciepłym kocem i nie myśleć już o niczym... :)

***
Ostatnio moja siostra odniosła kilka drobnych sukcesów w szkole i postanowiłam sprawić jej z tego powodu drobną niespodziankę :) Wiem jak bardzo lubi świece Yankee, więc sprezentowałam jej dwa malutkie samplery :) ( O sobie też nie zapomniałam, ale o moich drobiazgach innym razem:))

 Pierwszy to jeden z ulubionych zapachów mojej siostry - Cranberry Chutney - słodki, owocowy, z odrobiną przypraw. Już nie raz o nim pisałam :) Jeśli jeszcze go nie paliliście to zachęcam do zakupu, bo zapach niestety został już wycofany ze sprzedaży i to, co w tej chwili znajduje się na półkach to ostatnie sztuki :(

Drugi to Spiced Orange. - Obie czekałyśmy na ten zapach bardzo długo. W zeszłym roku, o tej porze ten zapach bardzo często gościł u nas w domu, także z niecierpliwością wyczekiwałyśmy jego pojawienia się, a on sprawił nam niespodziankę i pojawił się z 25 % rabatem :)
W najbliższym czasie na pewno napiszę o nim nieco więcej :)

A czym u Was pachnie? :)

czwartek, 25 października 2012

Słodkie popołudnie z muffinkami :)

Świeca Blueberry Muffin i czekoladowe babeczki z migdałami, oblane syropem z orzechów Macadamia - ten duet spowodował, że moje popołudnie było bardzo, ale to bardzo słodkie i przyjemne :)


Świeca Blueberry Muffin pochodzi z limitowanej kolekcji The Treasury. Mam tę świecę już długi czas, jednak zupełnie o niej zapomniałam :) Teraz się zastanawiam, jak mogło do tego dojść, bo zapach jest świetny.




Blueberry Muffin. Aromat jeszcze gorących babeczek, bogatych w jagody i wanilię.

Dokładnie tak pachnie ta świeca. Nie jest to może w 100% naturalny aromat babeczek, ale jak na zapach "jedzeniowy" uważam, że został naprawdę dobrze odtworzony. Bardziej czuję tutaj borówki niż jagody, dlatego że jagody kojarzą mi się z charakterystycznym kwaśnym i trochę leśnym aromatem. A wyczuwalne tutaj owoce są o wiele słodsze. Zapach babeczek też jest i to nawet intensywniejszy niż zapach samych owoców.


Zapach jest intensywny, szybko roznosi się po pomieszczeniu. Nie jest duszący ani ciężki. Jest bardzo podobny do niego zapach Blueberry Scone, niestety nie miałam okazji go palić. Wąchałam go jedynie w słoiku i wydaje mi się, że Blueberry Muffin jest bardziej "ciasteczkowy".


Miałam małą przygodę z tą świecą. Mianowicie mój tata zgasił ją zanim zdążyła roztopić się do ścianek. Przy kolejnym paleniu, zaczął robić się delikatny tunel. Wtedy zgasiłam świecę, odczekałam chwilę aż wosk delikatnie przestygł i wyskrobałam nadmiar wosku ze świecy. Tak by wyrównać poziom wosku w świecy. ( Na zdjęciach, świeca już jest po akcji "usuwanie woski" i widać, że jest równiutka :)  Wydobyty wosk absolutnie się nie zmarnuje, podzieliłam go na trzy części i każda z nich prędzej, czy później trafi do mojego kominka :) 



Babeczki były równie słodkie i smakowite, jak aromat świecy :) Uwielbiam mocno czekoladowe babeczki, a do tego migdały i słodki orzechowy syrop.. Mmmm.. aż się rozmarzyłam szkoda, że już ich dawno nie ma, bo chętnie zjadłabym taką ;)



wtorek, 16 października 2012

Moje ostatnie nabytki :)

Moja kolekcja Yankee ciągle się powiększa, ostatnio trafiło do niej kilka ciekawych świec i wosków :)


Duża świeca Chocolate Layer Cake z kolekcji Eat Dessert First. Zapach jest tak intensywny, czekoladowy i kuszący, że jako fanka czekolady nie byłam w stanie mu się oprzeć.


South African Vineyard z kolekcji Treasury- do zakupu tej świecy skusiła mnie Iwona z bloga Świece zapachowe :) Jako, że od zapachu Vineyard z kolekcji Wine Collection jestem wręcz uzależniona, to nie mogłam sobie podarować i tego zapachu ;)


Tak, tak a tu znowu Vineyard :) Tak uwielbiam ten zapach, że nie potrafię mu się oprzeć, nie wiem która to już świeca o tym zapachu, ale wiem że jeśli jeszcze się pojawi to na pewno go kupię :) Nawet malutki sampler o tym zapachu jest niezwykle intensywny, jak na swój rozmiar :)


Na tę świecę idealnie pasuje Illuma Lid, którą niedawno nabyłam. To wewnętrzna Illuma Lid z kolekcji Silver Scroll. Jest, elegancka, uniwersalna i bardzo praktyczna.

Sampler Mandarin Cranberry- kupiłam go dlatego, że ciągle zastanawiam się nad dużym słoikiem lub tumblerem o tym zapachu. Zapach jest piękny, owocowy, ciepły- ale ciągle mam dylemat, czy wybrać Mandarin Cranberry, czy Spiced Orange, który będzie zapachem miesiąca w listopadzie :)


A tutaj jeszcze trochę wosków:
Beach Walk
Vineyard (;D)
Cranberry Chutney
Red Apple Wreath
Black Cherry
Kitchen Spice
Nature's Paintbrush
Bahama Breeze
oraz nowy Sugared Apple
:)


Wasze kolekcje Yankee też się ostatnio powiększyły? :)

niedziela, 16 września 2012

Kiedy Liliowe Wrzosy Zakwitną...

... już jesień :) I choć do tej kalendarzowej zostało jeszcze kilka dni, to w powietrzu ja już ją czuję. Ostatnio sporo padało, a noce były dość ciepłe... więc wycieczka na grzyby była obowiązkowa :) 
Nie udało nam się zebrać nawet małej części tego, co w zeszłym roku, ale i tak wyprawę uważam za udaną :) 

Poza grzybami moją uwagę przykuły również przepiękne wrzosy, uwielbiam je, zrobiłam im chyba ponad 100 zdjęć :)


A o to nasze zdobycze :)
Czerwone, brązowe i szare kozaki. Dwie kanie. Trochę moich ukochanych kurek ( nie ma lepszego śniadania niż omlet lub jajecznica z kurkami :D )Kilka dość rzadkich piaskowców- jak sama nazwa wskazuje grzyby rosną w piasku, czasem tylko kawałek kapelusza wystaje spod niego ;) Po zerwaniu ich gąbka przybiera atramentowy kolor. - widać je w lewym dolnym rogu, zaraz obok kani. 


Pełen kosz podgrzybków i kilka zajączków :)


A tu jeszcze raz przepiękne czerwone kozaki :)


I jeszcze raz podgrzybki :)


Udało nam się znaleźć naprawdę DUŻEGO podgrzybka :) 


Jak na takiego ważącego ponad 1kg grzyba, był wyjątkowo "jędrny" :)


Rzadko się zdarza, by tak duży grzyb był tak zdrowy :)


Grzybów za dużo nie nazbieraliśmy, ale za to wszystkie, ale to naprawdę wszystkie były zdrowe :) Jedynie kilka było w niewielkiej części skonsumowanych przez wygłodniałe ślimaki ;)

Część grzybów, zamroziliśmy, część się suszy...a z części zrobiliśmy pyszny sos grzybowy :) Do tego moja ulubiona pierś z kurczaka i obiad idealny gotowy ;)

Uwielbiam aromat grzybów, jest cudowny!




Teraz mój dom pachnie suszonymi grzybami, więc chwilowo wstrzymałam się od palenia świec, bo jest to tak piękny zapach, że aż szkoda mi go czymkolwiek przełamywać ;)


czwartek, 13 września 2012

Dla "ciekawskich" :)

Ponieważ pojawiło się ostatnio dużo kontrowersji, co do promocyjnych zapachów w kolejnych miesiącach. Postanowiłam zrobić małe dochodzenie i dowiedzieć się wszystkiego. Akcja zakończyła się sukcesem :) I dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy.

Po za zmianą październikowej Promocji BOGO ( Buy one Get one 50% off) z zapachu Orchard Pear na Mango Peach Salsa, dowiedziałam się o jeszcze jednej zmianie. Mianowicie w grudniowej promocji Zapach Miesiąca (FOM- Fragrance of the Month) również mamy zmianę, spowodowaną zbyt mała ilością zapachu wypuszczoną przez producenta na rynek. Zamiast zapachu Happy Christmas, dostępny będzie zapach Cherries on Snow.
 
Jeszcze pozostaje kwestia wrześniowych zapachów, bo jak wielu z Was zapewne zauważyło mamy połowę września, a w promocji wciąż mamy sierpniowe zapachy. Opóźnienie jest niestety od nas niezależne. Zapachy na dniach powinny dotrzeć do Polski, a wraz z nimi długo wyczekiwana seria Coconut Numeric. Trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość, zapachy na pewno się pojawią :)
 O żadnych innych zmianach póki co nic nie słychać :)

Mam również plakaty przedstawiające promocyjne zapachy do końca tego roku. (pierwsze dwa zapachy umieszczone na każdym plakacie są dostępne w promocji FOM, natomiast wszystkie trzy dostępne są w promocji BOGO)



Dla tych, którzy jeszcze nie do końca znają promocje Yankee wyjaśnię, że promocja Zapach Miesiąca polega na tym, że wszystkie produkty w danym zapachu można kupiż z 25% rabatem. (m. in. Duże, średnie, małe słoiki i tumblery, samplery, woski, pałeczki zapachowe etc.) Promocja BOGO polega na tym, że przy zakupie dużego słoika lub dużego tumblera o danym zapachu, drugi możemy kupić z rabatem aż 50%! Naprawdę warto skorzystać z tych promocji bo rabaty są duże :)

Jeszcze szepnę Wam tak na ucho, że znam też promocyjne zapachy na pierwsza połowę przyszłego roku, ale o tym następnym razem :)

poniedziałek, 3 września 2012

VERSATILE BLOGGER AWARD

Jest mi bardzo miło, ponieważ autorka bloga Świat w Kolorach nominowała mnie do VERSATILE BLOGGER AWARD (nagroda dla wszechstronnego bloga), za co bardzo dziękuję :)


Zasady:
1. Nominuj 15 blogów, które Twoim zdaniem na to zasługują.
2. Poinformuj o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
3. Ujawnij 7 faktów o sobie.
4. Podziękuj nominującemu blogerowi u niego na blogu.
5. Pokaż nagrodę Wersatile Blogger Award u siebie na blogu.

Jeśli chodzi o punkt pierwszy, to uważam że każdy blog zasługuje na taką nagrodę. Ponieważ każda osoba prowadząca bloga posiada wszechstronną wiedzę, dzieli się różnymi przeżyciami i ukazuje nam kawałek siebie. Dlatego do zabawy zapraszam wszystkich, bez wyjątku :)

7 faktów o mnie


1. Uwielbiam buty, mam ich około 60 par.
2. Bardzo lubię gotować, ale zdecydowanie wolę kuchnię nowoczesną od tradycyjnej.
3. Jestem studentką IV roku prawa.
4. Nigdy nie przekroczyłam granic kontynentu Europejskiego.
5. Lubię obierać ptasie mleczko z czekolady :)
6. Swego czasu bardzo interesowałam się tematyką II Wojny Światowej.
7.  Zawsze, jak się uczę to koloruję książki zakreślaczami, a potem wszystkie moje podręczniki wyglądają  jak tęcza :) Niesamowicie ułatwia mi to naukę.

Życzę Wszystkim Miłej Zabawy :)

czwartek, 30 sierpnia 2012

Co dobrego dziś na obiad?

Od dwóch dni nie wychodzę z domu, ba nawet z łóżka.- Choroba daje się we znaki :( Więc powoli zaczęło mi się już nudzić i jakaś bliżej niezidentyfikowana siła zaciągnęła mnie do kuchni :) Znalazłam tam trzy kolby kukurydzy i stwierdziłam, że nie mogą się zmarnować :) A że od dawna miałam ochotę na zupę- krem, więc sprawa rozwiązała się sama.



Zupa Krem z Kukurydzy:

500-750 ml bulionu drobiowego
50 ml śmietany
trzy kolby kukurydzy
1 nieduża marchewka
3 średniej wielkości ziemniaki
2 ząbki czosnku
1 mała cebula
chilii cayenne
papryka słodka

do dekoracji:
grzanki
ser żółty
koperek
pomidor
lub cokolwiek sobie zażyczycie :)


Wstawiamy wodę i czekamy aż się zagotuje. Cebulkę kroimy w drobną kostkę i szklimy na patelni. Ziemniaki i marchewkę kroimy w drobną kostkę. Kiedy woda się zagotuje wrzucamy kostkę bulionową aż do całkowitego rozpuszczenia. Następnie do garnka wrzucamy ziemniaki, marchewkę, cebulę i ząbki czosnku. W tym czasie należy odkroić ziarna kukurydzy od kolby i również wrzucić je do bulionu, a kolby wyrzucić bo nie będą już nam do niczego potrzebne. Zostawić wszystko na wolnym ogniu na ok 10-15 min aż warzywa będą miękkie. Dodać przypraw do smaku- ja lubię dość ostre więc dodaję łyżeczkę słodkiej papryki i łyżeczkę chilli cayenne. Można dodać dowolne inne przyprawy. Całość miksujemy, w między czasie dodajemy śmietanę i miksujemy dalej na gładką masę. Jeśli ziarna kukurydzy są zbyt łykowate i nie chcą się do końca zblenderować, całość można przetrzeć przez sito.

Na koniec przyozdabiamy zupę- u mnie grzanki, ser, pomidor i koperek. I zajadamy się :)

Smacznego :)



W czasie gotowania towarzyszyła mi świeca Mandarin Water, o której napiszę nieco więcej przy następnej okazji:)


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Leniwe popołudnie.

Każdy czasem potrzebuje takiego dnia, żeby ponicnierobić :) Mi się dziś właśnie trafił taki dzień. Mogłam wyspać się za wszystkie czasy i nadrobić zaległości w ulubionych serialach :) W między czasie dopadł mnie głód i postanowiłam przyrządzić coś na szybko. Padło na pizzę!


Od lat robię najprostsze z możliwych ciast:

3 szklanki mąki
2-3 łyżeczki suchych drożdży ( jeśli ktoś używa zwykłych to ilość należy zwiększyć dwukrotnie)
łyżeczka soli
łyżeczka cukru
1 szklanka ciepłej/letniej wody
2-3 łyżki oliwy z oliwek

Wrzucamy wszystko na stolnicę lub do dużej miski i zagniatamy, tak by ciasto było elastyczne i odchodziło od rąk. Ja wyrabiam je ok 10 min.

A co na wierzchu? Co tylko Wam przyjdzie do głowy, ja akurat miałam takie składniki:



Włączyłam piekarnik tak by się rozgrzał do maksymalnej temperatury ( im wyższa tym lepiej). W tym czasie formowałam blaty i dekorowałam moją pizzę. Trwa to ok 20 min i jest to wystarczający czas dla ciasta, nie trzeba czekać dłużej by ciasto wyrosło. Zawsze sporo rośnie w trakcie pieczenia i jest puszyste :)



Jak piekarnik osiągnął odpowiednią temperaturę ( u mnie 240 stopni) włożyłam do niego pizzę na 15-20 min.... i gotowe :) Z przepisu wyszły mi dwie dość duże pizze.

 

Jest jedna bardzo ważna zasada przy robieniu pizzy, jeśli chcecie by była naprawdę smaczna, a ciasto miało chrupiące boki i puszysty środek to bezwzględnie podczas przyrządzania pizzy należy palić kominek z woskiem lub świecę Yankee Candle ;) Wtedy wychodzi najlepsza :)


Jak się domyślacie nie dałam rady sama ich zjeść, więc zaprosiłam koleżankę i razem spędziłyśmy to leniwe popołudnie umilając sobie czas domową pizzą, kolorowym drinkiem i zapachem Yankee :)


Przepis na drinka:
50 ml białego Martini
40 ml soku pomarańczowego
kilka kropli grenadyny ( może być też zwykły syrop malinowy lub truskawkowy)
4-5 kostek lodu

Wrzucamy do kieliszka lód, wlewamy martini, sok pomarańczowy i na samym końcu grenadynę :)
A w kominku soczyście owocowy wosk Wild Passion Fruit, którego zapach idealnie komponował się z drinkiem :) Bardzo polubiłam mój nowy kominek, jego miseczka jest malutka, zazwyczaj wkładam do niej 1/4 wosku. Jest idealny do wszystkich intensywnych zapachów Yankee lub do małych pomieszczeń. Inne kominki poszły narazie w odstawkę :)

Polecam wszystkim zapracowanym zrobić sobie takie "leniwe popołudnie" od razu poczujecie przypływ energii :)

Pomarańczowa świeca - energia, kreatywność i coś więcej niż dekoracja

Środa. Środek tygodnia. Do weekendu jeszcze daleko. Właśnie w takie dni często zapalam pomarańczową świecę . Nie przypadkowo. To kolor, któr...