sobota, 22 grudnia 2012

Pomóżmy czworonogom :)

Świąteczny zgiełk wciąga wszystkich, sprzątanie, pieczenie pierników, pakowanie prezentów... Pamiętajmy również o naszych czworonogach, które potrzebują pomocy. Możecie im ją dać jednym małym kliknięciem :)

Zapraszamy na nasze aukcje char
ytatywne, które organizujemy wraz z fundacją BERNARDYN. Dochód z tych aukcji w całości zostanie przeznaczony na pomoc dla zwierzaków.

Zapraszamy do licytacji :)


http://allegro.pl/charytatywnie-swieca-yankee-candle-dla-zwierzaka-i2892908534.html

http://allegro.pl/charytatywnie-swieca-yankee-candle-dla-zwierzaka-i2892922386.html

Możecie również pomóc, poprzez umieszczenie informacji o aukcjach na swoich blogach. Czasami jednym małym gestem można dać innymi tyle radości, ile nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić:)

Zachęcam wszystkich do udziału :)


Wesołych, Weselszych, Najweselszych!

W imieniu zespołu Candle Room życzę wszystkim wesołych i spokojnych Świat Bożego Narodzenia, spędzonych w ciepłej rodzinnej atmosferze, z mnóstwem pięknych prezentów i domowych pierniczków. By na Waszych twarzach malował się uśmiech, w sercach gościła radość, a w powietrzu unosił się przepiękny aromat świec :) 







piątek, 14 grudnia 2012

Świątecznie.

Jak idą przygotowania do świąt? U mnie niestety bardzo powoli, a w zasadzie to jeszcze nie ruszyły. Mam w planach zrobienie tylu ciekawych dekoracji i upieczenie przepysznych piernikowych kostek, ale nie wiem czy mi starczy czasu na wszystko. Ostatnio mam bardzo "szalony czas", więc nawet na bloga zaglądam rzadziej. ( za co bardzo przepraszam). Prosiliście mnie jakiś czas temu o ogólną charakterystykę zimowych zapachów, a więc o to i ona :)

Ja zapachy z Linii Świątecznej dzielę na choinkowo- zimowe, owocowo- choinkowe, "jedzeniowe", oraz pozostałe, które ze świętami tak naprawdę nie wiele mają wspólnego.

Zapachy Choinkowo Zimowe.


1) Wśród tych zapachów, zdecydowanie do moich ulubionych należy Winter Wonderland, który łączy w sobie nuty igiełek i mięty. Jest, chłodny, świeży, wyważony, przyjemny. Według mnie należy do grupy neutralnych zapachów, to znaczy, że jest wyczuwalny, ale nie nachalny i zdecydowanie lepiej sprawdza się na mniejszych i średnich powierzchniach.

2) Kolejny zapach to Sparkling Snow. Ten jest już nieco mocniejszy i bardziej choinkowy. Ja w nim wyczuwam lekko mydlaną nutę, ale to tylko moje subiektywne odczucie :)

3) Do bardzo intensywnych zapachów należą White Christmas oraz Christams Tree, oba są bardzo skoncentrowane i czuć nawet na bardzo dużych powierzchniach. Pierwszy z nich jest bardzo elegancki, łączy w sobie nuty drzewne, zimowe, ma w sobie coś cięższego, ale dokładnie nie umiem zdefiniować co :) . Natomiast Christmas Tree pachnie choinką z dużą ilością eukaliptusa. Zdecydowanie dla Fanów mocno iglastych zapachów.

Zapachy Owocowo Choinkowe.

1) Happy Christmas. Dla mnie pachnie, jak taka choinkowa landrynka :) To znaczy czuję w nim dużo słodyczy, przełamanej sosnowymi igiełkami. Jest zapachem neutralnym.

2) Red Berry and Cedar. Bardzo intensywny zapach, w których czuć choinkę wzbogaconą o porzeczki, borówki i żurawinę. Cudownie intensywny, świąteczny, owocowy. Jeden z moich ulubionych :)

3) Red Apple Wreath. Mój ulubieniec :D Połączenie jabłek, syropu klonowego, cynamonu i delikatnych nut choinki. Jest to również intensywny zapach, który wnosi dużo ciepła :) Puszczając nieco wodze wyobraźni, gdy palę ten zapach to widzę, jabłka rosnące na choince posypane cynamonem mmm :)

Zapachy jedzeniowe.

1) Christmas Cookie. Słodziutkie, ciasteczka z nutą wanilii i piernikowych przypraw. Ale nie jest to mocno przyprawowy zapach, jak Kitchen Spice. Jest słodszy i delikatniejszy. Zaliczyłabym go do grupy neutralnych.

2) Christmas Cupcake. Również bardzo słodki zapach, ale bardziej kremowy i maślany niż christmas Cookie. Jeśli chodzi o intensywność to oba zapachy są zbliżone do siebie. Myślę, że łasuchom spodobają się oba :)

3) Christmas Eve. Połączenie suszonych owoców i szeroko pojętego ciepła :) Zapach przypomina mi wigilijny kompot z szuszu, nie jest za słodki, lekko owocowy, bardzo dobrze wyważony. Polecam gdy kupujecie na prezent i do końca nie wiecie, jakie zapachy lubi przyszły obdarowany :) Zapach jest neutralny.

Pozostałe.

1) Cherries on Snow. Już o nim wcześniej pisałam. Jest, słodki, owocowy i intensywny. Ja w nim wyczuwam trochę marcepanu :)

2) Christmas Rose. Też już o nim wcześniej wspominałam. Bardzo intensywny, perfumowany, kwiatowy zapach.

3) Sugared Apple. Słodkie, waniliowe, pieczone jabłko :) Przyjemny, neutralny zapach. Też już o nim gdzieś było :)

4) Cranberry Ice. Bardzo intensywny, cierpki, trochę słodki, trochę kwaśny zapach :)

5) Snow In Love. Bardzo intensywny, elegancki, perfumowany aromat.

6). Apple and Pine Needle. Z tym zapachem miałam problem, bo mimo, że w opisie jest choinka, są jabłka, cedr... to dla mnie ten zapach kojarzy się z perfumami męskimi, bardzo eleganckimi, ale mało świątecznymi.

To taka moja świąteczna relacja na szybko :) Czekam na Wasze opinie na temat świątecznych zapachów, przyznam że jestem ich bardzo ciekawa :D


środa, 5 grudnia 2012

Mikołajkowa niespodzianka!

Z okazji Mikołajek, Candle Room przygotował dla Was niespodziankę :)

Wszystkie zamówienia złożone jutro, czyli 6.12.2012, bez względu na ich wysokość, będą wysyłane za darmo! :)

Promocja będzie trwała od 00:00 do 23:59 6.12.2012. Czyli zacznie się za 3 h i 20 min :)
Gorąco zachęcam do skorzystania z oferty!
Świątecznie woski, słodkie bananowe desery, korzenne świece i cała masa innych produktów... oj jest w czym wybierać :D

www.candleroom.pl


piątek, 30 listopada 2012

Christmas Rose.

Dziś, co nieco, o kolejnym zapachu Yankee ze świątecznej kolekcji. Podobnie, jak jego poprzednicy mało kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia. Ale jest  naprawdę bardzo ciekawy...


Christmas Rose. Kremowe Płatki róż perfumowane świątecznym aromatem sosnowych igiełek.

Czym pachnie ten wosk? Przede wszystkim różą, ale nie taką chłodną i stonowaną  jak True Rose, ani też herbacianą, jak Fresh Cut Roses, ale mocno pudrową i perfumowaną. Dla mnie to takie połączenie Baby Powder i Fresh Cut Roses. Nuta pudrowa jest bardzo mocno wyczuwalna.


Sosnowe igiełki? może gdzieś w bardzo, ale to bardzo dalekim tle :) W zasadzie ich nie wyczuwam. Ale dla mnie to akurat duży plus, bo nie przepadam za zapachem "igliwia" w woskach.


Na początku palenia, czułam głównie pudrowe nuty, w miarę upływu kolejnych minut, pudrowe nuty stawały się coraz delikatniejsze, a te różane zdały się wychodzić na pierwszy plan. Po ok 30 min palenia zaczęłam wyczuwać dość charakterystyczny aromat dzikiej róży.

Zapach ma bardzo ciekawą właściwość, mianowicie (podobne, jak mój ukochany Vineyard) niesamowicie roznosi się po pomieszczeniach. Mimo iż miałam zamknięte drzwi od pokoju, zapach delikatnie przemknął się na zewnątrz ;) A po uchyleniu drzwi momentalnie rozniósł się po całym korytarzu i nieśmiało zszedł schodami na dół do kuchni :)


Zapach jest bardzo ciekawy, ja zauważam dość dużą różnicę pomiędzy zapachem wosku przed zapaleniem, pierwszą fazą palenia i drugą fazą palenia. Jak dla mnie to trzy różne zapachy :) Najmniej odpowiada mi pierwsza faza palenia, bo nie przepadam za mocno pudrowymi zapachami, ale w miarę upływu czasu  zapach podoba mi się coraz bardziej :)


Jesteście ciekawi tego zapachu? :)

Jeśli tak, to mam dla Was małą niespodziankę. Jeśli w dniach 1-2 grudnia w procesie zamawiania ( na stronie www.candleroom.pl) w rubryce komentarz wpiszecie hasło " różany Candle Room" otrzymacie w prezencie wosk Christmas Rose, jeśli Wasze zamówienie będzie wynosiło co najmniej 18 zł ( nie wliczając kosztów wysyłki )

Zachęcam do skorzystania z promocji i wypróbowania zapachu, bardzo łatwo można na nim zauważyć, różne fazy palenia :)

niedziela, 25 listopada 2012

Cherries On Snow.

Uwielbiam wiśnie. Przetwory wiśniowe- dżemy, kompoty, nalewki- po prostu wszystko :D A ciasto czekoladowe z dodatkiem wiśni i bitej śmietany - mmm poezja :) Zapach wiśni uwielbiam równie mocno, jak ich smak!


Cherries On Snow. Zapach soczystych wisienek i słodkich migdałów, otulonych lodową świeżością.

Soczyste wisienki - są, oj są i to bardzo, ale to bardzo soczyste. Słodkie migdały- są, bardzo słodkie i aromatyczne, sprawiają, że całość pachnie trochę, jak mocno wiśniowy marcepan :) Lodowa świeżość- brak, nie wyczuwam w tym wosku żadnej świeżości, chłodu etc. Podobnie, jak Cranberry Ice, zapach ze świeżością, niewiele ma wspólnego.


Uwielbiam ten zapach! W porównaniu do Black Cherry jest troszkę cięższy, przez dodatek migdałów, który bardzo lubię, kojarzy mi się z ciasteczkami i marcepanem :) 


Zapach jest intensywny, nawet przed zapaleniem :) Nosiłam dwa woski przez kilka dni w mojej torebce i cała wręcz przesiąkła ich zapachem :) W autobusie, ludzie którzy siadali obok mnie wyraźnie  zastanawiali się skąd dochodzi ten piękny aromat :)


Jeśli lubicie zapach Black Cherry, to koniecznie musicie wypróbować Cherries On Snow! Natomiast zapach raczej nie spodoba się osobom, które lubią subtelne i świeże zapachy. Takim osobom bardziej polecam sięgnięcie po drugi grudniowy zapach miesiąca, jakim jest Christmas Rose- pudrowa róża z odrobiną perfum i sosnowych igiełek :)  Na pewno nieco więcej  na jej temat pojawi się na blogu :)

niedziela, 18 listopada 2012

Cranberry Ice.


Ostatnio miałam trochę problemów z internetem ( wymiana kabli na ulicy, potoczyła się tak niefortunnie, że akurat zapomnieli o doprowadzeniu sygnału, do mojego domku, ale na szczęście wszystko już działa), dlatego też i ten post o lodowej żurawinie pojawia się z lekkim opóźnieniem ;)


Cranberry Ice. Zapach cierpkiej i jednocześnie słodkiej żurawiny otulonej lodową świeżością.
Zapach jest łudząco podobny do Mandarin Crnaberry, jedynie przez brak aromatu cytrusów jest nieco słodszy. Jest cierpki, ale jednocześnie słodki, soczysty, owocowy i bardzo intensywny. Jeśli wcześniej mieliście do czynienia z woskiem Mandarin Cranberry, to ten zapach jest równie intensywny.


Dodanie do nazwy słowa "ice" miało chyba tylko i wyłącznie cel estetyczny, ( podobnie, jak w przypadku Cherries on Snow), ponieważ (przynajmniej ja), nie wyczuwam tutaj żadengo "chłodu", "lodowej świeżości" etc. Co nie znaczy, że zapachy mi się nie podobają. Wręcz przeciwnie zarówno Cranberry Ice, jak i Cherries on Snow są na mojej liście ulubieńców ;)


W sklepach coraz więcej świątecznych ozdób, produktów z mikołajami i kolorowych światełek. To chyba znak, że cały świąteczny zgiełk już o krok.


No i chyba najważniejszy znak, że już blisko Święta :)



sobota, 10 listopada 2012

Apple and Pine Needle.

Przyszedł czas na kolejną z zimowych nowości Yankee- zapach Apple and Pine Needle.

Apple and Pine Needle.  Aromat sosnowych igiełek i słodkich, chrupkich jabłek, wzbogacony o nuty cyprysa i drzewa cedrowego.

Jak wąchałam wosk przed zapaleniem, to czułam w nim głównie sosnę i cedr, a dopiero gdzieś w tle nieśmiałe jabłuszko. Miałam nadzieję, że po zapaleniu aromat jabłek się wzmocni i zapach będzie przypominał trochę Red Apple Wreath.

Zapach bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczył. Niestety jabłka po zapaleniu stały się jeszcze bardziej nieśmiałe i prawie w ogóle ich nie czułam. Sosna, hmm też jakby gdzieś się schowała. A na pierwszy plan wyszedł elegancki aromat cedru z odrobiną męskich nut. Długo zastanawiałam się, co tak naprawdę przypomina mi ten zapach. Po kilku godzinach palenia już wiem. Apple and Pine Needle pachnie dla mnie, jak świeże gałązki choinki skropione eleganckimi męskimi perfumami. Ale nie takimi "kolońskimi", jak Midsummer's Night, a o wiele cięższymi i głębszymi.

Zapach jest bardzo elegancki, ale brak mu zdecydowanych nut. Podobnie, jak w przypadku Snow In Love nie umiem wskazać w nim konkretnych aromatów. Zapach mało kojarzy mi się ze świętami, a bardziej z eleganckim wnętrzem pełnym starych mebli :) Zapach doskonale współgrał z moim salonem i nadał mu oryginalnego klimatu.


piątek, 9 listopada 2012

Mała niespodzianka.

Po zmianie czasu, nie mogę się odnaleźć i przystosować swojego trybu dnia. Gdy wychodzę z uczelni o 16 i już jest ciemno, czuję się jakby była co najmniej 21 i mam ogromną ochotę schować się pod wielkim ciepłym kocem i nie myśleć już o niczym... :)

***
Ostatnio moja siostra odniosła kilka drobnych sukcesów w szkole i postanowiłam sprawić jej z tego powodu drobną niespodziankę :) Wiem jak bardzo lubi świece Yankee, więc sprezentowałam jej dwa malutkie samplery :) ( O sobie też nie zapomniałam, ale o moich drobiazgach innym razem:))

 Pierwszy to jeden z ulubionych zapachów mojej siostry - Cranberry Chutney - słodki, owocowy, z odrobiną przypraw. Już nie raz o nim pisałam :) Jeśli jeszcze go nie paliliście to zachęcam do zakupu, bo zapach niestety został już wycofany ze sprzedaży i to, co w tej chwili znajduje się na półkach to ostatnie sztuki :(

Drugi to Spiced Orange. - Obie czekałyśmy na ten zapach bardzo długo. W zeszłym roku, o tej porze ten zapach bardzo często gościł u nas w domu, także z niecierpliwością wyczekiwałyśmy jego pojawienia się, a on sprawił nam niespodziankę i pojawił się z 25 % rabatem :)
W najbliższym czasie na pewno napiszę o nim nieco więcej :)

A czym u Was pachnie? :)

wtorek, 6 listopada 2012

Snow In Love.

Pierwszy, październikowy śnieg już za nami. Uwielbiam biały puch, który delikatnie pokrywa drzewa, domy, płoty.., ale już zdecydowanie mniej lubię, jak się roztapia i zamienia w wielką pośniegową chlapę :(
Jak tylko zobaczyłam na półce ten uroczy wosk Snow In Love wiedziałam, że muszę go mieć :)


Snow In Love. Zakochaj się w delikatnym powiewie pudrowej świeżości i ciepłym zapachu drewna. 

Jak pachnie ten wosk?
Ciężko jednoznacznie opowiedzieć, bo nie ma w nim żadnej dominującej nuty. Mi przypomina pudrowe perfumy z odrobiną słodyczy i nutą czegoś ciężkiego- ambry/piżma/drewna.


Zapach jest bardzo intensywny. Mimo iż włożyłam do kominka tylko ok. 1/4 wosku, to musiałam zgasić go po godzinie palenia, bo zapach wypełnił dosłownie każdy kąt mojego pokoju i stał się trochę duszący. Myślę, że na dużych powierzchniach sprawdziłby się o wiele lepiej :)


Zapachu nie wpiszę na listę moich ulubionych, ale podejrzewam, że gdy za oknem pojawi się dużo skrzypiącego pod stopami śniegu to sięgnę właśnie po ten wosk.

Myślę, że zapach spodoba się fanom zapachów takich, jak Baby Powder, Soft Blanket, Winter Wonderland, Pink Lady Slipper, White Christmas. W moim odczuciu Snowi In Love ma w sobie coś z każdego z tych zapachów :) Chyba najbardziej przypomina mi White Christamas, ale w subtelniejszym i o wiele słodszym wydaniu.

Olejki z wosku parowały wyjątkowo szybko i intensywnie, próbowałam uchwycić to na zdjęciu, ale niestety nie oddaje ono do końca tych parujących strumieni :)


A tutaj jeszcze słodkie czekoladowo- wiśniowe muffinki, które również umiliły mi wieczór :)


piątek, 26 października 2012

Chocolate Layer Cake.

"Nie ufam ludziom, którzy nie lubią czekolady" :)
Czekolada jest moją małą przyjemnością, poprawiaczem nastroju, po prostu ją uwielbiam :) Niestety muszę ograniczyć jej spożycie ( jednak za bardzo lubi siedzieć na moich boczkach ). Uwielbiam też zapach czekolady- żele do kąpieli, kremy i balsamy od dawna okupują moje półki. Do kompletu brakowało mi tylko czekoladowej świecy, więc o to i jest:)


Chocolate Layer Cake. Świeże, puszyste, potrójnie czekoladowe ciasto, przełożone intensywnie kakaowym kremem oraz oblane obłędnym musem czekoladowym. Prawdziwy raj nie tylko dla łasuchów.


Opis zapachu narobił mi ogromnego apetytu na tę świecę. Już po zdjęciu wieczka od razu było czuć zapach intensywnej deserowej czekolady, który po prostu uwielbiam. Nie jest to może typowy zapach ciasta, a bardziej gorącej czekolady w filiżance, ale nie takiej instant, tylko prawdziwej, gęstej gorącej czekolady. Mniam :)


Zapach świecy nie wywołuje u mnie apetytu i zapotrzebowania na słodycze, wręcz przeciwnie - zaspokaja moją chęć na czekoladę :) Ale to bardzo indywidualna kwestia, więc nie mogę zagwarantować, że po zapaleniu tak smakowitego zapachu, nie urodzi się w Was ogromna chęć na czekoladową babeczkę, czy czekoladkę ;)


Świeca bardzo ładnie się wypala. Należy pamiętać, by przyciąć knot na odpowiednią długość (3-5mm) już przy pierwszym paleniu, wtedy świeca pali się równo i bez żadnych niepożądanych niespodzianek :) Na zdjęciu widać, jak ładnie wosk roztopił się na całej powierzchni świecy. 

Te zdjęcia pokazują świecę po ponad 10h palenia (aż niewiarygodnie, że tak mała część wosku się wypaliło).



 Żałuję że nie ma z tej serii wosków do kominka, bo na pewno zrobiłabym sobie ich zapas. Bardzo polecam :)

czwartek, 25 października 2012

Słodkie popołudnie z muffinkami :)

Świeca Blueberry Muffin i czekoladowe babeczki z migdałami, oblane syropem z orzechów Macadamia - ten duet spowodował, że moje popołudnie było bardzo, ale to bardzo słodkie i przyjemne :)


Świeca Blueberry Muffin pochodzi z limitowanej kolekcji The Treasury. Mam tę świecę już długi czas, jednak zupełnie o niej zapomniałam :) Teraz się zastanawiam, jak mogło do tego dojść, bo zapach jest świetny.




Blueberry Muffin. Aromat jeszcze gorących babeczek, bogatych w jagody i wanilię.

Dokładnie tak pachnie ta świeca. Nie jest to może w 100% naturalny aromat babeczek, ale jak na zapach "jedzeniowy" uważam, że został naprawdę dobrze odtworzony. Bardziej czuję tutaj borówki niż jagody, dlatego że jagody kojarzą mi się z charakterystycznym kwaśnym i trochę leśnym aromatem. A wyczuwalne tutaj owoce są o wiele słodsze. Zapach babeczek też jest i to nawet intensywniejszy niż zapach samych owoców.


Zapach jest intensywny, szybko roznosi się po pomieszczeniu. Nie jest duszący ani ciężki. Jest bardzo podobny do niego zapach Blueberry Scone, niestety nie miałam okazji go palić. Wąchałam go jedynie w słoiku i wydaje mi się, że Blueberry Muffin jest bardziej "ciasteczkowy".


Miałam małą przygodę z tą świecą. Mianowicie mój tata zgasił ją zanim zdążyła roztopić się do ścianek. Przy kolejnym paleniu, zaczął robić się delikatny tunel. Wtedy zgasiłam świecę, odczekałam chwilę aż wosk delikatnie przestygł i wyskrobałam nadmiar wosku ze świecy. Tak by wyrównać poziom wosku w świecy. ( Na zdjęciach, świeca już jest po akcji "usuwanie woski" i widać, że jest równiutka :)  Wydobyty wosk absolutnie się nie zmarnuje, podzieliłam go na trzy części i każda z nich prędzej, czy później trafi do mojego kominka :) 



Babeczki były równie słodkie i smakowite, jak aromat świecy :) Uwielbiam mocno czekoladowe babeczki, a do tego migdały i słodki orzechowy syrop.. Mmmm.. aż się rozmarzyłam szkoda, że już ich dawno nie ma, bo chętnie zjadłabym taką ;)



czwartek, 18 października 2012

Witches Brew.


Ostatnio można zauważyć coraz większą ilość przydrożnych sprzedawców ze stoiskami pełnymi pięknych pomarańczowych dyń. Jedna już padła moim łupem i na pewno przyrządzę z niej coś pysznego :) Jednym słowem Halloween tuż tuż :)  

W tym roku dostępne są dwa halloween'owe zapachy od Yankee Candle -Candy Corn i Witches Brew w formie średnich słoików stylizowanych na lampiony. - wyglądają przepięknie :)

W zeszłym roku były dostępne te same zapachy, tyle że w różnych rozmiarach. Wtedy to zaopatrzyłam się w małe słoiki o tych zapachach. Candy Corn poszedł "z dymem" w zeszłoroczne Halloween :) A Witches Brew  zachowałam na ten rok.




Witches Brew. Kuszący zapach egzotycznej paczuli, który rzuca zaklęcie urzekające w Halloween.

Ta niezwykle tajemnicza nazwa "napar czarownicy" kryje w sobie bardzo charakterystyczny, lekko zmodyfikowany aromat paczuli, pachnie bardzo podobnie do olejku eterycznego z paczuli, który niedawno wąchałam.



Z czym mi się kojarzy ten zapach? Z ziemią :) Jak go palę mam wrażenie, że jestem w miejscu w którym pełno jest ciemnej, sypkiej, ziemi, z której zaraz wynurzy się jakiś bagienny potwór:) 

Zapach jest naprawdę przyjemny, choć mój opis może na to nie wskazywać :) Byłam do niego dość sceptycznie nastawiona, na początku nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Jednak po zapaleniu stał się o wiele ciekawszy. Ma w sobie taką charakterną i jednocześnie tajemniczą nutę, która jednych może drażnić, a drugich uzależnić :) 



Osoby, które lubią delikatne, słodkie zapachy, raczej nie będą nim zachwycone, bardziej polecam  wtedy Candy Corn. Natomiast jeśli lubicie orientalne, mocne i charakterystyczne zapachy to Witches Brew jest jak najbardziej dla Was :)

Witches Brew doskonale pasuje do klimatu Halloween, polecam każdemu kto organizuje zabawę z tej okazji. Goście będą zachwyceni! I zrobią takie oczy, jak ten stworek :)


wtorek, 16 października 2012

Moje ostatnie nabytki :)

Moja kolekcja Yankee ciągle się powiększa, ostatnio trafiło do niej kilka ciekawych świec i wosków :)


Duża świeca Chocolate Layer Cake z kolekcji Eat Dessert First. Zapach jest tak intensywny, czekoladowy i kuszący, że jako fanka czekolady nie byłam w stanie mu się oprzeć.


South African Vineyard z kolekcji Treasury- do zakupu tej świecy skusiła mnie Iwona z bloga Świece zapachowe :) Jako, że od zapachu Vineyard z kolekcji Wine Collection jestem wręcz uzależniona, to nie mogłam sobie podarować i tego zapachu ;)


Tak, tak a tu znowu Vineyard :) Tak uwielbiam ten zapach, że nie potrafię mu się oprzeć, nie wiem która to już świeca o tym zapachu, ale wiem że jeśli jeszcze się pojawi to na pewno go kupię :) Nawet malutki sampler o tym zapachu jest niezwykle intensywny, jak na swój rozmiar :)


Na tę świecę idealnie pasuje Illuma Lid, którą niedawno nabyłam. To wewnętrzna Illuma Lid z kolekcji Silver Scroll. Jest, elegancka, uniwersalna i bardzo praktyczna.

Sampler Mandarin Cranberry- kupiłam go dlatego, że ciągle zastanawiam się nad dużym słoikiem lub tumblerem o tym zapachu. Zapach jest piękny, owocowy, ciepły- ale ciągle mam dylemat, czy wybrać Mandarin Cranberry, czy Spiced Orange, który będzie zapachem miesiąca w listopadzie :)


A tutaj jeszcze trochę wosków:
Beach Walk
Vineyard (;D)
Cranberry Chutney
Red Apple Wreath
Black Cherry
Kitchen Spice
Nature's Paintbrush
Bahama Breeze
oraz nowy Sugared Apple
:)


Wasze kolekcje Yankee też się ostatnio powiększyły? :)