sobota, 26 maja 2012

Water Inspirations

Jest to limitowana seria świec Yankee Candle w dość oryginalnych słoikach wykonanych z niebieskiego szkła. Dzięki temu wydaje się, że płomień świecy jest niebieski :) Wygląda to naprawdę pięknie.

A co charakteryzuje same zapachy?

Wszystkie zapachy z tej serii są niezwykle delikatne, dzięki nutom orzeźwiającej, krystalicznie czystej wody. Nie są to zapachy, które przytłoczą swoja intensywnością pomieszczenia, wręcz przeciwnie nadadzą im niezwykle subtelnego, sensualnego aromatu.


Lotus Water. Delikatna i uspokajająca mieszanka zielonych traw, bambusa, piżma i kwiatów lotosu skąpanych w krystalicznie czystej wodzie. Działa anty-stresowo i relaksacyjnie.

To mój zdecydowany faworyt z tej serii. Jest delikatny zmysłowy i bardzo kobiecy. Czuję w nim przede wszystkim kwiatowe aromaty podszyte nuta eleganckich perfum. Myślę, że ten zapach doskonale sprawdzi się w terapiach aromaterapeutycznych, moje zmysły pobudza nawet przed zapaleniem :) 


Mandarin Water. Letni i słoneczny zapach, pełen orzeźwienia płynącego z czystej krystalicznej wody z mnóstwem energetycznych cytryn, limonek i mandarynek.

Ten zapac kojarzy mi się ze szklanką schłodzonej wody mineralnej, wypełnionej po brzegi cytrusami. Do tego niebieski kolor szkła sprawia wrażenie, jakby zapach wydobywał się z prawdziwie zmrożonego naczynia :) Na pewno skuszę się na niego w czasie letnich upałów :)


Spring Water.
Delikatna mieszanka górskiego powietrza pełnego aromatów wiosennych kwiatów i zapachu drewna dryfującego strumykami. Niesamowicie czysty i świeży zapach.

Dokładnie tak, jak w opisie. Zapach niesamowicie czysty, sprawia wrażenie jakby było się nad górskim strumieniem. Dryfującego drewna tam nie czuję, bardziej delikatny aromat polnych traw i kwiatów. Zapach, jak najbardziej godny polecenia, zwłaszcza polecam fanom takich zapachów, jak Clean Cotton, Drift Away, Beach Wood - leży gdzieś pośrodku między nimi :)



 

niedziela, 20 maja 2012

Dzień Matki

Kwiaty Dla Mamy - Konkurs Candle Room

Z okazji Dnia Matki, przygotowaliśmy konkurs, w którym możecie otrzymać od nas kwiaty, którymi 
obdarujecie swoje Mamy :)

Przygotowaliśmy dla Was świecę w średnim słoiku (411g) oraz pięć świec typu sampler firmy Yankee 
Candle w kwiatowych zapachach.

Co trzeba zrobić aby je otrzymać?

1. Należy zostać obserwatorem naszego bloga http://candle-room.blogspot.com/  lub
fun'em strony candleroom home& gift na portalu Facebook i polubić post konkursowy.

2. Wysłać e-maila na adres konkursy@candleroom.pl, który będzie zawierał:
a) imię i nazwisko lub nick, którym posługujesz się na facebook'u lub,pod którym obserwujesz bloga
b) Nazwę kwiatowego zapachu Yankee Candle, którym chciałbyś obdarować swoją Mamę 
   wraz z uzasadnieniem dlaczego właśnie ten zapach. (np. Chciałabym podarować mojej Mamie zapach 
   True Rose, ponieważ czerwone róże odzwierciedlają nieskazitelność jej urody i charakteru.)

3. Osoby, które trafią w zapach, spośród tych które dla Was przygotowaliśmy otrzymają od nas średni słoik 
    lub samplera o tym zapachu. Jeśli więcej niż jedna osoba odgadnie dany zapach, to o zdobyciu nagrody 
    decyduje kreatywność uzasadnienia wyboru zapachu.

4. Do zdobycia:

średni słoik  x1
świeca sampler x5

5. Odpowiedzi możecie nadsyłać do dnia 25.05.2012 włącznie. Wyniki ogłosimy 26.05 w dzień święta 
    Wszystkich Mam :)


Zapraszamy do zabawy!
 
 

sobota, 19 maja 2012

Sicilian Lemon - Szczęśliwy zapach :)

Niestety i mnie dopadła największa zmora studentów, jaką jest... SESJA.  Pierwszy egzamin już za mną, niestety zdecydowanie więcej przede mną. 

Podobno żółte świece, dobrze działają na koncentrację i umysł oraz motywują do osiągania sukcesów. Nie żebym była aż tak bardzo przesądna, ale Sicilian Lemon akurat był pod ręką, więc postanowiłam że będzie mi towarzyszył przez ostatni dzień przed egzaminem. Ciężko powiedzieć, jak duża była w tym zasługa świecy, a jak duża mojej wiedzy (:D ), ale egzamin skończył się ogromnym sukcesem! Dzięki temu zapach Sicilian Lemon, zawsze będzie mi się kojarzył bardzo pozytywnie :)

Sicilian Lemon. Aromat energetycznej, sycylijskiej cytryny z delikatną nuta słodyczy.

Zapach przypomina mi... cytrynową mambę :) Jest słodki, lekko cukierkowy, ale ma delikatną nutę cytrusowego orzeźwienia. Jak na cytrusowy zapach Yankee jest wyjątkowo delikatny. ( Sparkling Lemon, Island Spa, czy Lemon Lavender są o wiele intensywniejsze). Myślę, że ta delikatność jest jego plusem, bo w zapach Yankee brakowało mi delikatnego cytrynowego aromatu.

Sicilian Lemon nie jest duszącym ani drażniącym zapachem, delikatnie wypełnia pomieszczenia swym aromatem. Gdy go palę mam wrażenie, że jestem w pokoju obładowanym kilogramami cytrynowej mamby :)

Paliłam zarówno świecę w słoiku , jak i wosk i obie formy mi odpowiadają. Myślę, że świeca na większych powierzchniach może troszeczkę zanikać, ale w moim średnio dużym pokoju jest idealna.

Jak najbardziej polecam, szczególnie przed egzaminem, może i Wam przyniesie szczęście! :)





niedziela, 13 maja 2012

Przyjemne zaskoczenie.

Co prawda majówka już za nami, ale zupełnie zapomniałam o podzieleniu się z Wami moimi odkryciami dotyczącymi produktów Yankee, o których dowiedziałam się właśnie podczas tych dni :)

1. Zawieszka Car Gel/ Ultimate.  Bardzo dawno temu (chyba późną jesienią) podarowałam mojej mamie zawieszkę do auta Car Gel o zapachu Macintosh Spice, zawieszka pachniała kilka tygodni, a w grudniu kiedy pojawiły się już pierwsze mrozy w ogóle przestała pachnieć. Moja mama jednak nie wyrzuciła jej do kosza, tylko wrzuciła do bocznej "kieszeni" w drzwiach i zawieszka w zapomnieniu przeleżała tam całą zimę.

Kiedy pojawiły się pierwsze upały w kwietniu, w samochodzie zaczęło wyraźnie czymś pachnieć. Ale nie miałyśmy pojęcia co to może być, po krótkiej penetracji samochodu, znalazłyśmy winowajcę :) Była to właśnie owa zawieszka Yankee. To niesamowite, że pod wpływem ciepła znowu zaczęła pachnieć. Pewnie wynika to z tego, że aromatyzowana jest olejkami eterycznymi, które jak wiemy uwielbiają ciepło i dopiero wtedy naprawdę oddają swój zapach.

Jeśli ktoś z Was ma jakąś " zużytą" zawieszkę, to warto sprawdzić czy może jeszcze wciąż działa :) Nasza ma się jeszcze całkiem dobrze :)



2. Tumbler Duży Pink Sands. W jeden z ciepłych majowych wieczorów, urządziłam grilla dla znajomych. Gdy ściemniło się przyniosłam świecę Yankee i postawiłam ją na stole, bardziej w celu oświetlenia, niż nadania zapachu. Cały wieczór spędzaliśmy na dworze, na otwartej przestrzeni, więc nawet nie liczyłam na to, że świeca będzie pachnieć.

Nawet nie wiecie, jak bardzo się myliłam :) Po jakiś 30 minutach palenia, zapach delikatnie unosił się nad stołem, a po godzinie palenia, było go czuć w promieniu kilku metrów od stołu. Coś niesamowitego! Tym bardziej nie spodziewałabym się takiego efektu po tak delikatnym zapachu jakim jest Pink Sands.

W każdym bądź razie, jeśli ktoś z Was planuje Garden Party, to Yankee Candle na pewno pomogą Wam w stworzeniu na nim niepowtarzalnego klimatu :)

 

sobota, 12 maja 2012

Wild Passion Fruit

Bardzo długo zabierałam się do zapalenia tego wosku. Po powąchaniu świecy w słoiku byłam nim mocno rozczarowana, liczyłam na coś zupełnie innego. Zapach owoców melonowych uwielbiam i liczyłam, że będzie on tutaj zdecydowanie bardziej wyczuwalny, że będzie przypominał trochę świecę Cucumber and Cantaloupe. Niestety zapach jest zupełnie inny.

Wild Passion Fruit. Egzotyczne połączenie owoców passiflory, soczystej mandarynki i delikatnego melona.

W pierwszej chwili zapach skojarzył mi się trochę z owocowym odświeżaczem powietrza. Jest bardzo intensywny i ma w sobie taką dziwną, ostrą? trochę chemiczną?zdecydowanie drażniącą mnie nutę.  Po zapaleniu, wosk nie zrobił na mnie większego wrażenia. Jest owocowy, ale nie wyczuwam w nim, ani  melona ani mandarynek, tylko jedną bliżej nieokreśloną egzotyczną nutę. W owocowych zapachach uwielbiam tę soczystość, która sprawia, że aż chce się go zjeść! :) W tym zapachu nie czuję tego.. Ale to chyba tylko moje subiektywne odczucie, bo pozostałym domownikom zapach bardzo się podoba.

Natomiast sampler pachnie o wiele, wiele ładniej. Zauważyłam, że wszystkie nowe zapachy nie za bardzo odpowiadają mi w postaci wosku, natomiast w formie samplera, który zazwyczaj jest bardzo delikatny, aż za delikatny- te zapachy są idealne.

Sampler pachnie owocowo, świeżo, nie jest za słodki i nie jest taki "agresywny" jak wosk. Jak na samplera jest bardzo intensywny, jego aromat bardzo ładnie przenika nawet kilka pomieszczeń, wystarczy zostawić uchylone drzwi :)





poniedziałek, 7 maja 2012

Pachnący maj :)

Skończyła się majówka i... skończyła się pogoda :( A już czułam lato w powietrzu :) Na szczęście, na pocieszenie, wraz z początkiem maja przyszły dwa nowe zapachy miesiąca Beach Walk i Garden Hideaway.

Beach Walk. Zapach spienionych morskich fal, gorącego piasku, kwiatów pomarańczy oraz słodkich mandarynek, przypomina o letnich spacerach brzegiem morza

Bardzo lubię ten zapach, przede wszystkim dlatego że czuć w nim delikatną owocową nutę. Dzięki niej nie jest typowym morskim- łazienkowym zapachem, a delikatnym uspokajającym aromatem, w którym czuję owoce skąpane w morskiej bryzie.

Beach Walk należy do rodziny subtelnych zapachów, które nadają pomieszczeniom świeżości i działają bardzo odprężająco. Uwielbiam go za delikatną słodycz i wyczuwalny w tle zapach kwiatu pomarańczy, który w połączeniu z odrobiną morskiej czystości pachnie przepięknie.

Miałam okazję palić go jedynie w formie wosku, ale w najbliższym czasie na pewno skuszę się na świece o tym zapachu, bo poza aromatem bardzo podoba mi się jej delikatny niebieski kolor, który świetnie będzie pasował do mojego pokoju. Może dzięki niemu przywołam wakacyjną pogodę, która chwilowo od nas uciekła.




Garden Hideaway. Zapach wiosennego ogrodu pełnego przepięknie pachnących, skropionych rosą konwalii. Teraz możesz poczuć wiosnę w swoim domu kiedy tylko zechcesz!

Intensywny trawiasty zapach z wyczuwalną kwiatową nutą. Dla mnie pachnie trochę, jak trawa z mnóstwem rumianków, mleczy i innych drobnych kwiatów. Konwalie też tam wyczuwam, choć zapach trawy zdecydowanie nad nimi dominuje.

Pierwszy raz zapaliłam ten zapach w postaci wosku. Wydawał mi się niesamowicie intensywny i trochę duszący, dlatego po ok 30 minutach palenia wyniosłam kominek na korytarz. Był to jeden z pierwszych wosków Yankee jakie zapaliłam i intensywność zapachów tej firmy była wtedy dla mnie ogromnym szokiem.

Po otwarciu drzwi, gdy wyszłam na korytarz poczułam się, jakbym leżała na środku pięknie zielonej, porośniętej bujną trawą łąki :) Zapach był cudowny, taki wiosenny.

Po kilku miesiącach od zapalenia wosku skusiłam się na samplera o tym zapachu i był przepiękny, intensywność zapachu była idealna, mój dywan w jednej chwili zamienił się w piękny zielony trawnik :)