Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapachy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapachy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 kwietnia 2025

Wiosna, Świece i Tradycje - Wielkanocny Czas od Serca

W tym roku Wielkanoc wypada późno – dopiero 20 kwietnia – i chyba dobrze się składa, bo pogoda zdecydowanie nas rozpieszcza. Od kilku dni jest naprawdę ciepło, a wczoraj termometry pokazały nawet 28 stopni! W powietrzu czuć już prawie lato, wszystko kwitnie.

To idealny moment, żeby nie tylko odświeżyć dom, ale też stworzyć w nim atmosferę, która podkreśli ten wiosenny nastrój. Czasami wystarczy kilka drobnych rzeczy – świeże kwiaty, miseczka z rzeżuchą, delikatna dekoracja i oczywiście zapach, który dopełni całości. Wiosną najpiękniej pachną świeże, kwiatowe nuty – lekkie, jasne, przyjemne. Takie, które przypominają pierwsze cieplejsze poranki, uchylone okno w kuchni i ten szczególny spokój, kiedy wszystko wokół na chwilę zwalnia. Właśnie wtedy najlepiej zapala się świecę.

Na naszych półkach i na www.candleroom.pl pojawiła się nowość, która idealnie wpisuje się w ten klimat – świeca sojowa Peonies. Jej zapach to połączenie kwiatowej słodyczy, lekkości i elegancji. Piwonie od zawsze kojarzą się z czymś pięknym i ważnym – w Chinach symbolizują bogactwo, a u nas – miłość, romantyzm i szczęście. To świeca, która pachnie jak rozgrzany majowy ogród – idealna na wiosenne popołudnia, kiedy słońce zagląda przez firanki, a w tle gra ulubiona muzyka.

    Dla wielu z nas Wielkanoc to też czas powrotów – do rodzinnych domów, do tradycji. Pachnie wtedy nie tylko ciastem drożdżowym, babką i mazurkiem, ale też świeżymi kwiatami i zielenią. W domu mojej babci od zawsze pachnie wypiekami, kawą, rzeżuchą i… czymś trudnym do uchwycenia – spokojem, bliskością, światłem. Może właśnie dlatego tak dobrze kojarzą się te święta.

Przy okazji warto też wspomnieć o dawnych zwyczajach. Zanim pojawiła się Wielkanoc w znanej nam dziś formie, Słowianie obchodzili Jare Święto – radosne powitanie wiosny, pełne ognia, śpiewów i rytuałów. Ważną rolę odgrywało wtedy światło – palono ogniska i świece, które miały chronić, oczyszczać i przynosić pomyślność. Dziś również można sięgnąć po symbolikę świec i kolorów. Każdy odcień niesie inne znaczenie – biel to świeży początek, zieleń – nadzieja i odrodzenie, róż – miłość, a żółty – radość. Wystarczy wybrać ten, który najlepiej pasuje do nastroju albo potrzeby chwili.


Niech te Święta będą ciepłe, jasne i pachnące

Wesołych Świąt!

wtorek, 29 maja 2018

Fragrance of the Month, czyli zapachy na MAJ

Witajcie!
Po dość długiej nieobecności wracamy do Was w najpiękniejszym miesiącu w roku! 
Maj zaowocował u nas trzema urzekającymi zapachami, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie.
Jeszcze przez trzy dni na naszych półkach niżej wymienione aromaty będą gościły w promocyjnych cenach.




Peony- wspomnienie wiosny, subtelny zapach peonii z nutami słodyczy 🌺




Vanilla Lime- słodycz wanilii i brązowego cukru, przełamana orzeźwiającym zapachem zielonej limonki. Gdy go palę czuję się, jakbym w środku lata, siedziała pod parasolem w kawiarni i zajadała cytrusowy deser🍈




Delicious Guava- coś dla miłośników świec, którzy mają słabość do słodko- owocowych zapachów! To niesamowita mieszanka owoców mango, brzoskwini, cytryny i oczywiście gujawy, wzbogacona szczyptą cukru 🌴🍉



Oprócz oferty miesiąca, mamy także promocję -20% na wybrane woski i samplery, która obejmuje zapachy:


    Kilimanjaro Stars- to kompozycja zapachowa łącząca w sobie nuty mięty z aromatyczną paczulą. Całość ukazuje świeży aromat czystego górskiego powietrza.

    Garden Sweet Pea- zapach przypominający delikatne kwiatowe perfumy, z dodatkiem słodkiego groszku, brzoskwini, gruszki, frezji i drzewa różanego.

   Midnight Jasmine- przepiękny kwiatowy zapach z dominującą nutą jaśminu wzbogaconą o nektar ze słodkiego wiciokrzewu, kwiatu neroli i mandarynek.


   

Zapraszamy!

P.S. Czy ktoś zgadnie jakie zapachy miesiąca szykują się na czerwiec? Podpowiem tylko, że jeden z nich to zapach soczystych owoców, na które sezon w Polsce przypada na okres letni, drugi natomiast to zapach z mieszanką przypraw, o którym na blogu była już mowa 😉
Powodzenia!

           
                      


środa, 13 września 2017

Tobacco Flower Yankee Candle


Barwne drobne kwiaty o cudownym zapachu, które podziwiam podczas każdych wakacji u babci – ten obrazek zupełnie nie kojarzył mi się z tytoniem, stąd moje wielkie zdziwienie, gdy na sklepowych półkach zobaczyłam kolejny z nowych zapachów. 



Jednak Yankee Candle cały czas mnie zaskakuje i pozwala dowiedzieć się czegoś nowego. I w ten sposób, dzięki kolekcji Viva! Havana dowiedziałam się jakie kwiaty rosną w babcinym przydomowym ogródku.

Z przetestowaniem Tobacco Flower długo zwlekałam. No cóż, zupełnie nie moja bajka. Kwiatowe zapachy lubię, ale z jednym wyjątkiem – jaśmin. Chyba najzwyczajniej jeszcze nie dorosłam do jego aromatu. Ale nie zmienia to faktu, że moja ciekawość wygrała i zapach, którego serce to jaśmin i kwiaty tytoniu wylądował w moim kominku. 


Przy wąchaniu pierwsze co czuję to oczywiście jaśmin. Ale nie przerażam się tym, szukam kolejnych nut. Zapach jest raczej słodki, co trochę mnie dziwi. Zupełnie nie pasuje mi to do imbiru, anyżu czy drzewa cedrowego, które również są w składzie zapachu Tobacco Flower. Całość jest bardzo wyraźna, mocna i zupełnie nie pasuje do tych delikatnych białych kwiatów, które dekorują etykietę. 
W kominku ląduje jedynie ćwiartka wosku. Już przy wąchaniu na sucho wiem, że to jeden z tych mocarzy zapachowych, więc wolę z nim nie zadzierać. Mam rację, jest bardzo intensywnie. Dosłownie kilka minut wystarcza, żeby cały pokój wypełnił się drzewno-kwiatowym aromatem, który zaczyna uciekać również do innych pomieszczeń. I dopiero podczas palenia jestem w stanie poczuć tytoń. Taki dobrze wysuszony, wykorzystywany do produkcji cygar. Wiem, że wiele osób uwielbia ten zapach, mi niestety ta dymna nuta przeszkadza. I to na tyle, że po godzinie muszę zgasić świeczkę i wywietrzyć pokój.


No niestety, mimo najszczerszych chęci, z zapachem Tobacco Flower się nie polubiliśmy. Jak dla mnie zbyt mocny. Ale wiem, że jest wiele osób, którym bardzo przypadnie on do gustu. Szczególnie polecam go uwadze miłośników Midnight Jasmine – jaśmin w trochę innym wydaniu może podbić Wasze serca. 



wtorek, 29 sierpnia 2017

Delicious Guava

W moim kominku jakiś czas temu było już owocowo, a to za sprawą Cuban Mojito. Dziś nadeszła pora na kolejny letni zapach. Zaraz sprawdzę co kryje się w wosku o kremowo-pomarańczowej barwie. Według opisu Delicious Guawa ma pozwolić mi na chwilę relaksu przy aromacie tropikalnych owoców, na czele których stoi Jej Wysokość Guawa. Zatem do dzieła :)



Zanim jeszcze miałam okazję powąchać wosk sądziłam, że Deliciuos Guava może być siostrą Mango Peach Salsa. Rzeczywiście oba zapachy zawierają mango i brzoskwinię, ale na tym kończą się ich podobieństwa. Deliciuos Guava to taki trochę sorbet - zdecydowanie lżejszy, delikatniejszy i subtelniejszy w porównaniu do Mango Peach Salsa, który opisałabym jako gęsty, owocowy mus.
Serce zapachu to aromat mango, brzoskwini i guawy. W pierwszym momencie czuć aromat dojrzałych na słońcu owoców. Żaden z nich nie wyróżnia się, ani nie dominuje. W miarę wąchania odsłania się delikatnie kwaskowa nuta guawy, która za chwilę ustępuje miejsca słodyczy mango. Niczego za dużo, niczego za mało. 


Kiedy już wiem czego spodziewać się po Delicious Guava, mogę odpalić tea light i przetestować wosk. Podczas palenia zapach jest dobrze wyczuwalny w pomieszczeniu, ale stanowi raczej tło. 
A sam aromat – przy paleniu dalej jest to taka owocowa mieszanka. Moim zdaniem w miarę palenia czuć coraz mniej kwaskowych nut, zapach staje się odrobinę słodszy, ale nie przesłodzony. Całość stanowi bardzo przyjemne zapachowe doznanie. 
Czy jeszcze wrócę do tego zapachu? Zapewne! Jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzi się podczas jesiennych wieczorów, kiedy za oknem będzie szalał deszcz, a ja będę wspominać wakacje i marzyć o kolejnych. Myślę, że wtedy sięgnę po ten zapach.


wtorek, 1 sierpnia 2017

Cuban Mojito


Ja to jednak nie mam szczęścia do pogody nad polskim morzem. Po kilku latach zdecydowałam się ponownie spędzić urlop na północy naszego kraju. Niby świeciło słońce, ale deszcz, a nawet burze nie dawały o sobie zapomnieć. W sobotę wróciłam i co? Fala upałów nad Polską. 

Chociaż wróciłam już do pracy, to przecież wakacje nadal trwają. Więc należy je wykorzystywać. Dlatego dzisiejsze popołudnie spędzam na swoim tarasie, ze szklanką napoju w jednej i książką w drugiej ręce.


Czegoś mi jednak brakuje. Może warto by tak wspaniałe i leniwe popołudnie jakoś ukoronować?Szybka decyzja odnośnie zapachu, tea light zapalony i wosk ląduje w kominku. Mój dzisiejszy wybór – Cuban Mojito. 


Dlaczego właśnie ten zapach? Po pierwsze nowość jeszcze go nie testowałam. Po drugie etykieta… Chyba pójdę do sąsiadki po miętę i zamienię swoją wodę na coś bardziej zdecydowanego. Ale to za chwilę. Teraz Cuban Mojito w wosku i moja opinia na jego temat.

Na sucho zapach przypomina mi odrobinę Vanilla Lime – jest tu zarówno limonka jak i wanilia. Jednak wybrany przeze mnie wosk jest mniej słodki, bardziej orzeźwiający, zapewne za sprawą mięty. No cóż, bez wyniosłych opisów – pachnie dokładnie jak mojito. 

A podczas palenia? No cóż, nie należy on raczej to grona tych bardzo mocnych. Powiedziałabym, że raczej stanowi tło. Nie wiem na ile to intensywność zapachu, a na ile wpływ ma na to delikatny wietrzyk, który nareszcie się pojawił . Na pierwszy plan wychodzi limonka i mięta, dzięki czemu zapach staje się jeszcze bardziej orzeźwiający, a nawet delikatnie ostry. Wanilii, a tym bardziej cukru trzcinowego ja nie wyczuwam.

Może Wy macie inne odczucia przy paleniu tego zapachu, podzielcie się nimi. Ale jak dla mnie, pierwszy zapach z kolekcji Viva Havana to bardzo przyjemne doznanie zapachowe. Zapewne wrócę do niego jeszcze nie raz. Ciekawe jak sprawdzą się kolejne. 

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Garden By The Sea Yankee Candle


Postanowiłam sobie zrobić nieco wolnego od miejskiego zgiełku i szybkiego życia. Wylądowałam na moich ukochanych mazurach :) Uwielbiam Polskę i to co ma do zaoferowania, ale nasza pełna jezior kraina, to zdecydowanie moje miejsce na ziemi. Miejsce do złapania oddechu i naładowania się na nowe wyzwania w moim codziennym życiu. Jako miłośniczka wszelkich zapachów i fanka Yankee Candle, nie mogłabym odpoczywać bez żadnego zapachowego „umilacza” :)
Na mazurski odpoczynek postanowiłam wziąć ze sobą Garden By The Sea z kolekcji Coastal Living. Być może nazwa i obrazek nie kojarzą się z lasem, ale skusił mnie aromat,a nie jego oprawa. 




Garden By The Sea paliłam w wosku i użyłam tylko połowy, bo po pierwszym powąchaniu zapach wydał mi się mocny, poza tym już zawczasu wiedziałam, że pewnie jeszcze go zapalę, więc nierozważnie byłoby spalić cały. 



Po niewielkiej chwili od odpalenia tea lighta zapach zaczął się uwalniać i wtedy ogarnęła mnie intensywna perfumowa nuta fiołka, która mieszała się ze słodyczą, która mi skojarzyła się z białą czekoladą albo ze smakowitym musem bananowym… Wiem dziwne skojarzenia, ale właśnie tak to odczułam. Im więcej ciepła dostawał wosk tym jego kwiatowe nuty się pogłębiały i do moich nozdrzy zaczęły się wkradać nuty nie tylko fiołka, ale też konwalii czy róży, a całość zamykał aromat bursztynu. 

Garden By The Sea ma w sobie całą feerię aromatów, ale mimo nadmiaru można go jednoznacznie sklasyfikować jako słodko-kwiatowy. Postawiłabym go w szeregu razem z Madagascan Orchid czy Cherry Blossom, ponieważ oba te zapachy są zarówno kwiatowe, jak i słodkie. 

Połowa wosku spokojnie starcza na pomieszczenie ok. 40m kw i pachnie z tą samą intensywnością przez cały czas palenia. Myślę że spodoba się fanom mocniejszych kwiatowych aromatów.






A jak Wasze odczucia względem tego zapachu? Miał już on swoją kolej w kominku, czy nadal czeka?

wtorek, 11 kwietnia 2017

Star Anise and Orange Yankee Candle

Mam problem z anyżem… Chyba od zawsze, a przekonałam się o tym, jak miałam może jakieś 12 lat, gdy byłam na obozie w Grecji. W hotelowym sklepiku w oko wpadły mi czarne żelki Haribo. Byłam niezwykle tym podekscytowana, bo u nas w Polsce takich nie widziałam. Pomyślałam sobie, że pewnie są jakieś super smaczne… Nie były, były o smaku anyżowym :/ Czyli, jak się okazało, nie moim ulubionym. 
Od tamtej pory trzymałam się od wszystkiego „anyżowego” z daleka (przynajmniej świadomie) i pewnie nawet bym sobie o nim nie przypomniała, gdyby właśnie Yankee Candle nie wprowadziło w zeszłorocznej zimowej kolekcji  Q4 2016 zapachu z anyżową nutą - Star Anise & Orange. 





Anyż to oczywiście przyprawa, stosowana dosyć często w kuchni, głównie do wzbogacania smaku, ale również do zwykłego aromatyzowania potraw. Nie dziwi więc, że został użyty w świecach zapachowych. 
Do Star Anise & Orange podeszłam w pewną rezerwą, trochę bałam się tego zapachu. Wyobraźcie sobie jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że pierwszy kontakt nie jest taki straszny. Powiedziałabym nawet, że był dosyć intrygujący. Star Anise od razu zaliczyłam do bazy moich „dziwnych” aromatów. 
Przy pierwszym wąchaniu wyczułam w tym zapachu dosyć mocno anyż, ale był on przełamany dozą słodyczy i odrobiną świeżości. 
Wiadomo, że nie byłabym sobą gdybym nie zdecydowała się na ten zapach, bo wszystko co dziwne jest właśnie dla mnie :D
Do testów wybrałam mały słoik i gdy tylko mogłam to go zapaliłam. Bardzo mnie ciekawiło co ujawni mi ten zapach podczas palenia i tutaj pojawił się problem…
Myślałam, że zapach będzie bardzo wyraźnie ujawniał każdą swoją nutę, a tu się okazuje, że w trakcie palenia i to właściwie od pierwszego roztopionego fragmentu wosku, tworzy spójną kompozycję. Daje od razu doznanie pełnego zapachu, a nie po kolei ujawniającej się wanilii, pomarańczy czy piżma. Ze Star Anise & Orange jest trochę tak, jak ze spaghetti, że przy jedzeniu nie czuje się oddzielnie makaronu i sosu, tylko tworzy to całe „jednosmakowe” danie :P


No dobrze, ale jaki w takim razie był ten zapach? Otóż mi, i może Was to nie zachęcić, skojarzył się z syropem lub z Amolem. Ogólnie z ziołowym lekarstwem i wcale nie uważam tego za minus zapachu. Według mnie, to dosyć ciekawa kompozycja, taka nietypowa i wcale nie odrzucająca. Ma w sobie trochę świeżości i jednocześnie ciepła. 




Jedyne czego mi zabrakło w Star Anise, to intensywności. Spodziewałam się, że skoro zapach opiera się na piżmie, wanilii, sandałowcu i jest wzbogacony anyżem i pomarańczą, to okaże się naprawdę mocny, a tu się zawiodłam. Oczywiście w pokoju do 20m kw. był wystarczający, ale niestety już w większej przestrzeni nie dawał sobie rady. 

Mimo wszystko jestem zaintrygowana tą propozycją Yankee Candle, według mnie jest dosyć oryginalna i powinna dobrze sprawdzić się w jesienną lub zimowo – świąteczną porę. 

Polecam go fanom „dziwnych” kompozycji, ale powinien przypaść do gustu również tym, którym spodobał się np. Bay Leaf Wreath(klik) albo po prostu wszystkim „anyżowym” zwolennikom. 



niedziela, 9 kwietnia 2017

Moje plany na dziś :)



Dzisiejszy pochmurny dzień uprzyjemniam sobie małą świecą od Yankee Candle z kolekcji Q4 2017 :)



Życzę miłej i pachnącej niedzieli :) 
Recenzja zapachu pojawi się już w najbliższy wtorek.

środa, 15 marca 2017

Water Garden Yankee Candle

Czuję już wiosnę w powietrzu! Być może temperatury jeszcze nie idą w zatrważającym tempie do góry, ale mój umysł już jest pełen tych wiosennych aromatów kwiatów, brzęczących skrzydełek pszczół i tej masy kolorów, którymi właśnie wiosna rozkwita :)

Ach… rozmarzyłam się odrobinę… 

Co wzbudziło moje wiosenne odczucia? Jeden z limitowanych zapachów Yankee Candle, który ponownie zjawił się u nas na początku roku. Mowa o Water Garden, który ma przenosić nas do cudownego ogrodu pełnego świeżych, wodnych kwiatów. 


Zapach ten paliłam w dużym słoju, ponieważ tylko w tej wersji jest obecnie dostępny w Polsce. Dlaczego skusiłam się na Water Garden? Otóż, dlatego że bardzo skojarzył mi się z innym limitowanym zapachem - Honeydew Melon, który był z nutami melona, a ja melona uwielbiam prawie tak bardzo, jak arbuza :D
Świecę miałam w posiadaniu już w zimę, wtedy też po raz pierwszy ją odpaliłam i już w tamtym momencie bardzo zamarzyła mi się wiosna!
Jak zwykle nie skupiałam się na pierwszych akcentach zbyt bardzo, bo ważniejsze dla mnie są te, które ujawniają się, gdy wosk odpowiednio się roztopi.




Po tym czasie pierwsze co wyczułam, to subtelny perfumowy aromat, za który odpowiedzialne jest zapewne piżmo, a gdy wosk roztopił się już na równo, to zaczęłam wyczuwać delikatne kwiatowe akcenty, odrobinę zbliżone do lilii wodnej. Nie wyczułam niestety w tej kompozycji melona, który wyczuwam, gdy wącham świece „na sucho”. 
Całe to zestawienie jest dosyć lekkie i świeże (sprawia wrażenie kwiatowo - liściastego), natomiast nie jest zbyt intensywne i mam wrażenie, że chwilami pachnie dosyć sztucznie. 

Water Garden ma w sobie podobną nutę do Aloe Water(klik), który niestety nie zalicza się do moich ulubieńców i wydaje mi się, że więcej nie sięgnę po ten zapach, oczywiście dopóki nie wypalę całego słoja, ale myślę, że to tylko przy okazji jakichś towarzyskich spotkań. 
Mimo wszystko uważam, że dla niektórych może być strzałem w dziesiątkę na słoneczne i upalne dni :)

A jak Wam się kojarzy Water Garden? Sięgnęliście już po jego limitowaną wersję w tym roku?

środa, 1 marca 2017

Wild Mint Yankee Candle


Wild Mint wchodzi w skład tegorocznej kolekcji Pure Essence razem z takimi zapachami jak Cherry Blossom oraz Linden Tree



Z całej kolekcji najbardziej mnie ciekawi Linden Tree – drzewo lipowe i już nawet zaopatrzyłam się w wosk z tego zapachu, ale na razie w moim kominku zagościł tylko Wild Mint.

Fanką mięty jestem od zawsze, więc tę też musiałam mieć. Gdy tylko znalazłam moment, w którym nie musiałam gdzieś gnać i mogłam po prostu posiedzieć w domu, to zapaliłam kominek właśnie z zapachem Wild Mint.


W świecy aromat kojarzy mi się z miętą, która rośnie u mnie w ogródku. Zapach jest taki „krzewiasty” bardzo ziołowy, taki naturalny, nie jak np. mięta w gumie do żucia. Wydaje mi się, że jest nawet bardziej prawdziwy niż ten w limitowanym Fresh Mint.

Do testu nie użyłam całego wosku tylko połowy, może nawet odrobinę mniej niż połowę. Wydawało mi się, że zapach samej mięty jest wystarczająco mocny i połowa wosku spokojnie da sobie radę.
Aromat uniósł się prawie od razu, gdy tylko złapał trochę ciepła od tea light’a, ale ja zazwyczaj nie skupiam się na tej pierwszej nucie, bo wiem, że zapachy powinny trochę się podgrzać by ukazać swoją pełnię.
Tak więc po pewnym czasie zaczęłam wyczuwać zapach rozgrzanego w dłoniach świeżego listka mięty. Był bardzo ziołowy i nieprzesadnie świeży. Wosk palił się i palił, i sądziłam, że po pewnym czasie na tyle dobrze zmieszają się wszystkie jego nuty, że osaczy mnie swoją ziołową miętą, a tu się okazało, że był dosyć słabo wyczuwalny. 



Oczywiście Wild Mint czułam za każdym razem, gdy wchodziłam do pokoju, ale gdy chwile dłużej w nim posiedziałam, to już przestawałam. Trochę się zawiodłam, bo jednak lubię przebywać w pachnącym pomieszczeniu i czuć, że czymś pachnie, a nie tylko o tym wiedzieć.

Wild Mint jest ładnym zapachem, takim jakie lubię, trochę ziołowym, trochę miętowym, trochę "dziwnym", ale niestety nie należy do zbyt intensywnych. Przynajmniej w moim odczuciu…
Nie wyczułam w nim również piżma, ani drzewa sandałowego, ale bardzo mi to nie przeszkadza, bo chyba nawet wolę, że jest mniej perfumowy.

Podsumowując, zapach uważam za trafiony dla mnie w punkt, ale już jego intensywność pozostawia wiele do życzenia, bo ja czasem, gdy bardzo mi się spodoba zapach, to mam ochotę być nim osaczona, a tu się tak nie stało.

Mimo wszystko polecam go fanom zapachów: Bay Leaf Wreath(klik), wspomnianego Fresh Mint czy Season Of Peace(klik), w którym też są miętowe akcenty.  




wtorek, 21 lutego 2017

Pachnące zapowiedzi :) Q4 2017 The Perfect Christmas

Tegoroczna zimowo – świąteczna kolekcja Yankee Candle ma każdemu z nas zapewnić 4 najważniejsze elementy Świąt Bożego Narodzenia, a są to idealne świąteczne drzewko, odrobina słodyczy, trochę ciepła i oczywiście cała masa świątecznej magii :D




Christmas Magic

Christmas Magic – Niech magię świąt obudzi ten „iglasty” zapach wypełniony kadzidlanym ciepłem i zamknięty subtelną słodyczą mandarynki.



The Perfect Tree

The Perfect Tree – Podstawą tego zapachu są cudowne drzewne nuty sosny i cedru, jego ozdobę tworzą sosnowe szyszki, biała brzoza i bursztyn, a na samym szczycie błyszczy bergamotka.




Spiced White Cocoa

Spiced White Cocoa – Odrobina słodyczy to świąteczna podstawa! Odnajdziecie ją w tym zapachu dzięki białej czekoladzie zatopionej w toffi i solonym karmelu, zwieńczonej puszystą bitą śmietaną ze szczyptą gałki muszkatołowej.




Crackling Wood Fire

Crackling Wood Fire – Sandałowiec, kadzidło i wanilia razem z cynamonem, gałką muszkatołową i bursztynem przytulą się do Was w tym przepełnionym ciepłem zapachu.



Kolekcje zimowe to te, na które najbardziej wyczekuje, bo są pełne moich ulubionych korzennych nut. Zacieracie już ręce na któryś z tych zapachów?
Ja mam nadzieję, że te kompozycje rzeczywiście zapewnią nam te cztery niezbędne świąteczne elementy.  



czwartek, 9 lutego 2017

Peach & Lavender Yankee Candle


Od niedawna na półkach Candle Room gości nowy limitowany zapach Peach Lavender .




Peach & Lavender to połączenie relaksującej lawendy  z  brzoskwinią. 
Według mnie w tym zapachu została zachowana idealna równowaga między świeżością i charakterystyczną nutą lawendy, a słodyczą brzoskwini.
 Jest to idealna propozycja aby odświeżyć nasze wnętrza po cięższych cynamonowo -  świątecznych aromatach  i przywołać wiosenną aurę :) 

Uważam, że ten zapach może spodobać się nie tylko fanom lawendy ale również  tym osobom ,  które zazwyczaj wybierają świece owocowe . 


środa, 2 listopada 2016

Zapach Miesiąca -20% w listopadzie

Listopad czyli miesiąc, który jest zwieńczeniem jesieni i jednocześnie otwarciem tej nieco chłodniejszej zimowej aury. Uprzyjemni nam on zmiany pogodowe dwoma wspaniałymi zapachami od Yankee Candle. Przez cały miesiąc dostępne będą z 20% rabatem, a będą to Snowflake Cookie oraz Snow In Love.


Snowflake Cookie to nie lada gratka dla miłośników wszelkiego rodzaju ciastek :D W tym pudrowo – różowym słoju skrywają się kruche ciasteczka ze słodkim lukrem.

Ta propozycja z pewnością ucieszy fanów Christmas Cookie, limitowanego Bunny Cake oraz uwielbianego przez wielu Vanilla Cupcake. 



Natomiast Snow In Love to pełen drzewnej świeżości aromat, który otula intrygującą paczulą. Z całą pewnością skradnie serce fanom limitowanego Winter Garden oraz Icicles, Season Of Peace czy delikatnego Angel Wings.



Listopadowe zapachy miesiąca kuszą słodyczą i świeżym tchnieniem :) Mam nadzieję, że otoczycie się choć jednym z tych zapachów i zakochacie się w nim bądź odkryjecie go na nowo…

Ponadto w naszej promocyjnej ofercie znajdziecie produkty marki Ashleigh & Burwood.


Zestaw pałeczek zapachowych Pear & Brown Sugar, a jest to aromat wytrawnej gruszki zatopionej w słodkiej cukrowej zalewie. 

Mamy Wam również do zaoferowania lampy zapachowe Caramel Vanilla oraz Cascade of Colour Blue.





środa, 19 października 2016

Nietypowy test – Rhubarb Crumble Yankee Candle



Gdy pierwszy raz miałam okazję wąchać Rhubarb Crumble w świecy, to właściwie nie miałam sprecyzowanego zdania na temat tego zapachu. Nie trafił on od razu do mojej ścisłej czołówki, ale też nie zamierzałam go całkowicie pominąć. Myślę, że sama bym się na niego nie zdecydowała w świecy, ale dostałam go w prezencie, a takie prezenty cieszą mnie najbardziej, więc ani myślałam go zwracać. Ten zapach wchodzi w skład jesiennej kolekcji Harvest Time.

Rhubarb Crumble to połączenie rabarbaru z jabłkiem i malinami, opierające się na brązowym cukrze i wanilii.


Świeca jakiś czas stała na komodzie w moim pokoju i wciąż czekała na moment aż będę miała na nią nastrój. Gdy któregoś pięknego, deszczowego dnia :P nagle naszła mnie ochota, wzięłam świecę z komody, zrobiłam to dosyć zamaszyście i oczywiście z całą moją gracją, i wdziękiem zrzuciłam świecę na ziemię… Na moje szczęście w nieszczęściu stłukł się tylko słoik, a świeca została nienaruszona. Słoik niestety stłukł się w połowie i nie było możliwości zapalić w nim świecy tak, żeby nie wylała się cała na zewnątrz. Zaczęłam się zastanawiać jakby tu naprawić świece, żeby była nadal świecą, a nie np. połową świecy, a resztą woskiem do kominka, bo jednak świeca to świeca :D Wpadłam na pomysł, żeby wyjąć ją z pękniętego słoika i przełożyć do innego, których mam całą masę w domu, bo żal mi wyrzucać słoiki po świecach. 


No dobrze tylko, jak to zrobić, żeby przełożyć cały blok wosku do słoika, który ma zwężoną szyjkę? Najlepszy sposób, to wylać świecę od nowa! Postawiłam więc przed sobą czerwony, cudnie pachnący, woskowy blok Rhubarb Crumble, przygotowałam sobie dłutko i zaczęłam kruszyć nim wosk dookoła knota na tyle na ile wystarczy, aby wszedł do słoika przez szyjkę. Został mi podłużny kawałek wielkości mniej więcej wkładów do zniczy. Włożyłam go do słoika po zapachu Cosy By The Fire, bo to jedyny jaki miałam pusty z podobnymi nutami zapachowymi, bo wiadomo, że słoiki po świecach same w sobie jeszcze długo cieszą wcześniejszym zapachem. 


Pokruszony wosk włożyłam do metalowej miski(wiadomo metale nie przyjmują aromatów) i zaczęłam rozpuszczać w kąpieli wodnej… i tu przechodzę do meritum czyli zapachu jaki wydobył się podczas tej kąpieli :)



Podczas tej wodnej kąpieli dobrze się nagrzała i rozpuściła ponad połowa świecy w związku z czym wszystkie ingrediencje zapachu były dobrze wyczuwalne. Na tyle, że przytłumiły zapach pieczonego schabu, który robiła moja mama :P W moje nozdrza trafił wtedy bardzo słodki aromat, zapachniał kruchymi ciasteczkami zapiekanymi z kryształkami brązowego cukru. Ta mieszanka przypomina mi smak jabłkowo – rabarbarowego soku Tymbarka. W całości Rhubarb Crumble pobudza moje kubki smakowe i przynosi na język smak kruchego ciasta rabarbarowego, które robi moja koleżanka. Tak, więc ten zapach okazuje się wielopoziomowy. Wydaje mi się, że znajdą w nim coś dla siebie fani Red Apple Wreath, Berry Trifle, Sparkling Cinnamon oraz limitowanego Apple Spice. 

Wrócę jednak jeszcze do procesu „ratowania” świecy. Całkowicie rozpuszczony wosk przelałam bezpośrednio do słoika dookoła okrojonego wosku z knotem. Całość przeniosłam w chłodne miejsce, żeby wosk spokojnie sobie zastygał. 


Po jakichś dwóch godzinach wosk zastygł, niestety zrobił się tunel. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale od czasu do czasu, gdy bawię się w produkowanie świec, to w trakcie zastygania robią się zagłębienia w okolicy knota. Nie mogłam tak tego zostawić, bo świeca od samego początku źle by się spalała. Musiałam znowu skruszyć wosk. Tym razem wykruszyłam go w słoiku i tylko odrobinę z górnej warstwy. Powtórzyłam proces rozpuszczania i znowu zalałam świecę. Tym razem po zastygnięciu wosk się wyrównał i świeca wygląda, jak nowa :D


A czy Wam zdarzyło się stłuc świecę i nie wiedzieć co z nią zrobić? A może sami często bawicie się w produkcję świec?

piątek, 14 października 2016

Zimowe nowości od Yankee Candle!

Jak co roku Yankee Candle ma nam do zaoferowania zupełnie nowe zapachy na tę nieco mroźniejszą porę. W tegoroczną zimę dajcie się ponieść iskrzącemu blaskowi świątecznego nastroju. W ten niepowtarzalny klimat wprowadzą Was zapachy z kolekcji Q4 2016 Holiday Party.



All Is Bright





All Is Bright – Aromat, który za dnia rozbłyśnie cytrusami, zaś pod wieczór ukoi swoim urzekającym piżmem, niczym noc rozświetlona skrzącymi na niebie gwiazdami.








Festive Cocktail





Festive Cocktail – Upij chociaż łyk tego najeżonego jagodami i udekorowanego sosnową gałązką koktajlu.








Macaron Treats





Macaron Treats – Paryski przysmak dla prawdziwych łasuchów! Dajcie się skusić na te malutkie macaroniki pełne waniliowo – migdałowej słodyczy.








Star Anise & Orange




Star Anise & Orange – Soczysta pomarańcza, słodka mandarynka i głębokie korzenne aromaty anyżu i goździków, to już intrygujące połączenie. Gdy dodać to tego jeszcze drzewo sandałowe i wanilię powstaje mieszanka doskonała!






Zapachy już z samej nazwy i opisów nas zachęciły, a po pierwszych testach już wiemy, że te propozycje Yankee na pewno skradną serce niejednemu „świeczkomaniakowi” :)
A która z nich najbardziej trafia w Wasze gusta?



Poza standardową kolekcją zimową pojawią się też kolejne zapachy limitowane, prosto z USA, dostępne tylko w dużych słojach.











Winter Garden – Niezwykły aromat lasu skąpanego w puszystym śniegu. Zachwyca subtelną nutą igliwia ze świeżym akcentem.























Luscious Plum – Pełen bogactwa zapach, pokrytych cukrem, dojrzałych śliwek.






















Nutcracker – Kwintesencja świątecznej radości! Ten zapach ozdobi dom girlandą sosnowych szyszek, rozweseli go cytrusowym orzeźwieniem i osłodzi garścią jagód.















Zapach Nutcracker zapowiada się niesamowicie, już zacieram na niego ręce :D Mam nadzieje, że limitowane zimowe zapachy też Was zachęcą...

Pomarańczowa świeca - energia, kreatywność i coś więcej niż dekoracja

Środa. Środek tygodnia. Do weekendu jeszcze daleko. Właśnie w takie dni często zapalam pomarańczową świecę . Nie przypadkowo. To kolor, któr...