poniedziałek, 27 lutego 2012

Wycofywane zapachy III

Dziś już trzecia, ostatnia część wycofywanych ze sprzedaży zapachów Yankee Candle.

1. Orchard Pear. Zapach dojrzałych, soczystych gruszek wzbogacony o nuty jaśminu i najlepszego koniaku.

Delikatny zapach gruszek, bardzo przyjemny, soczyście owocowy. 

Niestety nie potrafię znaleźć dla niego zamiennika wśród zapachów Yankee Candle. Liczę na to, że firma na sezon jesienny wprowadzi równie ciekawe zapachy, jak ten.



2. Apple Cider.
Aromat domowego, gorącego jabłecznika z cynamonem, goździkami i gałką muszkatołową.

Mi bardziej przypomina zapach, grzanego piwa z sokiem jabłkowym, niesamowicie ciepły i rozgrzewający. Podobny do niego jest zapach Macintosh Spice, z tm że jest zdecydowanie intensywniejszy i bardziej cynamonowy.

3.  Be Thankful. Zapach domowego, jeszcze gorącego ciasta z korzennymi przyprawami.

 Typowo, kuchenny, "jedzeniowy" zapach. Myślę, że z powodzeniem może zastąpić go zapach Warm Spice.


4. Mountain Lodge. Zapach prawdziwego górskiego powietrza, z ciepłym aromatem drzewa cedrowego, szałwii i mahoniu. Teraz możesz w każdej chwili poczuć się, jak na prawdziwym górskim szlaku i cieszyć się nieskazitelnie czystym powietrzem.

Zapach należy do typowo "męskich". Podobny klimat wprowadzają takie zapachy, jak Midsummer's Night, czy River Valley.

5. Pomegranate Cider. Zapach kwaśnego soku z granatu ze słodką wanilią i pikantnymi nutkami cynamonu oraz goździków.

Uwielbiam ten zapach, niestety odkryłam go późno, bo dopiero w te święta i nie nacieszyłam się nim długo, a szkoda bo jest naprawdę ciekawy. Można spróbować zastąpić go zapachami takimi, jak Cranberry Chutney lub Mandarin Cranberry.

6. Tropical Fruit. Soczysty i słodki zapach dojrzewających w słońcu bananów i owoców mango owianych delikatną nutą jaśminu.

Klasyczny zapach owoców egzotycznych, przyjemny, słodki, soczysty.  Zapach ten z powodzeniem mogą zastąpić takie zapachy, jak Mango Peach Salsa, czy Bahama Breeze.


7. Tutti Frutti. Zapach słodkich kandyzowanych wiśni, truskawek, malin i cytryn. Przypomina zapach zakręconego lizaka.

Słodki, cukierkowy zapach. Dla mnie jego mniej słodką i cukierkową wersją jest zapach Garden Sweet Pea. Sama nie wiem, dlaczego mój nos wyczuwa między nimi podobieństwo, bo składy zapachów nie mają ze sobą nic wspólnego.

8. Almond Cookie. Zapach jeszcze ciepłych wyjętych prosto z pieca maślanych ciasteczek bogatych w migdały i wanilię.

Migdałowo - ciasteczkowy zapach. Zamienników dla tego zapachu można szukać wśród Vanilla Cupcake, Christmas Cookie, Christmas Cupcake, czy Warm Spice.

9. Beautiful Day. Przyjemny zapach owoców pomieszany z kwiatami oraz nutką ostrych ziół.

To chyba jedyny zapach, który zawiera w sobie tak intensywny aromat ziół, przez co ciężko znaleźć dla niego zamiennik. Można spróbować zapalić Garden Hideaway, ale jest to o wiele bardziej trawiasty zapach niż ziołowy i zawiera wyczuwalne nuty konwalii.

10. Dune Grass. Liście bambusa, bergamotka, cytryna, biała orchidea i werbena tworzą przepiękny zapach kwiatowej, nadmorskiej trawy.

Zapach ten został zastąpiony przez Garden Hideaway. Przy pierwszym zetknięciu się z tymi zapachami można powiedzieć, że są one niemal identyczne. Różnice uwalniają się dopiero w trakcie palenia.   

czwartek, 23 lutego 2012

Wycofywane zapachy II

Kolejna część zapachów Yankee Candle, które znikną w tym roku z półek.

1. Drift away. Zapach beztroskich chwil spędzonych na spokojnych wodach jeziora, otoczonego pięknie pachnącym bujnym lasem.

To jeden z moich ulubionych zapachów Yankee, strasznie będzie mi go brakowało. Mimo iż w ofercie jest dużo podobnych zapachów : Beach Walk, Ocean Blossom, Coastal Waters. To niestety żaden nie ma w sobie takiej nuty elegancji i  świeżości jaką ma zapach Drift Away. Jest naprawdę niesamowity, jeśli ktoś z Was go jeszcze nie palił, to zachęcam!

2. Autumn Fruit.
Przyjemny już prawie jesienny zapach jeżyn, słodkiego winogrona oraz soczystej gruszki.

Kwintesencja jesiennych owoców. Ciężko znaleźć zapach do niego podobny, zapach winogron i jeżyn jest bardzo specyficzny. Z niecierpliwością czekam na jesienne propozycje Yankee i liczę że wśród nich pojawi się coś jesienno- owocowego. A fanom tego zapachu polecam: Crnaberry Chutney, Mandarin Cranberry. Dla mnie tworzą podobną atmosferę do Autumn Fruit, choć ich składy nie mają ze sobą nic wspólnego.

3. Lavender Vanilla. Relaksujące połączenie świeżej lawendy z ciepłym aromatem wanili oraz nutą piżma i bergamotki.

Przepiękny relaksujący zapach z nutą słodyczy. To jeden z ulubionych zapachów mojej siostry, która zrobiła sobie z niego mały zapas wosków i samplerów :) Zapach śmiało można zastąpić French Lavender, choć nie jest tak ciepły i delikatny, wprowadza równie przyjemny, relaksujący klimat.

4. Country Lemonade. Orzeźwiający aromat cytrusów muśniętych słodyczą. Przypomina zapach prawdziwej, domowej lemoniady

Jedna z wielu cytrynowych propozycji Yankee. Dość słodka i lekko dusząca, jak dla mnie. Zdecydowanie bardziej w mój gust trafiają zapachy Sparkling Lemon, czy Lemon Lavender. A już niedługo do sprzedaży wejdzie limitowana cytrusowa seria świec Yankee, już się nie mogę doczekać!

5. Fruit Salad.
Soczyście owocowa sałatka ze słodkich melonów, kwaśnych jagód i orzeźwiających cytrusów. Aż chce się ją zjeść! 

Typowy, słodki, owocowy zapach. Takie właśnie lubię. Myślę, że spokojnie można spróbować zastąpić go takimi zapachami, jak Mango Peach Salsa, czy Bahama Breeze. A już na wiosnę, do sprzedaży wejdą na stałe wspaniałe owocowe zapachy, liczę że wśród nich odnajdę zapach, który zastąpi mi Fruit Salad.  




wtorek, 21 lutego 2012

Wycofywane Zapachy

Mam smutne wieści, dla fanów zapachów Yankee Candle, niektóre  z nich w roku 2012 zostaną  wycofane ze sprzedaży na rynku europejskim. Dobrą wiadomością jest to, że w tym roku zostanie wprowadzonych do sprzedaży 20 zupełnie nowych zapachów :)

1. Farmer's Market. Zapach dojrzałych jesiennych owoców: soczystych jabłek, słodkich gruszek i kwaśnych śliwek obsypanych świeżo zmielonym cynamonem. 

Dla mnie był, pikantniejszą wersją Mango Peach Salsa. Zawsze odnajdywałam w tych zapachach podobieństwo, co niektórym może wydać się dziwne :)

2. Creamy Carmel.
Słodki karmel i prawdziwa wanilia wypełniają pomieszczenie niesamowitym zapachem karmelkowych cukierków

Trudno znaleźć zapach do niego podobny, należy do grupy "jedzeniowych". Osoby, które uwielbiają ten zapach, mogą szukać pokrewnych zapachów wśród Vanilla Cupcake, Kitchen Spice, Warm Spice, ale tak jak mówię, jedynie pokrewnych. Zapachy mają w sobie brązowy cukier, wanilię, przyprawy, więc leżą gdzieś obok karmelowego zapachu, ale na pewno nim nie są.

3. Island Spa. Zapach skąpanych w słońcu cytrusów, z dodatkiem soczystej mandarynki i orzeźwiającej werbeny.

Strasznie ubolewam nad wycofaniem tego zapachu, bo uwielbiam werbenę. Na szczęście wśród Yankee Candle jest sporo cytrusowych zapachów: Sparkling Lemon, Lemon Lavender, Vanilla Lime, Sun and Sand.

4. Early Sunrise.
Zapach przypominający rześkie poranne powietrze, z dodatkiem orzeźwiającego aromatu cytryny i delikatną nutą imbirowej herbaty

Nie potrafię znaleźć zamiennika dla tego zapachu. Nuta herbaty i cytrusów, według mnie są naprawdę wyjątkowe. Wśród Zapachów Yankee Candle można odnaleźć jeszcze dwa, które zawierają nuty herbaty. Pierwszy z nich to Sage and White Tea z serii Spa. Zapach jest przyjemny i herbaciany, ale nie ma tej orzeźwiającej cytrusowej nuty. Drugi zapach to Home Sweet Home, który poza nutą herbacianą nie ma nic wspólnego z Early Sunrise. Ma w sobie cynamon, goździki i inne przyprawy kuchenne, które nadają mu korzennego, wręcz wytrawnego aromatu.


5. Water Garden.
Wspaniałe i wyszukane połączenie lilii wodnej, melona i piżma.

Water Garden- Beach Flowers- nazwy mogłyby wskazywać na to, że zapachy są do siebie podobne. Niestety jest inaczej, mój nos stwierdził, że te zapachy nie mają ze sobą nic wspólnego. Beach Flowers jest o wiele bardziej kwiatowy. Z kolei w zapachu Pink Sands można wyczuć melonowe nuty, ale mają one zupełnie inny charakter. Są o wiele słodsze i w połączeniu z kwiatami i wanilią nie mają wiele wspólnego z zapachem Water Garden.
 

W kolejnej notce, napiszę kilka słów o kolejnych zapach, które za kilka chwil znikną z półek. Ogółem jest ich 20. Co nie znaczy, że liczba dostępnych zapachów się zmniejszy. Firma Yankee Candle, co kwartał wprowadza 5 nowych zapachów. W styczniu do sprzedaży weszły zapachy: Beach Flowers, Beachwood, Coastal Waters, True Rose, White Gardenia. A już w kwietniu pojawią się kolejne, tym razem bardziej już w klimacie wakacyjno- owocowym :) 

niedziela, 19 lutego 2012

Wady i zalety sampler'ów


Spotkałam się z bardzo różnymi opiniami na temat tych świec Yankee Candle. Więc postanowiłam przetestować kilka zapachów właśnie w tej formie aby sprawdzić, jak jest naprawdę.


ZALETY :


1. Cena adekwatna do czasu palenia.

Mimo swoich niewielkich rozmiarów (49g) świeca pali się dość długo bo ok 15 h.

2. Świeca wypala się do samego końca.

Jeśli posiadamy odpowiedni świecznik, to świeca wypali się do samiutkiego końca i nie pozostanie nam ani gram wosku. Nie musi być to świecznik firmy Yankee Candle, ważne jest to by miał wąskie dno. Świeca powinna się stykać ze ściankami świecznika przy dnie, u góry może być nieco szerszy. W przypadku, gdy dno świecznika będzie zbyt szerokie świeca rozleje się na boki i płomień nie będzie w stanie "sięgnąć" wosku i go rozpuścić.

3. Jakość.

Świeca podobnie, jak pozostałe produkty firmy Yankee Candle jest nasycona olejkami eterycznymi. Dzięki czemu pachnie naturalnie i nie zwiera żadnych chemicznych aromatów. To jest właśnie to, za co uwielbiam Yankee Candle!

4. Niewielki rozmiar.

Dla jednych będzie to zaletą dla innych wadą. Niewielki rozmiar jest idealny do wypróbowania zapachu, przed zakupem dużej świecy Yankee Candle. Sampler jest też doskonałą świeca dla osób, które lubią często zmieniać zapachy i nudzi ich palenie jednego zapachu przez dłuższy czas.

5. Ogromny wybór zapachów.

Sampler występuje w każdym regularnym zapachu Yankee Candle. Zatem możemy wybierać ulubiony zapach spośród dziesiątek zapachów zaproponowanych przez firmę Yankee Candle.


WADY:

1. Intensywność zapachu.

Ten rodzaj świecy absolutnie nie nadaje się do dużych przestrzeni, bo zwyczajnie w nich zginie, będzie go czuć jedynie w promieniu metra od świecznika. Natomiast w małych przestrzeniach ( mój pokój ok. 20 m) zapach jest, jak najbardziej wyczuwalny. Jest zdecydowanie delikatniejszy i mniej ostry niż zapach wosków.


2. Sampler samplerowi nierówny.

To jest chyba ich największa wada. Niektóre z zapachów ( np. Macintosh Spice, Bahama Breeze, French Lavender, Mandarin Cranberry) pachną naprawdę intensywnie i pięknie. Według mnie niektóre z nich nawet ładniej niż woski. Alee... natknęłam się również na zapachy, które prawie w ogóle nie pachniały. ( np cherry blossom, sparkling lemon). Początkowo myślałam, że zależy to od ogólnej intensywności zapachu. Ale według tej reguły sampler Sparkling Lemon ( którego wosk wydziela niesamowicie inetnsywny zapach) powinien pachnieć bardzo mocno, podczas gdy prawie w ogóle nie pachniał, a sampler Bahama Breeze ( który należy raczej do delikatnych zapachów) wydzielał bardzo przyjemny i intensywny aromat.

Nie udało mi się odnaleźć reguły, od której zależy intensywność samplerów. Pozostaje mi tylko sprawdzać je metodą prób i błędów.

To dlaczego niektóre z nich pachną intensywnie, a inne giną do dziś pozostaje dla mnie zagadką.

Aby ułatwić Wam wybór samplerów, wypiszę tutaj zapachy wszystkich, samplerów przetestowanych przeze mnie i moją siostrę, która jest fanką tych małych świeczek. Zapachy testowałyśmy prze kilka miesięcy, nie myślcie sobie, że wypaliłyśmy tyle świec w ciągu tygodnia :)

Lavender Vanilla ( intensywny)
Macintosh Spice ( bardzo intensywny)
Mandarin Cranberry (bardzo inensywny)
Bahama Breeze (intensywny)
Christmas Cookie (intensywny)
Vanilla Cupcake (inensywny)
Cherry Blossom ( prawie niewyczuwalny)
Sage and White Tea ( intensywny)
Cedarwood and Shee Butter ( delikatny, ale wyczuwalny)
Sparkling lemon ( prawie niewyczuwalny)
Orchard Pear ( delikatny, ale wyczuwalny)
Nature's Paintbrush ( intensywny)
Garden Sweet Pea ( bardzo intensywny)
Strawberry Butter Cream (intensywny)
Lemon Lavender ( bardzo intensywny)
Mango Peach Salsa ( intensywny)
Red Apple Wreath (intensywny)
Island Spa ( intensywny)
Soft Blanket (delikatny, ale wyczuwalny)
French Lavender (intensywny)
Sweet Strawberry (intensywny)
Beautiful Day (delikatny, ale wyczuwalny)
Cherries On Snow (bardzo intensywny)
Vineyard (bardzo intensywny)


Zdecydowanie do moich ulubionych należą:

French Lavender (zapach jest zdecydowanie mniej ostry niż zapach wosku i dla mnie o wiele przyjemniejszy)
Bahama Breeze ( owocowy, słoneczny,  nie jest za słodki po prostu idealny)
Cherries On Snow (zapach jest dużo lżejszy niż zapach wosku)






piątek, 10 lutego 2012

Tropikalne klimaty

Nie wiem jak Wy, ale ja już mam dosyć tych mrozów i z utęsknieniem czekam na cieplejsze dni. Dlatego po wiosennych zapachach, postanowiłam iść dalej w tę stronę i zabrałam się za egzotyczne owoce pełne słońca i orzeźwienia :)


Mango Peach Salsa. Owocowa słodycz dojrzałego mango i słodkich brzoskwiń, wzbogacona o nuty drzewa cytrusowego i kwiatów imbirowych. Słodycz owoców delikatnie przełamuje różowy pieprz, który nadaje całości pikantnego aromatu i wyrazistości.

 To był jeden z pierwszych zapachów Yankee Candle, który przykuł moją uwagę. Ciepły pomarańczowy kolor i soczysty owocowy zapach, to jest to co uwielbiam!

Po zapaleniu zapach delikatnie rozchodzi się po pomieszczeniu, nie jest przytłaczający. Jest owocowy, soczysty, słodki. Ale nie jest to mdląca słodycz, tylko taka czysta, wręcz orzeźwiająca. Dzięki dodatkowi imbirowych kwiatów i różowego pieprzu (których nie czuć bezpośrednio) zapach jest wyrazisty i dla mnie po prostu doskonały :)






Tropical Fruit. Soczysty i słodki zapach dojrzewających w słońcu bananów i owoców mango owianych delikatną nutą jaśminu.

Zdecydowanie najsłodsza propozycja wśród egzotyczno-owocowych propozycji Yankee Candle. Wyraźnie czuć w nim banany, mango a zwłaszcza jaśmin są tu jedynie dodatkiem.

Zapach jest przyjemny, na pewno spodoba się fanom bananów, przez które jest dość słodki i w porównaniu do Mango Peach Salsa bardziej mdły.

Po zapaleniu, zdecydowanie intensywniej czuć w nim owoce mango niż przed zapaleniem, co dla mnie jest dużym plusem. Bo choć banany bardzo lubię, to ich zapach nie jest dla mnie powalający.




Bahama Breeze. Zapach prawdziwego letniego orzeźwienia! Tropikalny koktajl ze słodkich ananasów, soczystych grejpfrutów i dojrzałego mango.

 Rewelacyjny! Tylko tak mogę go określić. Z tropikalnych propozycji, to zdecydowanie mój faworyt. Pachnie, jak kolorowy drink zrobiony ze świeżych owoców. Dokładnie, taki jak na etykietce :)

Mango w tym zapachu schodzi na dalszy plan, natomiast najbardziej czuć ananasa przełamanego cierpkim i energetycznym grejpfrutem. Co Wam będę opowiadać zapach jest po prostu niesamowity, hamak, słońce plaża i drink z parasolką, achh :) Mogę go wąchać bez końca!

Obok Drift Away, Macintosh Spice i True Rose ten zapach należy do moich ulubionych. Bardzo polecam, jest niesamowity o każdej porze roku! 



 

poniedziałek, 6 lutego 2012

Różowe kwiaty i truskawki w lutym?

Właśnie tak pachnie luty w Candle Room. Przepiękny zapach delikatnego japońskiego kwiatu wiśni oraz słodkich truskawek z kremem maślanym. Pychota! Oba zapachy już wielokrotnie paliłam pod różnymi postaciami i oba przypadły do gustu mojemu nosowi :)


Strawberry Buttercream. Zapach słodkiego maślanego kremu z dodatkiem dojrzałych, soczystych truskawek.

Zgadzam się z opisem, że zdecydowanie jest to mleczny krem z dodatkiem truskawek, a nie truskawki z dodatkiem kremu. Bo truskawki nie są tutaj dominującym aromatem.

Zapach kojarzy mi się ze słodkimi karmelkami mleczno truskawkowymi, które uwielbiałam w dzieciństwie. Jest słodziutki, cukierkowy i truskawkowy. Paląc go można poczuć się, jak w cukierni. Coś dla łasuchów :)

Jeśli chodzi o efekt po zapaleniu, to zapach nie jest mdły, dość szybko roznosi się po pomieszczeniu. Jest mocno wyczuwalny, ale nie jest męczący. Na pewno spodoba się fanom słodkich zapachów.
 

Osobiście bardzo go lubię, bo często mam ochotę poczuć trochę słodyczy w moim pokoju :) Wbrew wielu opiniom, wcale nie mam ochoty jeść słodkości, gdy go palę. Wręcz przeciwnie, samych zapachem można się  "najeść".


Z tej serii zapachowej paliłam woski i samplery. Oba produkty oceniam bardzo wysoko. Sampler był nieco delikatniejszy od wosku ( na dużych przestrzeniach może być słabo wyczuwalny) natomiast w moim pokoju sprawdza się idealnie.








Cherry Blossom. Zestawienie delikatnego japońskiego kwiatu wiśni z bergamotką i aromatem świeżo wyciśniętej cytryny, który dodaje całości energii i optymizmu.

To chyba najdelikatniejszy i najsubtelniejszy zapach Yankee Candle jaki znam. Uwielbiam zapach kwiatu wiśni i odnajduję go w każdej minucie palenia tej świecy. Delikatna nuta cytrusów i bergamotki, sprawiają że zapach ma w sobie dużo świeżości i energii.


Niesamowicie urzeka mnie jasnoróżowy kolor, który podkreśla subtelność tego zapachu.


Po zapaleniu zapach jest bardzo delikatny. Idealny dla osób, które nie lubią mocnych aromatów i lubią gdy jest on tylko gdzieś w tle.

Wosk w moim pokoju wydzielał idealną intensywność zapachu, nie był ani za mocny, a ni za słaby. Jednak po dłuższym czasie palenia, zapach delikatnie zaczął zanikać, ale każdy kto wchodził do mojego pokoju od razu go wyczuwał.



Natomiast mała świecą byłam trochę rozczarowana. Paliłam ją przez dwie godziny i wciąż nie czułam zapachu. Próbowałam na wszystkie sposoby, zakładałam klosz, zdejmowałam, potem znowu zakładałam, ale to nic nie dawało, więc przeniosłam świece do nieco mniejszego pokoju mojej siostry. Tam już po 15 minutach, było czuć delikatny i przyjemny zapach.



Produkty z tej serii zapachowej zdecydowanie polecam do mniejszych wnętrz lub osobom, które lubią subtelne zapachy. 

sobota, 4 lutego 2012

Lilac Blossom vs. French Lavender

Ostatnio miałam ochotę na kwiatowe zapachy. Na dworze tak mroźno i zimowo, że chciałam poczuć w domu odrobinę wiosny :) Akurat moją uwagę przykuł kolor fioletowy. W pierwszej kolejności zapaliłam wosk Lillac Blossom.


Lilac Blossom. Zapach białego i fioletowego bzu, wzbogacony o nuty dzikich kwiatów lawendy. Ta przepiękna kwiatowa kompozycja pozwala cieszyć się zapachem bzu przez cały rok!

Zapach bardzo przyjemny, delikatny, a przede wszystkim nieduszący. Na początki bałam się trochę tego zapachu, bo pomimo tego, że uwielbiam zapach bzu wiem, jak mocny potrafi być jego aromat. 

Po zapaleniu, zapach delikatnie rozchodził się po pomieszczeniu, miałam wrażenie, że obok mnie stoi wielki bukiet świeżo zerwanego bzu :) Nie wyczuwałam w nim bezpośrednio nut lawendy. 
Myślę, że dzięki jej dodatkowi zapach nie był mdły i bardziej żywy. 

Po całym dniu palenia stwierdzam, że zapach jest rewelacyjny, dzięki niemu naprawdę poczułam wiosnę :)





Następnie skusiłam się na zapach French Lavender. Uwielbiam aromaterapeutyczne właściwości tego kwiatu.

French Lavender. Zapach świeżej lawendy, prosto z Prowansji. Teraz w jednej chwili możesz przenieść się na purpurowe pola porośnięte aromatycznymi kwiatami i cieszyć się chwilą relaksu.

Rzeczywiście wosk pachnie jak prawdziwa, aromatyczna lawenda. Nie podchodzi żadnymi sztucznymi aromatami ( jak to się często zdarza w przypadku lawendowych świec). 



Po zapaleniu wosk był bardzo intensywny i dość ostry. Zapach lawendy lubię, ale ten był naprawdę mocny i za bardzo zaczął dominować w pomieszczeniu. 

Polecam używać go na zdecydowanie większych powierzchniach, bo w moim pokoju (20m) był to zapach zdecydowanie zbyt intensywny.


Wcześniej paliłam sampler o tym zapachu. I był wprost idealny. Delikatny, kwiatowy, lekko słodki, niesamowicie relaksujący. Zapach naprawdę uspokaja i niesamowicie działa na zmysły. 


Na pewno jeszcze powrócę do tego zapachu, ale zdecydowanie w postaci samplera bądź świecy w słoiku. 









Ponieważ właściwości lawendy są niesamowite, nie chciałam by wosk leżał i odszedł w zapomnienie. Dlatego zmieszałam go z woskiem Lilac Blossom. Wyszedł naprawdę piękny, kwiatowy zapach. Lekko słodki, lekko świeży, niedrażniący i nie mdły. Ten zapachowy eksperyment zdecydowanie mogę zaliczyć do udanych :) Polecam!