piątek, 27 czerwca 2014

wtorek, 24 czerwca 2014

Midnight Oasis

Rozgrzany piasek, intrygujące drzewo sandałowe oraz odrobina cytrusów, czyli zapowiedź nocy spędzonej w oazie na środku pustyni- jest to opis zapachu Midnight Oasis, który mi towarzyszył w ostatni weekend, jest on również jednym z dwóch limitowanych aromatów, którymi Yankee Candle przywitało wiosnę.
W tym roku Yankee Candle oprócz standardowego Q1 i Q2 wprowadziło dodatkowo po dwa zapachy limitowane: na wiosnę Midnight Oasis oraz Under The Palms, a na lato Citrus Tango i Margarita Time.

Zdecydowałam się na Midnight Oasis, ponieważ zaintrygował mnie obrazek i opis zapachu oraz to, że jako jedyny z zapachów tych bardziej „męskich”(których jestem fanką!), wydał mi się znajomy :) Mianowicie skojarzył mi się z męskimi perfumami, które lubię. To jednak nie jedyny powód, dla którego wybrałam właśnie ten zapach. Według mnie jest on bardziej subtelny i elegancki niż np. Midsummer's Night lub zapach After Dark z kolekcji Pure Radiance Crackling Lumi Wick.


Wąchając zapach na sucho wyraźnie wyczuwałam drzewo sandałowe, lekkie nuty cytrusów i nadająca świeżości wodę morską. Jestem zwolenniczką świeżych aromatów, dlatego uznałam, że zapach przy paleniu stanie się jeszcze bardziej intrygujący i elegancki.

Zazwyczaj palę woski, lecz tym razem zdecydowałam się na sampler i niestety muszę przyznać rozczarowałam się :( Wiedziałam, że samplery pachną słabiej niż woski i świece w słoikach, mimo to nie zniechęciłam się, bo gdy wąchałam sampler przez folię to czułam zapach tak samo mocno jak w słoiku.


Wracając jednak do mojego rozczarowania. Gdy wróciłam do domu, wyjęłam z folii sampler, włożyłam go do pojemnika, podpaliłam knot i czekałam na uwolnienie się aromatu. Przyznaję spodziewałam się delikatnego zapachu, ale nie takiego, którego w ogóle nie będę czuła. Czekałam i czekałam... minęło chyba 20 minut i dopiero poczułam ledwo co wyczuwalną nutę drzewa sandałowego, a muszę zaznaczyć, że byłam od świecy w odległości ok. 1 metra. Jednak nie poddawałam się, z natury jestem optymistką, dlatego dałam mu jeszcze jedną szansę.
Jak wiadomo, gdy długo przebywa się w pomieszczeniu wypełnionym zapachem nasz nos może szybko się przyzwyczaić do danego aromatu i przestać go czuć. Postanowiłam wyjść z pokoju i przekonać się, czy zapach jest rzeczywiście aż tak delikatny.
Zrobiłam sobie małą przerwę na kawę i ostatni kawałek pysznego ciasta, który czekał na mnie w kuchni:) Wróciłam do pokoju po 20 minutach i … nadal nie pachniało.

Podsumowując zapach Midnight Oasis – sampler: był wyczuwalny, ale tylko gdy się przy nim stało w odległości ok 0,5 metra :/ Był tak delikatny, że nie wiem czy jestem w stanie stwierdzić, czy mi się on podoba.
Próba zapachu w samplerze nie powiodła się :(  Połączenie drzewa sandałowego z cytrusami to prawie przepis na moją idealną świec. Więc jak to jest możliwe, że Midnight Oasis nie wywarł na mnie pozytywnego wrażenia? Dam mu jeszcze jedną szansę, ale tym razem sięgnę po wosk lub dużą świecę. Wrażeniami oczywiście podzielę się z Wami. Dla miłośników tego typu zapachów nie polecam zaczynania od samplera.

wtorek, 17 czerwca 2014

Odkrywanie nowych zapachów część II

Po udanej próbie połączenia Fluffy Towels z Waikiki Melon, postanowiłam kolejny raz
spróbować swoich sił w tworzeniu zapachów. Chciałabym się podzielić z Wami kolejnym moim zdaniem udanym połączeniem aromatów.

Wiele dobrego słyszałam o zapachu Loves Me, Loves Me Not. Wosk kupiłam już jakiś czas temu , jednak jeszcze nie miałam okazji go wypróbować.Ale nadszedł czas
na wielki debiut w moim kominku. Już wiem skąd te zachwyty. Zapach jest naprawdę piękny - kwiatowy a zarazem świeży. Moim pierwszym skojarzeniem był bukiet stokrotek zerwanych na łące za domem. Mam ogromne szczęście, że mieszkam poza miastem i wyglądając przez okno widzę łąkę i las :) Ale wracając do zapachu - jest jeszcze jedna rzecz, którą trzeba o nim powiedzieć. Jest bardzo intensywny, a po dłuższym paleniu zaczyna trochę przypominać świeżo koszoną trawę. I w tym momencie pomyślałam o delikatnej zmianie aromatu i jego wzbogaceniu.


Gdy zastanawiałam się który wybrać zapach, pomyślałam o Black Cherry. Jest to zapach od którego zaczęła się moja przygoda z Yankee Candle. Tak trochę sentymentalnie :)


Można teraz zastanowić się czy stokrotka pasuje do wiśni? Ja nie miałam żadnych wątpliwości. Przecież z dwóch zapachów, które mi się podobają musi powstać coś pięknego. Zapach jest bardzo intensywny, tak jakby intensywności  użytych wosków połączyły się. Gdy po kilku dniach wróciłam do tego połączenia aromat był wyczuwalny  w całym domu już po kilku minutach. Co ciekawe wyczułam również odrobinę elegancji, której się nie spodziewałam. Zamarzyłam o perfumach  z nutami stokrotki i wiśni.  Wydaje mi się, że mogły by być idealne na lato. Chyba muszę wybrać się do perfumerii i poszukać czegoś dla siebie :)


Muszę przyznać, że jestem szczęśliwa, że zdecydowałam się na zapachową zabawę. Nie sądziłam, że tworzenie nowych zapachów może być tak fascynujące. 

wtorek, 10 czerwca 2014

Sernik Królewski z brzoskwiniami

W zeszłą sobotę zrobiłam sernik według przepisu z którego korzysta zawsze moja mama.
 Był pyszny :)

Składniki:
Ciasto:
- 6 jajek
- 1,5  masła roślinnego
- 6 łyżek cukru
- 1 cukier waniliowy
- 3,5 szklanki mąki
- 1/2 opakowania proszku do pieczenia
- puszka brzoskwiń

Masa serowa:
- 5 waniliowych serków homogenizowanych
- 1 cukier waniliowy
- 3/4 szklanki cukru
- 5 łyżek mąki ziemniaczanej
- 1 kostka  masła roślinnego
- 5 jaj

Sposób przygotowania:

1. Mąkę połączyć z proszkiem do pieczenia oraz masłem, następnie dodać utarte z cukrem żółtka.
2. Zagnieść ciasto .
4. Formę wyłożyć papierem  do pieczenia.
3. 3/4  ciasta wyłożyć do formy do pieczenia,  a 1/4 schłodzić w lodówce Na cieście ułożyć pokrojone brzoskwinie.
4.Serki przełożyć do osobnej miski , połączyć z żółtkami, dodać ostudzone i rozpuszczone masło.


5.Białka  od serków należy  ubić na sztywną pianę utrwalić cukrem, gdy cukier będzie już niewyczuwalny dodać mąkę ziemniaczaną. Pianę z białek dodać do masy serowej i wymieszać.
6. Masę serową wyłożyć na ciasto. 
7.Ubić białka od ciasta utrwalić cukrem ( 6 łyżek),  gdy cukier będzie już niewyczuwalny  dodać mąkę ziemniaczaną . Białka wyłożyć na masę serową.
8. Na wierzch zetrzeć 1/4 wcześniej schłodzonego ciasta. 



Ciasto wstawiamy do lekko nagrzanego piekarnika i pieczemy 1 godzinę w temperaturze  180 stopni.
Przed podaniem ciasta polecam posypać cukrem pudrem lub polać czekoladą :)

Smacznego :)

wtorek, 3 czerwca 2014

Pure Radiance Crackling LumiWick - Deep Sea

Deep Sea to jeden z zapachów dostępnych w tym roku w kolekcji świec Pure Radiance Crackling LumiWick. 
Świece te poza nowym wyglądem zyskały też nowy rodzaj knota, a mianowicie jest on drewniany i zgodnie z opisem producenta podczas palenia ma wydawać delikatny dźwięk skwierczącego drewna w kominku (o czym chciałam się sama przekonać :)  )  

 
Zapach świecy na sucho jest zbliżony do Turquoise Sky, mi jednak kojarzy się z zapachem mojego ulubionego orzeźwiającego żelu pod prysznic, który jest na bazie soli morskiej. Dlatego właśnie tak mi się spodobał i zdecydowałam , że to będzie pierwszy zapach, jaki wypróbuje z tej serii. 

 
Świecę postawiłam na stoliku w pokoju i zniecierpliwiona od razu zapaliłam , ponieważ byłam ciekawa, jaki efekt daje drewniany knot. Otóż już gdy go podpalałam iskrzył i zaczął cichutko skwierczeć i było tak też przez cały czas palenia świecy. Muszę przyznać wprowadziło to miły nastrój do pokoju :) Kto by pomyślał , że świece mogą działać na tyle zmysłów!
Wąchając jeszcze w sklepie Deep Sea oczekiwałam czegoś zdecydowanie mocniejszego, a tymczasem po zapaleniu okazało się , że jest on tak delikatny , że wyczułam go dopiero, gdy górna warstwa wosku roztopiła się do ścianek , a i sam aromat okazał się trochę inny. Chyba nawet bardziej mi się spodobał niż przy wcześniejszym wąchaniu.
Mianowicie zapach, jaki się unosił skojarzył mi się z powietrzem po burzy. Wyczułam w tej świecy zapach ozonu połączony z lekką nutą słodyczy. Mogę z przekonaniem przyznać, że skradł mi serce.
Po wypaleniu się już prawie całej świecy na dnie słoika zostało mi trochę wosku , którego nie mogłam niestety do końca wytopić ponieważ knot był już za krótki , postanowiłam więc, że użyję go w kominku, bo żal by mi było się go pozbyć :) Tym sposobem wydłużyłam życie świecy, a i sama mogłam dłużej się cieszyć pięknym zapachem. Więc jeżeli ktoś z Was do tej pory wyrzucał resztkę wosku z niewypalonej świecy, to nic prostszego, jak po prostu włożyć go do kominka. Gwarantuje Wam , że nie wytopi się tak, jak w słoiku, lecz będzie spełniał funkcję normalnego wosku do kominka.
Podsumowując myślę , że Deep Sea będzie idealny dla osób , które lubią świeże i subtelne zapachy, jak i dla tych, którym znudził się już Turquoise Sky bądź zwyczajnie szukają czegoś zbliżonego, ale delikatniejszego.