niedziela, 29 kwietnia 2012

Świat Wosków II

Za oknem taka piękna pogoda, czuję jakbyśmy mieli już lato, którego tak strasznie nie mogę się doczekać :)  Chyba zapalę dziś świecę Bahama Breeze, która kojarzy mi się z wakacjami i błogim lenistwem :) A tym czasem mam dla Was kolejną porcję wosków, tym razem z kategorii intensywne.
Co to znaczy, że wosk jest dla mnie intensywny?


Intensywny zapach to taki, który przez cały czas palenia jest wyczuwalny. Zazwyczaj, gdy paliłam taki zapach wieczorem, rano po przebudzeniu wciąż czułam delikatny aromat unoszący się w powietrzu. Zapach też świetnie sprawdza się na dużych przestrzeniach. 

                            Pachnie tak samo ładnie na dużych, jak i na małych przestrzeniach.



Kategoria intensywne :



Bardzo lubię kwiatowe zapachy z tej kategorii, takie jak: Fresh Cut Roses, True Rose, Midnight Jasmine, Garden Sweet Pea. Według mnie są to piękne, intensywne kwiatowe zapachy. Nie mają żadnych nut, które drażniłyby mnie. Ale jak już wielokrotnie pisałam kwiatowe zapachy są jednymi z tych, które się uwielbia albo nienawidzi. Jaśmin, róża, czy lawenda mają zarówno bardzo dużo zwolenników i przeciwników, ja zdecydowanie należę do tych pierwszych :)

Beach Flowers, French Lavender i Garden Hideaway mają sobie na początku palenia jakąś ostrzejszą nutę, która powoduje, że kręci mnie trochę w nosie. Najczęściej przy pierwszym paleniu zostawiam otwarte drzwi od pokoju, tak by zapach miał większą powierzchnię do wypełnienia. Przy kolejnych paleniach, zapach jest już bardzo przyjemny. Muszę przyznać, że z tych trzech zapachów zdecydowanie wolę świece niż woski, są delikatniejsze i bardziej kobiece i pozbawione tej nuty ostrości.

Sandalwood Vanilla i Nature's Paintbrush zaliczam te zapachy do lekko orientalnych. Ciągle ubolewam nad tym, że Yankee nie wypuściło na rynek europejski żadnego sticte orientalnego zapachu, a szkoda bo tego typu aromaty zawsze wnoszą niepowtarzalny klimat :) Sandalwood Vanilla to nie jest "mój zapach", jest dla mnie trochę za ciężki, ale od czasu do czasu lubię po niego sięgnąć. Natomiast Nature's Paintbrush to jeden z moich ulubionych zapachów, uwielbiam go palić w każdej postaci. Jest elegancki, świeży, lekko orientalny- wspaniały! Kto jeszcze nie miał okazji go poznać, musi zrobić to jak najszybciej, naprawdę warto :)

Macintosh Spice i Cranberry Chutney- co tu dużo mówić uwielbiam te zapachy. Praktycznie wszystkie owcowo- korzenne zapachy Yankee bardzo, ale to bardzo mi się podobają :) Macintosh Spice niesamowicie szybko roznosi się po pomieszczeniach i wypełnia je zapachem przypominającym szarlotkę z dużą ilością cynamonu :) Natomiast Cranberry Chutney, ma tę wspaniałą nutę goryczy, którą w żurawinie po prostu uwielbiam. Na razie paliłam jedynie wosk z tego zapachu i jestem nim zachwycona, na pewno sięgnę po świece z tego zapachy.

Clean Cotton i River Valley to z kolei świeże zapachy. Clean Cotton uwielbiam, za to że wprowadza niesamowite uczucie czystości, dzięki temu że jest intensywny jeden wosk jest w stanie wypełnić kilka pomieszczeń ta wspaniała czystością. Natomiast River Valley to jeden z tych zapachów, który ma w sobie delikatne męskie nuty. Niestety nie należą one do moich faworytów. Zapach jest mocny i mnie trochę drażni, zdecydowanie wolę zapach prawdziwych męskich perfum :)




sobota, 28 kwietnia 2012

Fruit Fusion - Moc Owoców :)

Przeziębienie już prawie wyleczone, mój nos odzyskał już siły i w końcu znowu mogę czuć zapach moich ukochanych świec :) Nawet nie wyobrażacie sobie jaki straszny był dla mnie tydzień bez zapachów. Na szczęście to już za mną i wracam do Was z recenzją zapachu Fruit Fusion.


Fruit Fusion. Owocowa słodycz płynąca wprost z dojrzałych truskawek, soczystych pomarańczy i orzeźwiającej limonki.

Niestety nie mogę się do końca zgodzić z opisem tego zapachu.. Pomarańcze owszem, limonki również, ale truskawek niestety tam nie wyczuwam :( A szkoda, bo uwielbiam te pyszne, czerwone owoce.

Według mnie zapach jest zdecydowanie cytrusowy, energetyczny, intensywny i ma w sobie jakąś cięższą nutę, może to cynamon, pieprz? W każdym bądź razie ma w sobie delikatna poświatę korzennej przyprawy.

Przed zapaleniem Fruit Fusion przypominał mi nieco zapach Tutti Frutti, z którym nie ma on absolutnie nic wspólnego po zapaleniu.

Niestety nie nacieszyłam się długo zapachem tego wosku, jak tylko zapach zaczął delikatnie wychodzić z mojego pokoju na korytarz wyczuła go moja młodsza siostra, która po prostu uwielbia cytrusowe zapachy, i zabrała mi kominek :)

Polecam wszystkim, którzy uwielbiają cytrusowe zapachy, jeśli do waszych faworytów należy Sparkling Lemon, Island Spa, Spiced Orange, Sun and Sand to myślę, że również i ten zapach przypadnie Wam do gustu :)







czwartek, 26 kwietnia 2012

Loves Me Loves Me Not & Pink Dragon Fruit

Nowe zapachy już w sprzedaży... i w moim kominku :) Wszystkie zapachy już mam, ale wypróbować zdążyłam dopiero dwa, a to wszystko przez wiosenne przeziębienie, które mnie dopadło i sparaliżowało mój zmysł zapachu na dobry tydzień. Na szczęście już powoli odzyskuję siły i w najbliższym czasie na pewno przetestuję kolejne zapachy. A tym czasem kilka słów o tych zapachach, które zdążyłam już poznać :)


Loves Me Loves Me Not. Zapach niewinnych stokrotek i śnieżnobiałych rumianków, rosnących na zielonej łące.

Zapach jest dokładnie taki jak w opisie. Zdecydowanie rumiankowy, świeży, naturalny. Kojarzy mi się z łąką pełną białych kwiatów, z których w dzieciństwie plotłam wianki. Potrafiłam całe dnie spędzić w ten sposób, może właśnie dlatego ten zapach tak bardzo mi się podoba i wywołuje u mnie bardzo miłe wspomnienia :)

Jeśli ktoś nie przepada za charakterystycznym zapachem rumianków, to nie polecam wosku Loves Me Loves Me Not, ponieważ ma on w sobie bardzo mocne i dość ostre nuty, jak na kwiatowy zapach, jest naprawdę intensywny. Natomiast sampler z tego zapachu jest o wiele subtelniejszy i spokojniejszy, pachnie trochę, jak rumiankowa herbata, doskonale uspokaja i wycisza.

Na pewno jeszcze nie raz wrócę do tego zapachu, bo pleść wianki na łące pełnej złocistych promieni słonecznych mogłabym bez końca :)






Pink Dragon Fruit.
Soczysty i słodki aromat egzotycznych owoców czerwonej pitaji, której kwiaty rozkwitają jedynie nocą.

Zapach smoczego owocu, zawsze kojarzy mi się z moją ulubioną pomadką do ust firmy Nivea, która ma dokładnie taką samą nazwę jak ten zapach Yankee. 
                                                            Jak Pachnie smoczy owoc?

Do tej pory pachniał dla mnie, jak połączenie słodkiej truskawki, orzeźwiającego arbuza i świeżego ogórka z lekką nutą cierpkości.

Niestety zapach Yankee nie ma tej nuty świeżości, jest zdecydowanie słodszy, ale wciąż ma w sobie tę charakterystyczną cierpkość.

Zapach podoba mi się, jest soczyście owocowy, ale moim zdaniem brakuje mu takiej subtelnej świeżości - wtedy byłby wprost idealny :) Zapach jest intensywny, myślę że z powodzeniem wypełniłby zapachem duży salon, czy hol. Na pewno jeszcze do niego wrócę, ale raczej w wersji samplera lub słoika, myślę że wtedy zapach będzie subtelniejszy i idealny, pod względem intensywności, do mojego pokoju.







poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Wyniki Konkursu!

Czas na wyniki konkursu, wybór nie był łatwy, ale udało Nam się wyłonić zwycięzców! Wszystkie zapachy przez Was stworzone są piękne, ale te trzy szczególnie zapadły Nam w pamięć.

Miejsce trzecie:

Martolla

RED ROMANS (róża, mango, czarny pieprz, pomarańcza)
Tu znajdziesz rozgwieżdżone niebo czarnym pieprzem i pożądanie zaklęte w słodyczy mango, które poskromić może tylko kolec czerwonej róży otulony w muślinowy szlafrok z pomarańczy.


Miejsce drugie:

Jaśmina Kotlarek

HERBACIANY OGRÓD (zielona herbata, cytryna, rabarbar, bez)
Odświeżający zapach zielonej herbaty okraszony pobudzającą
cytryną oraz delikatną nutką świeżo ściętego rabarbaru oraz bzu.


Miejsce Pierwsze:

Andrzej Zalewski

ZAPACH PORANNEJ KAWY O ŚWICIE ( zapach cappucino, cynamon, wanilia)
Zapach świeżo palonej kawy, z lekką nutą wspaniałego mleka otulonej słodyczą aromatu o poranku.

Serdecznie gratulujemy zwycięzcom i prosimy o kontakt na adres asia@candleroom.pl  w celu podania danych do wysyłania pachnących samplerów i wyboru zapachów w słoikach :)

czwartek, 19 kwietnia 2012

Świat wosków - część I

Woski zapachowe są chyba najwspanialszym wynalazkiem Yankee Candle. Występują we wszystkich regularnych zapachach, pachną niesamowicie intensywnie, można je przystosować do niemal każdego kominka, a do tego mają naprawdę przystępną cenę. Od kiedy poznałam te małe kolorowe ciasteczka, olejki zapachowe odeszły w niepamięć. Dlaczego? Powodów jest kilka.

1. Wosków można używać wielokrotnie. Woski są tak skonstruowane, że wyparowują z nich jedynie olejki, a sam wosk zawsze zostaje na miseczce kominka. Dzięki temu można podgrzewać je wielokrotnie, aż do momentu gdy wosk przestanie pachnieć. Są o wiele bezpieczniejsze niż olejki ponieważ, miseczka kominka nigdy nie zostanie pusta i nie powstaje ryzyko uszkodzenia kominka.

2. Różne kominki mają różną wielkość miseczek, sama w domu posiadam dwa zupełnie inne kominki. Jeden firmy Yankee Candle przystosowany do wosków, a drugi zdecydowanie mniejszy z dużo płytszą miseczką. Pierwotnie paliłam w nim olejki. Teraz palę w nim woski o bardzo intensywnych zapachach. Są tak aromatyczne, że nie trzeba palić całego naraz aby otrzymać pożądany efekt zapachowy. Dlatego zazwyczaj odkruszam ok. 1/4 wosku i wkładam go do miseczki (gdybym włożyła cały to po rozpuszczeniu wosk zacząłby się wylewać). Pozostałą cześć chowam do szczelnego foliowego woreczka i w nim wosk czeka na swoją kolej :)

3. Zapachy. Tu zatrzymam się na dłużej. Zapachów jest tyle, że można dostać zawrotu głowy, ale oczywiście takiego przyjemnego zawrotu :) Z woskami Yankee obcuję już ponad rok i w tym czasie miałam okazję przetestować naprawdę wiele zapachów i chciałam podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami co do ich intensywności.

Zapachy Yankee dzielę na bardzo inensywne, intensywne, neutralne i delikatne.

Dziś skupię się na tych bardzo intensywnych. W następnych notkach będę systematycznie opisywać pozostałe kategorie. Oczywiście jest to mój subiektywny podział zapachów, oparty na moich spostrzeżeniach związanych z użytkowaniem wosków, każdy z Was może inaczej to odczuwać.

Co to znaczy, że wosk ma dla mnie bardzo intensywny zapach?

Bardzo intensywny zapach to taki, który jest idealny do dużych przestrzeni (kuchnia+ jadalnia, salon korytarz, etc.)

Zazwyczaj zapachy z tej kategorii były tak intensywne, że paliłam je w moim pokoju maksymalnie 30 min (pokój ma ok 20 m). Po tym czasie stawały się tak mocne, że byłam zmuszona wynosić kominek na korytarz- a tam wosk już pachniał przecudnie i wypełniał aromatem cały dom :)

Zapachy z tej kategorii według mnie zdecydowanie ładniej pachną na dużych powierzchniach, gdzie mogą się rozwinąć i przepięknie się rozejść. W małych pomieszczeniach wydają mi się za bardzo "zbite".

Do tej kategorii zapachów zaliczam:


Zapachy Mandarin Cranberry i Spiced Orange należą do jednych z moich ulubionych. Korzenne zapachy Yankee w większości mi odpowiadają, bo bardzo lubię zdecydowane i intensywne aromaty. W większości korzenne zapachy, które pachną intensywnie w postaci wosku, równie intensywnie pachną w postaci świecy (co niestety nie jest regułą w owocowych, czy kwiatowych zapachach).


Zapachy Lemon Lavender i Spakling Lemon najczęściej palę, gdy sprzątam dom, albo potrzebuję dużego zastrzyku energii. Są bardzo mocne, energetyczne, ale zauważyłam że palone na zbyt małych powierzchniach zaczynają kręcić w nosie i trochę drażnić nozdrza, dlatego najczęściej goszczą na korytarzu w pobliżu klatki schodowej, dzięki czemu wypełniają niemal cały dom świeżym zapachem.

Zapachy Warm Spice i Cinnamon Stick, to jedne z niewielu zapachów Yankee, które w ogóle nie trafiają w moje preferencje. Zapach cynamonu lubię, ale w połączeniach z owocami, czy wanilią. Natomiast sam cynamon z aromatem goździka jest dla mnie zbyt intensywny i zbyt duszący. Kiedy już nie miałam pomysłu, co zrobić z tym woskiem, na pomoc przyszedł mi kawałek wosku Sparkling Lemon. Po zmieszaniu tych dwóch wosków w proporcjach 50/50 wyszedł zbliżony zapach do Spiced Orange.

Natomiast zapach Warm Spice bardzo podobał mi się przed zapaleniem, jest rozgrzewający, aromatyczny, lekko słodki. Po zapaleniu niestety staje się dla mnie zbyt duszący. Niestety jeszcze nie wymyśliłam żadnego przepisu na zmieszanie tego wosku z innym.

Macie może jakiś pomysł z czym ten wosk mógłby pachnieć ładnie?


Podobne odczucia mam z zapachem White Gardenia, jest bardzo mocny i duszący. Chyba po prostu nie jestem fanką Gardenii, bo pozostałym domownikom zapach się podobał :)

Na ten zapach również nie mam pomysłu, boję się że przy zmieszaniu z innymi kwiatowymi zapachami za bardzo je zdominuje. Macie jakąś propozycję na ciekawe połączenie tego zapachu?

Jakie zapachy według Was powinny się jeszcze znaleźć w kategorii bardzo intensywne?




środa, 11 kwietnia 2012

KONKURS - TWÓJ WYMARZONY ZAPACH YANKEE

Mimo iż Yankee Candle oferują naprawdę moc przepięknych zapachów, na pewno każdy z Was ma swój wymarzony, idealny zapach, który chciałby mieć. Ciekawi jesteśmy jakich zapachów spragnione są Wasze nosy i właśnie tego będzie dotyczył nasz konkurs.

Zasady udziału w konkursie:

1. Trzeba zostać funem strony candle room home & gift na facebooku (klik) lub publicznym obserwatorem naszego bloga.

2. Należy zostawić komentarz, pod tą notka lub pod linkiem do konkursu zamieszczonym na stronie na facebooku candleroom home & guft, który będzie zawierał Nick, pod którym obserwujesz bloga lub Imię i pierwsza literę Nazwiska, pod którym występujesz na Facebooku. Oraz zdanie "Biorę udział w konkursie"

3. Należy umieścić link do wpisu z konkursem na swoim blogu lub na tablicy na facebooku.

4.  Oraz należy wykonać zadanie konkursowe. Zadanie polega na stworzeniu własnego zapachu Yankee. Odpowiedź musi zawierać:

- nazwę zapachu (np Miętowy Grejpfrut)
- skład zapachu - w jego skład może wchodzić MAKSYMALNIE 5 SKŁADNIKÓW. (np różowy grejpfrut, mięta, eukaliptus, wanilia)
- krótki opis zapachu, opis NIE MOŻE BYĆ DŁUŻSZY NIŻ 30 SŁÓW ! - "A", "I", "W" "O" użyte jako spójniki lub przedimki również liczone są jako słowa. (np. Orzeźwiający zapach grejpfruta skropionego aromatem mięty i eukaliptusa, otoczonych waniliową chmurką.)

odpowiedzi prosimy o wysyłanie na adres e-mailowy konkursy@candleroom.pl

5. Odpowiedzi przyjmujemy do dnia 19.04.2012 włącznie.

6. Odpowiedzi, które nie spełnią wyżej wymienionych wymogów nie będą brały udziału w konkursie.

7. Trzy najciekawsze odpowiedzi nagrodzimy pachnącymi niespodziankami.

I Miejsce - rabat 50% na dowolny duży słoik lub duży tumbler Yankee Candle.*
II Miejsce - rabat 50% na dowolny średni słoik lub średni tumbler Yankee Candle*
III Miejsce- rabat 50% na dowolny mały słoik lub mały tumbler Yankee Candle*

Dodatkowo każdy ze zwycięzców otrzyma od nas pięknie pachnącą świecę typu sampler.

Życzymy powodzenia i kreatywności w tworzeniu zapachów :)
Zapraszamy do zabawy!






* Zwycięzca może wybrać dowolną świecę spośród tych, które aktualnie posiadamy w sklepie.

Świat Tumblerów

Ostatnio w moje ręce wpadły świece Yankee Candle typu tumbler. Wcześniej nie zwracałam na nie większej uwagi, bo nie występowały w moich ulubionych zapachach. Teraz asortyment Yankee się rozszerzył i można dostać je z niemal wszystkich regularnych zapachów Yankee. Pokochałam te świece od pierwszego zapalenia :)

Co mnie w nich tak zauroczyło?
Praktycznie wszystko :)

Bardzo podoba mi się ich kształt, prosta świeca pieńkowa zamknięta w szkle. Uwielbiam prostotę i klasykę, dlatego tumblery idealnie komponują się z wnętrzem mojego domu. Wadą jest to, że nie pasują do nich klosze i nakładki, które są produkowane z myślą o słojach Yankee. Akurat dla mnie nie jest to duża strata, bo kloszy używam niezmiernie rzadko. Zazwyczaj gdy palę świece na tarasie bądź przy otwartym oknie, by zabezpieczyć ją przed wiatrem. I oczywiście, gdy mam gości, w końcu każdy lubi pochwalić się swoimi skarbami :)

Kolejna rzecz, która zawładnęła moim sercem to dwa knoty wtopione w świecę. Wyglądają przepięknie, gdy się palą. Żałuję, że nie ma świec Yankee z trzema bądź z pięcioma knotami, wyglądałyby wręcz zjawiskowo. Posiadanie dwóch knotów przez tumblera ma swoje plusy i minusy.
Największym plusem chyba jest to, że się wypalają do samych ścianek i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się by choćby gram wosku pozostał na nich. Co niestety zdarza się czasem w przypadku dużych słoików i wtedy trzeba spychać wosk w dół aby się nie zmarnował.

Kolejna zaleta to zapach. Jest zdecydowanie intensywniejszy niż ten wydzielany przez świece z jednym knotem. Co więcej, zapach roznosi się w ciągu 5 min i niesamowicie długo utrzymuje się po zgaszeniu świecy. Podczas śniadania wielkanocnego przez kilka godzin paliłam tumblera o zapachu Pink Sands, który należy raczej do delikatnych zapachów. A efekt był niesamowity, w powietrzu unosił się delikatny, niedrażniący aromat, który przykrył zapach wielkanocnych jaj. W dodatku zapach było czuć w pokoju na drugi dzień. Rewelacja!



Tumbler wymaga tego by o niego dbać. To znaczy by odpowiednio często przycinać knoty, bo mogą kopcić. W moim przypadku, świeca spokojnie paliła się przez 4h bez żadnego przycinania. Dopiero przed kolejnym zapaleniem sięgnęłam po nożyczki. Ale myślę, że po 5 godzinach palenia należałoby ją jak najbardziej przyciąć.

Jedyne co mogę zarzucić tym świecą to ich czas palenia. Spalają się ok. 1/3 szybciej niż świeca w słoiku. Przeciętnie duży tumbler pali się ok 90h podczas, gdy duży słoik nawet do 150. Ale tez tumblera wystarczy palić przez godzinę, aby mieć ten efekt co w przypadku dużego słoika przez ok 2,5h także wszystko się wyrównuje :)




Kolejną ciekawostką jest mały tumbler. Posiada on tylko jeden knot. Zdziwiło mnie to, że pomimo tego iż ma prawie dwukrotnie większą masę (198g) niż mały słoik(104g) według producenta pali się podobnie, bo do 45h. Postanowiłam to sprawdzić, bo wydawało mi się to dziwne. I miałam 100% racji. Mały tumbler pali się zdecydowanie dłużej. Mój mały tumbler o zapachu Raindrops on Roses palił się prawie 70h!

Tumbler spala się bardzo wolno, potrzeba ok 3h by cała powierzchnia świecy stała się płynna. Zapach jest intensywny, jak w przypadku dużego słoika. Według mnie jest to bezdyskusyjny hit! Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po ten rozmiar świecy. Jest zdecydowanie intensywniejszy i bardziej ekonomiczny niż mały słoik. 


piątek, 6 kwietnia 2012

Wyniki wiosennego konkursu :)

Dziękujemy za tak liczny udział w konkursie, wszystkie odpowiedzi były ciekawe, ciężko było nam wyłonić najlepsze. Po burzliwych i zdecydowanie niejednomyślnych obradach, wybraliśmy trójkę szczęśliwych zwycięzców. :)

1. Pierwsze miejsce zdobyła odpowiedź :

Wiosną mój dom pachnie nagrzanym od słońca futrem mojego kota który wyleguje się na parapecie.

kosmetykoholiczka


2. Pozostałe nagrody otrzymują autorki następujących odpowiedzi:

Wiosną mój dom pachnie konwaliami i bzem oraz wiosennym wiatrem poruszającym świeżo wyprane firanki w oknach :)

confesion of random girl

oraz

Wiosną mój dom pachnie świeżym szczypiorkiem, rzodkiewką, zielonym ogórkiem i dojrzewającym pomidorem. A i wywietrzoną wiosennym powietrzem pościelą.

mamajusta1 ( na fb Westa K.)

Dodatkowo każdy ze zwycięzców otrzyma od nas 5% kod rabatowy, który można wykorzystać na wszystkie produkty dostępne w naszym sklepie.

Gratulujemy zwycięzcom i prosimy o przesłanie danych na adres asia@candleroom.pl.



Korzystając z okazji, w imieniu całego zespołu Candle Room chciałabym życzyć wszystkim Wesołych i Spokojnych Świąt w rodzinnym gronie. By na stole było pełno tradycyjnych potraw,  a w powietrzu unosiła się przyjazna atmosfera i aromat świec :)



środa, 4 kwietnia 2012

Kwietniowe zapachy miesiąca :)

Mamy już kwiecień, a wraz z nim nowe zapachy miesiąca - Pink Sands i Midnight Jasmine. Oba zapachy bardzo przypadły mi do gustu, woski i świece już się palą i wypełniają mój dom przepięknym zapachem :)

Pink Sands. Zapach ciepłego, letniego dnia spędzonego na egzotycznej wyspie. Połączenie aromatów świeżych owoców, różowych kwiatów i zmysłowej, słodkiej wanilii tworzy prawdziwy raj dla zmysłów. 

Według mnie ten zapach jest dość neutralny. Nie ma w nim żadnej dominującej nuty, jest lekko słodki, owocowy, trochę świeży. Ja wyczuwam w nim wyraźny aromat melona, o którym nie ma ani słowa w opisie zapachu. Według producenta należy do gamy Fresh, według mnie bardziej pasuje do gamy owocowej.

Jest delikatny, nieprzytłaczający, a do tego ma jasny różowy kolor, który podkreśla jego subtelność. Palę go na zmianę z Cherry Blossom, gdy mam ochotę na relaksujący i lekki zapach. Bardzo dobry zapach na początek przygody z Yankee Candle.





Midnigh Jasmine.
Przepiękny kwiatowy zapach z dominującą nutą jaśminu wzbogaconą o nektar ze słodkiego wiciokrzewu, kwiaty neroli i mandarynek. Znakomicie dopełnia zapach letnich wieczorów

Nie przepadam za zapachem czystego jaśminu, ale za to uwielbiam zapach kwiatu pomarańczy. Połączenie tych dwóch aromatów uważam za bardzo udane, ponieważ jaśmin mi w nim absolutnie nie przeszkadza. Dzięki kwiatom neroli, zapach jaśminu nie jest duszący i mdły, a wręcz przeciwnie, jest energetyczny, świeży i bardzo wiosenny.

Zapach jest bardzo intensywny, szczególnie ten wydzielany przez wosk, zdecydowanie nadaje się do dużych przestrzeni. Do tego jest bardzo wyrazisty i dominuje w pomieszczeniach.
 
Wraz z zapachami Garden Hideaway i Lilac Blossom należy do mojej prywatnej grupy zapachów, które przywołują wiosnę :)





Oba zapachy do końca miesiąca można kupić z 25% rabatem. Zachęcam do zakupów, bo oba zapachy są przepiękne!