czwartek, 30 sierpnia 2012

Co dobrego dziś na obiad?

Od dwóch dni nie wychodzę z domu, ba nawet z łóżka.- Choroba daje się we znaki :( Więc powoli zaczęło mi się już nudzić i jakaś bliżej niezidentyfikowana siła zaciągnęła mnie do kuchni :) Znalazłam tam trzy kolby kukurydzy i stwierdziłam, że nie mogą się zmarnować :) A że od dawna miałam ochotę na zupę- krem, więc sprawa rozwiązała się sama.



Zupa Krem z Kukurydzy:

500-750 ml bulionu drobiowego
50 ml śmietany
trzy kolby kukurydzy
1 nieduża marchewka
3 średniej wielkości ziemniaki
2 ząbki czosnku
1 mała cebula
chilii cayenne
papryka słodka

do dekoracji:
grzanki
ser żółty
koperek
pomidor
lub cokolwiek sobie zażyczycie :)


Wstawiamy wodę i czekamy aż się zagotuje. Cebulkę kroimy w drobną kostkę i szklimy na patelni. Ziemniaki i marchewkę kroimy w drobną kostkę. Kiedy woda się zagotuje wrzucamy kostkę bulionową aż do całkowitego rozpuszczenia. Następnie do garnka wrzucamy ziemniaki, marchewkę, cebulę i ząbki czosnku. W tym czasie należy odkroić ziarna kukurydzy od kolby i również wrzucić je do bulionu, a kolby wyrzucić bo nie będą już nam do niczego potrzebne. Zostawić wszystko na wolnym ogniu na ok 10-15 min aż warzywa będą miękkie. Dodać przypraw do smaku- ja lubię dość ostre więc dodaję łyżeczkę słodkiej papryki i łyżeczkę chilli cayenne. Można dodać dowolne inne przyprawy. Całość miksujemy, w między czasie dodajemy śmietanę i miksujemy dalej na gładką masę. Jeśli ziarna kukurydzy są zbyt łykowate i nie chcą się do końca zblenderować, całość można przetrzeć przez sito.

Na koniec przyozdabiamy zupę- u mnie grzanki, ser, pomidor i koperek. I zajadamy się :)

Smacznego :)



W czasie gotowania towarzyszyła mi świeca Mandarin Water, o której napiszę nieco więcej przy następnej okazji:)


Lampa Alladyna :)

Może nie do końca Alladyna, ale równie magiczna :) Ostatnio dopadło mnie przeziębienie, więc całe dnie spędzam pod ciepłą kołdrą z paczką chusteczek i domowym rosołkiem. A za oknem taakie ładne słoneczko :(


Wracając do tematu lampy, przypomniało mi się, że mam jeszcze trochę oleju o jakże adekwatnej, do mojego stanu zdrowia, nazwie " Cold and Flu ". Łączy on w sobie aromaty eukaliptusa, mentolu, tymianku i drzewa herbacianego. Taka mieszanka doskonale działa na układ oddechowy i dodaje witalności, o czym przekonałam się podczas ostatniej choroby. Chwyciłam lampę i olej i zabrałam się za rozpalanie.

Bardzo lubię cały rytuał zapalania lampy. Składa się on z kilu etapów. Najpierw zdejmujemy koronę, czyli tę dużą i ozdobną nakładkę. Następnie ściągamy małą nakładkę przypominającą naparstek, która służy do odcinania dopływu powietrza. Kiedy już dostaniemy się do kamienia i knota, który jest do niego przymocowany, delikatnie wyjmujemy go.


Gdy wyciągniemy knot,  bierzemy lejek, który jest dołączony do lampy i wlewamy olej. Ja zazwyczaj wlewam 1/3 do 1/2 pojemności lampy. Oczywiście można wlać więcej. Ja wlewam tak mało wyłącznie z przyczyn ekonomicznych, ponieważ jestem trochę roztrzepana i często zapominam o zatkaniu lampy po zakończonym paleniu i ucieka mi z niej reszta oleju.


Następnie wkładamy knot z powrotem do lampy napełnionej olejem i czekamy ok 30 min. aż knot nasiąknie. Po tym czasie podpalamy zapalniczką lub zapałkami kamień umieszczony na szczycie lampy.


Zostawiamy go tak na parę minut, aby kamień się rozgrzał.


I żeby jeszcze trochę się rozgrzał :)


Kiedy kamień jest już gorący (3-5 min) zdmuchujemy płomień i zakładamy koronę, która poza tym, że daje efekt wizualny, chroni również przez poparzeniem. Dzięki rozgrzanemu kamieniowi, lampa będzie się delikatnie tliła, co spowoduje parowanie oleju i uwalnianie jego aromatu do powietrza. Lampa poza tym, że uwalnia zapach, oczyszcza również powietrze, zabijając przy tym bakterie i drobnoustroje. Dzięki czemu świetnie sprawdza się w pomieszczeniach, w których przebywają alergicy.

Lampa w ciągu minuty wypełnia aromatem ok 1m kwadratowy powierzchni. Czyli w ciągu 30 min pomieszczenie o powierzchni 30m będzie oczyszczone. Kiedy już chcemy zakończyć wydzielanie zapachu przez lampę, należy założyć na nią małą srebrną nakładkę w celu odcięcia powietrza. Jeśli tego nie zrobimy lampa będzie pracowała aż do wyczerpania oleju.


Po trzech takich sesjach z lampą, czuję wyraźną poprawę. Moje drogi oddechowe są drożne i zdecydowanie lepiej mi się oddycha :) Bardzo polecam.

A tutaj możecie znaleźć inne lampy :)
KLIK

wtorek, 28 sierpnia 2012

Man Candles.

Mam dla Was wiadomość dosłownie z ostatniej chwili :) Dowiedziałam się, że pod koniec tego roku do Polski trafi limitowana kolekcja świec Yankee Candle - Man Candles, która teraz dostępna jest w USA.

Kolekcja zawiera cztery zapachy:

First Down- Mieszanka pomarańczy, paczuli, vetiveru oraz skóry.

Man Town - Kombinacja piżma, drewna i pikantnych przypraw.

Riding Mower - Zapach świeżo skoszonej trawy.

2x4 - Naturalny zapach świeżego drewna.



Który z zapachów chcielibyście zapalić? :) 



Mnie najbardziej ciekawi First Down, ale uwielbiam też zapach świeżo skoszonej trawy- jeśli ten zapach będzie podobny do Lucky Shamrock to będzie wspaniale :)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Wypalone do samego dna :)

Ostatnio uzbierało mi się kilka wykończonych opakowań po świecach Yankee, które czekają na porządne wyparzenie, po to by stać się podręcznymi słoiczkami na różne domowe drobiazgi :)

 

Ich spalenie zajęło mi nieco czasu:) Teraz mam "napoczętych" około 10 świec o różnych rozmiarach, myślę, że ich spalenie zajmie mi dobre kilka miesięcy :)

Duży słoik  623g - Sicilian Lemon


Jak widać jest już bez naklejki, przygotowana na czyszczenie :)
Nie jest to do końca mój zapach, ale nie był drażniący, taka cytrynowa mamba :) Zapaliłam ją dwa razy i oddalam siostrze, która uwielbia cytrusowe zapachy i właściwie to ona ją wypaliła:) Sądząc po tym, że po dwóch miesiącach słoik jest pusty, to świeca zdecydowanie jej się podobała. Kolejny raz raczej nie sięgnę po nią, ale wosk na pewno jeszcze wrzucę do kominka.

Tumbler średni 354g- Orchard Pear


Tę świecę dostałam w prezencie, pewnie sama bym nie sięgnęła po nią. I to był mój błąd:) Zauroczyła mnie od pierwszego zapalenia, paliłam ją dzień w dzień aż do samego dna. Niestety pokochałam ten zapach trochę za późno, bo został już wycofany z rynku europejskiego :( Ale jak widać na zdjęciu, już zdążyłam się zaopatrzyć w kolejną świece o tym zapachu :D

Tumbler mały 198g - Raindrops on Roses


To zapach z limitowanej serii My Favourite Things i zarazem mój ulubiony zapach różany, stworzony przez Yankee Candle. Pachnie, jak konfitura różana :) Dlatego strasznie żałuję, że w tegorocznej edycji My Favourite Tinhgs tego zapachu już nie będzie :(

Mały słoik 104g - Red Apple Wreat i Cherry Blossom


Red Apple Wreath to jeden z moich ulubionych świątecznych zapachów. Jest intensywny, jabłkowy, czuć trochę choinkowych aromatów, ale nie są takie "nachalne" co bardzo mi się podoba. Na pewno w tym roku też po niego sięgnę, może nawet w większym rozmiarze. Choć nawet ten malutki słoiczek dawał naprawdę intensywny aromat.

Cherry Blossom - tę świeczkę dostałam, pewnie sama bym jej nie kupiła. Zapach był bardzo, ale to bardzo delikatny, dla mnie (osoby, która non stop obcuje z Yankee) wręcz niewyczuwalny. Wosk, jak najbardziej lubię, ale świeca jednak mnie zawiodła. Oddałam ją mamie, dla której intensywność zapachu była w sam raz :)

A tutaj mam jeszcze kolekcję naklejek, z samplerów mojej siostry :) Ta dziurka w pierwszym rzędzie jest po naklejce z samplera Orchard Pear, która niestety gdzieś się zapodziała :)



poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Car Tin.

Dziś kilka słów na temat nowego produktu Yankee Candle jakim jest Car Tin.



Są to niewielkie metalowe puszki, które kryją w sobie żel nasączony olejkami eterycznymi. Kiedy mamy ochotę poczuć zapach, wystarczy rozsunąć puszkę. Im Bardziej ją rozsuniemy tym zapach będzie intensywniejszy.


Jest to o tyle ciekawe urządzenie, że sami możemy dozować intensywność zapachu i decydować o tym czy chcemy go w danej chwili użyć. Jeśli mamy już dość zapachu, zasuwamy puszkę, a zapach nie ulatnia się. Zostaje "na później". Takiej możliwości nie mamy w przypadku Car Ultimate, czy klasycznych Car Jar.


Gdyby puszka była cały czas otwarta to zapach wystarczyłby na ok 4 tygodnie. Jednak dzięki sprytnemu mechanizmowi, który pozwala na rozsuwanie i zasuwanie puszki, może ona wydzielać zapach przez o wiele więcej czasu. Wystarczy, że będziemy ją zasuwać na noc i już czas użytkowania wydłuża się dwukrotnie.


Car Tin możemy używać nie tylko w samochodzie, doskonale sprawdza się również na innych małych przestrzeniach, jak choćby w szafach, walizkach, torebkach, czy garderobach. Jest mała, dość poręczna, więc zmieści się praktycznie wszędzie.



czwartek, 16 sierpnia 2012

Honey and Spice

Przyszła kolej na drugi zapach spośród nowości jesień 2012 firmy Yankee Candle. Wybrałam Honey and Spice, głównie dlatego, że pogoda za oknem była ostatnio ponura i miałam nadzieję, że ten zapach mnie nieco rozgrzeje :)


Honey and Spice. Połączenie złotego miodu, brązowego cukru, lasek cynamonowych oraz aromatycznego kakao, przyjemnie otula i rozgrzewa, tworząc przy tym ciepłą aurę w Twoim domu.



Miód owszem, nawet bardzo dużo miodu. Ale nie takiego lepkiego i słodkiego, a jakby bardziej wytrawnego. Przypomina mi zapach świec robionych z wosku pszczelego. Cynamon też tam czuję, ale nie jest mocny i duszący, a jedynie dopełnia zapach miodu i nadaje całości wyrazistości. Natomiast Kakao nie czuję tam wcale, a szkoda bo liczyłam, że w końcu pojawi się zapach z nutą kakao/czekolady. (Pomijam oczywiście zapach Chocolate Bunnies, który był tylko limitowaną serią na święta Wielkiej Nocy).

Zapach podoba mi się, jest trochę bardziej przyprawowy niż Camomile Tea, choć oba zapachy mają ze sobą naprawdę wiele wspólnego. Zdecydowanie więcej niż się spodziewałam. Oba są ciepłe i miodowe, tyle, że jeden delikatniejszy, a drugi bardziej wyrazisty.

Ogólnie polecam, zwłaszcza na chłodne i ponure dni, idealny do kubka gorącej herbaty z cytryną :)




A tutaj już zupełnie roztopiony wosk :)



PS: Zapomniałam Wam wcześniej wspomnieć, że ten kominek ma zdejmowaną miseczkę. Dzięki czemu bardzo wygodnie można usuwać wosk. Ułatwia to również czyszczenie kominka. W dodatku wszystko jest tak dobrze pomyślane, że strącenie miseczki z kominka jest praktycznie niemożliwe, bo jest dość mocno wklęśnięta. :)



poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Leniwe popołudnie.

Każdy czasem potrzebuje takiego dnia, żeby ponicnierobić :) Mi się dziś właśnie trafił taki dzień. Mogłam wyspać się za wszystkie czasy i nadrobić zaległości w ulubionych serialach :) W między czasie dopadł mnie głód i postanowiłam przyrządzić coś na szybko. Padło na pizzę!


Od lat robię najprostsze z możliwych ciast:

3 szklanki mąki
2-3 łyżeczki suchych drożdży ( jeśli ktoś używa zwykłych to ilość należy zwiększyć dwukrotnie)
łyżeczka soli
łyżeczka cukru
1 szklanka ciepłej/letniej wody
2-3 łyżki oliwy z oliwek

Wrzucamy wszystko na stolnicę lub do dużej miski i zagniatamy, tak by ciasto było elastyczne i odchodziło od rąk. Ja wyrabiam je ok 10 min.

A co na wierzchu? Co tylko Wam przyjdzie do głowy, ja akurat miałam takie składniki:



Włączyłam piekarnik tak by się rozgrzał do maksymalnej temperatury ( im wyższa tym lepiej). W tym czasie formowałam blaty i dekorowałam moją pizzę. Trwa to ok 20 min i jest to wystarczający czas dla ciasta, nie trzeba czekać dłużej by ciasto wyrosło. Zawsze sporo rośnie w trakcie pieczenia i jest puszyste :)



Jak piekarnik osiągnął odpowiednią temperaturę ( u mnie 240 stopni) włożyłam do niego pizzę na 15-20 min.... i gotowe :) Z przepisu wyszły mi dwie dość duże pizze.

 

Jest jedna bardzo ważna zasada przy robieniu pizzy, jeśli chcecie by była naprawdę smaczna, a ciasto miało chrupiące boki i puszysty środek to bezwzględnie podczas przyrządzania pizzy należy palić kominek z woskiem lub świecę Yankee Candle ;) Wtedy wychodzi najlepsza :)


Jak się domyślacie nie dałam rady sama ich zjeść, więc zaprosiłam koleżankę i razem spędziłyśmy to leniwe popołudnie umilając sobie czas domową pizzą, kolorowym drinkiem i zapachem Yankee :)


Przepis na drinka:
50 ml białego Martini
40 ml soku pomarańczowego
kilka kropli grenadyny ( może być też zwykły syrop malinowy lub truskawkowy)
4-5 kostek lodu

Wrzucamy do kieliszka lód, wlewamy martini, sok pomarańczowy i na samym końcu grenadynę :)
A w kominku soczyście owocowy wosk Wild Passion Fruit, którego zapach idealnie komponował się z drinkiem :) Bardzo polubiłam mój nowy kominek, jego miseczka jest malutka, zazwyczaj wkładam do niej 1/4 wosku. Jest idealny do wszystkich intensywnych zapachów Yankee lub do małych pomieszczeń. Inne kominki poszły narazie w odstawkę :)

Polecam wszystkim zapracowanym zrobić sobie takie "leniwe popołudnie" od razu poczujecie przypływ energii :)

niedziela, 12 sierpnia 2012

Wild For Wax Tag - Zapachowe wyznania :)

Zostałam wciągnięta do zabawy przez Iwonę z bloga Świece Zapachowe, w której opowiadamy o swojej świeczkowej historii :) Bardzo lubię takie akcje, więc chętnie odpowiem na pytania.

1. JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE ZACZĘŁAŚ PALIĆ ŚWIECE ZAPACHOWE?

Świece zapachowe zawsze lubiłam, ale nie zwracałam na nie większej uwagi aż do momentu, gdy przez zupełny przypadek trafiłam do sklepu zajmującego się właśnie świecami zapachowymi. Ale to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, stopniowo poznawałam ten świat. Wpadłam po uszy dopiero wtedy, gdy zapaliłam swój pierwszy wosk Yankee Candle był to zapach Lemon Lavender i potem chciałam już tylko więcej :)

2. ULUBIONA MARKA ŚWIEC

Zdecydowanie Yankee Candle. Choć mam też swoje ukochane palmowe tea lighty angielskiej firmy Asleigh and Burwood.

3. CZY BARDZIEJ LUBISZ PALIĆ WOSKI CZY ŚWIECE?

Jeśli chodzi o produkty Yankee Candle to myślę, że do dużych słoików czy tumbler' ów trzeba po prostu dojrzeć :) Na samym początku wydawało mi się, że słoiki pachną dużo słabiej niż woski i zupełnie się nie opłacają. Teraz jestem zupełnie innego zdania i nie wyobrażam sobie tygodnia bez chociaż jednej sesji ze świecą Yankee. Zarówno palenie wosków, jak i świec sprawia mi ogromną przyjemność, ale jednak klasyka u mnie zwycięża i klimat jaki tworzy płomień świecy lubię najbardziej.

4. ULUBIONY ZAPACH/ZAPACHY OD YANKEE CANDLE.

To chyba najtrudniejsze pytanie ;) Mam ich całą masę, wszystko zależy u mnie od nastroju i pogody za oknem. Ale nie zależnie od tych czynników zawsze chętnie sięgam po: Black Cherry, Drift Away, Beach Walk oraz Cucumber and Cantalopue ( strasznie bym chciała aby ten zapach znowu powrócił do regularnej sprzedaży!)
Bardzo lubię też: Mango Peach Salsa, Bahama Breeze, Vineyard, True Rose i Macintosh Spice. A ostatnio moim hitem jest zapach Lotus Water z serii Water Inspirations.

5. ULUBIONY ZAPACH OD INNEGO PRODUCENTA NIŻ YANKEE CANDLE.

Prawdę mówiąc rzadko palę inne świece niż Yankee Candle, głównie dlatego że przyzwyczaiłam się do ich intensywności i innych świec po prostu nie czuję. Ale jeśli już sięgam po inne to Brise Cosy Moment i pomarańczowe podgrzewacze La Rissa oraz Palmowe Tea Light firmy Asleigh and Burwood o zapachu pomarańczy z lawendą.

6. JAKIE RODZAJE ZAPACHÓW LUBISZ NAJBARDZIEJ? ŚWIEŻE, SPOŻYWCZE, KWIATOWE, OWOCOWE CZY ŚWIĄTECZNE?

Moimi faworytami są zapachy owocowe, ale zaraz po nich świeże. Kuchenne i kwiatowe również lubię, ale zdarzają się wśród nich zapachy, które niesamowicie mnie drażnią ( np. White Gardenia czy Cinnamon Stick). Najmniej lubię chyba zapachy świąteczne, dlatego że nie przepadam za zapachem sosny/świerka w świecach.

7. JEŚLI PRZEZ NASTĘPNY ROK MOGŁABYŚ PALIĆ TYLKO JEDEN ZAPACH, CO BY TO BYŁO?

Długo się zastanawiałam nad odpowiedzią na to pytanie, ale chyba wybrałabym Cucumber and Cantaloupe, bo łączy w sobie nuty świeże i owocowe, które lubię najbardziej. I co najważniejsze nawet po długim czasie palenia nie drażni mnie, ani nie dostaję od niego żadnych innych dolegliwości :)

8. JAKI ZAPACH MASZ NA LIŚCIE DO KUPIENIA NASTĘPNYM RAZEM PODCZAS ŚWIECZKOWYCH ZAKUPÓW?

Szykuję się na Honey and Spice i Blisfull Autumn. A jak tylko pojawi się kolekcja Coconut Numeric to zapach Kokos z mandarynką wyląduje w moim zakupowym koszyku :)

9. ILE ZAJMUJE CI PALENIE DUŻEJ ŚWIECY / DUŻEGO TUMBLERA?

Ok 3-4 miesięcy. Najczęściej mam ok 3 dużych świec napoczętych i palę je na zmianę, a często przeplatam też woskami. Jedynym wyjątkiem był tumbler średni z zapachu Orchard Pear, który tak mnie wciągnął, że paliłam go dzień w dzień aż do samego denka :)

10. KTÓREGO ZAPACHU MASZ NAJWIĘKSZY ZAPAS?

W tej chwili chyba Orchard Pear, bo uwielbiam zapach tych świec, a niestety zostały wycofane ze sprzedaży. Ciekawostka odnoście tego zapachu jest to, że wosk do kominka nie zachwycił mnie, wydawał mi się przeciętny nie warty większej uwagi. Ale dostałam w prezencie tumbler o tym zapachu i po prostu przepadłam :)

11. NAJWIĘKSZE ŚWIECZKOWE ROZCZAROWANIE.

Jeśli chodzi o zapachy Yankee Candle- to White Gardenia, mój zmysł węchu w ogóle nie toleruje tego zapachu.

Jeśli chodzi o pozostałe świece, nie zdarzyły mi się większe wpadki, może też dlatego, że od innych świec nie wymagam tyle, co od Yankee.

12. ILE ŚWIECZEK I WOSKÓW MASZ W SWOJEJ KOLEKCJI?

W tej chwili mam :
ok 45 wosków
8 samplerów
6 małych tumblerów
5 małych słoików
1 średni słoik
1 średni tumbler
2 duże tumblery
7 dużych słoików

Z poza Yankee posiadam też świece Tindra, La rissa, Zara Home, Asleigh and Burwood, Price.


13. CZY ZAPACHY SPOŻYWCZE SPRAWIAJĄ, ŻE CHCE CI SIĘ JEŚĆ, CZY ZASPOKAJAJĄ CHĘĆ ZJEDZENIA?

Ciężko to jednoznacznie stwierdzić. Czasem, gdy mam ochotę na coś słodkiego to zapalam jakiś ciasteczkowy zapach i to mi wystarcza. Ale zdarzyło mi się, że po paleniu przez pół dnia zapachu Blueberry Muffin od razu pobiegłam do kuchni upiec muffinki :)

14. ILE GODZIN W TYGODNIU PALISZ ŚWIECE ZAPACHOWE?

Gdy mam wolne i spędzam dzień w domu potrafię palić cały dzień na okrągło (ponad 10h). Gdy wracam do domu po pracy lub z uczelni lubię się zrelaksować przy kominku lub świecy i włączam ją na ok 2-3h. Zdarzają się też dni kiedy w ogóle nie palę świec, zazwyczaj jak jestem bardzo zmęczona, albo za oknem jest tak wysoka temperatura, że jedyne o czym marzę to duży wiatrak i zimny drink z parasolką:) Średnio palę świece/ woski w tygodniu około 25 h.

15. ILE ZAPACHÓW PALISZ NARAZ?

Gdy jestem sama w domu to palę jeden (albo świecę albo kominek). Ale gdy jest nas w domu więcej, zdarza się, że u mnie pachnie woskiem z kominka, moja mama w kuchni pali świecę, a moja siostra przy biurku samplera. Raczej nie zdarza mi się łączyć dwóch zapachów w jednym pomieszczeniu.

16. CZY TWOI ZNAJOMI WIEDZĄ O TWOJEJ ZAPACHOWEJ OBSESJI?

Wiedzą :) Czasem lubię wtrącić coś do rozmowy odnośnie świec, wtedy często uśmiechają się i mówią coś na zasadzie " a idź z tym, ile można" :) Często zabieram kominek lub świece na wyjazdy i często ich moc jest nieoceniona :)

17. KTÓRE FILMY NA YOUTUBE O ŚWIECZKACH LUBISZ NAJBARDZIEJ?

Niestety nie widziałam ich wiele, a te które widziałam nie zachwyciły mnie. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie ;)

18. KTÓREMU YOUTUBEROWI NAJBARDZIEJ UFASZ JEŚLI CHODZI O REKOMENDACJE?

Jak wyżej.

19. W JAKICH INNYCH PRODUKTACH ZWRACASZ UWAGĘ NA ZAPACH?

Oczywiście w kosmetykach :) W szczególności żelach i płynach do kąpieli - uwielbiam czekoladowe i różane, ale owocowymi też nie pogardzę. Drugą rzeczą są kremy do rąk, których jestem maniaczką miałam już ich tyle, że nie potrafię policzyć- do moich ulubionych należą: Kwiat pomarańczy z wyciągiem z oliwek, malina z miętą, brzoskwinia z białą herbatą, granat z kwiatem wiśni oraz kwiat bzu.

Zwracam też uwagę na zapachy w kuchni, uwielbiam gotować. Zapach świeżych ziół niesamowicie inspiruje mnie do tworzenia ciekawych potraw. Zawsze mam na parapecie małą "rabatkę" z ziołami :)


Dodaję jedno pytanie od siebie:

20.  CZY LUBISZ KSZTAŁT ŚWIEC YANKEE CANDLE?

Lubię słoje za to, że można wykorzystywać je po wypaleniu świecy do wielu ciekawych rzeczy. Jednak ciesze się, że są tumblery i nowa kolekcja świec Pure Radiance, bo jednak prostota to jest to, co lubię najbardziej.

Zapraszam do zabawy: Burn (Kosmetyczny Kuferek) Joannę ( Świat w kolorach) oraz Bzową Babuleńkę ( Zaczarowany ogród) i wszystkich pozostałych świeczkoholików :)

sobota, 11 sierpnia 2012

Moje woskowe skarby :)

Wielu z Was pokazuje swoje zdobycze i skarby, więc i ja postanowiłam pokazać swoje. Na dziś wybrałam woski, następnym razem przedstawię moją kolekcję świec :) Odkąd poznałam Yankee Candle wypaliłam już ponad 100 wosków. Ale mimo tego wciąż istnieje kilka zapachów, do których jeszcze się nie zabrałam i wciąż są na mojej liście ;)

A tak się prezentuje moja obecna kolekcja :)

BIAŁE WOSKI


POMARAŃCZOWO - ŻÓŁTE


CZERWONE

 

NIEBIESKO - FIOLETOWE

 

RÓŻOWE

 

ZIELONE


I OSAMOTNIONY WARM SPICE ;)


NAPOCZĘTE WOSKI, KTÓRE MUSZĘ WYKOŃCZYĆ


Zdecydowanie brakuje tutaj moich ulubionych owocowych zapachów jak Black Cherry, czy Mango Peach Salsa, ale to dlatego, że w czasie tych ciepłych dni wszystkie wypaliłam :)

czwartek, 9 sierpnia 2012

Camomile Tea.

Prosiliście mnie o recenzje nowych jesiennych zapachów, więc o to i jest pierwsza z nich :) Na początek wybrałam Camomila Tea, jest to chyba najlżejszy z jesiennych zapachów. Po wywąchaniu ich w słoikach ten spodobał mi się najbardziej.

Camomile Tea. Kojący zapach rumiankowej herbaty doprawionej słodkim miodem i świeżym sokiem z cytryny.

Opis bardzo dobrze oddaje charakter zapachu. Czuć i herbatę i cytrynę i miód, ale nie wszystko na raz :)

Przed zapaleniem i w pierwszych kilkunastu minutach palenia wosk przypominał mi zapach delikatnej herbatki dla dzieci, takiej z koprem włoskim czy melisą. W miarę upływu czasu coraz bardziej zaczął przebijać się aromat miodu i cytryny, sprawiając że zapach stał się bardziej wyrazisty.

Nie jest to typowy zapach rumianku ani też herbaty z cytryną, ja w nim czuję jakby lekko kremowe? nuty, ciężko mi dokładnie je opisać, ale to właśnie one nadają temu zapachowi czegoś nietypowego.

Zapach mimo, że wydaje się delikatny długo utrzymuje się w powietrzu i nie zanika w czasie palenia.

Ogólnie Camomile Tea bardzo mi się podoba i na pewno jeszcze nie raz po niego sięgnę, zwłaszcza że zapach ten nadaje się zarówno na słoneczne dni, jak i chłodne jesienne wieczory z książką i kubkiem gorącego kakao :)


PS: Ostatnio moja kolekcja powiększyła się o niewielki kominek, którego zdjęcia prezentuję poniżej :) Dość długo szukałam czarnego kominka, aż w ręce wpadł mi ten :) Zdjęcia nie do końca to oddają (niestety nie mam dobrego aparatu:( ), ale przy zgaszonym świetle kominek wygląda cudownie.








Kominek i wosk Camomile Tea w akcji :)