niedziela, 27 listopada 2011

Małe co nieco o świątecznych zapachach

Siedząc w ulubionym fotelu, popijając gorącą herbatę powoli zaczynamy rozmyślać o nadchodzących świętach... Jedna  choinka, trzy pomarańcze, szczypta cynamonu, aromat gorących pierniczków, garść prezentów dużo radości i... No właśnie, macie swój przepis na idealne święta?

Ja muszę przyznać, że nie mam takiego, moje święta zawsze wyglądają nieco inaczej. Każdego roku, są dla mnie jedną wielką niespodzianką.

W tym roku na pewno w moim przepisie na święta znajdą się zapachy, które pomogą mi stworzyć przepiękną atmosferę. Miałam ostatnio okazję zapoznać się z kilkoma ciekawymi i chciałam podzielić się  z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat.


Winter Wonderland. Poczuj prawdziwy zapach wiatru przedzierającego się przez gałązki oszronionej choinki, a dzięki nutom mięty i rześkiego eukaliptusa rozkoszuj się prawdziwie mroźną świeżością, kiedy tylko zechcesz.- Opis w 100% odpowiada zapachowi, który świeca uwalnia po zapaleniu. Od razu daję się odczuć mroźną świeżość, która kojarzy mi się z zabawą na śniegu, strzepywaniem białego puchu z drzew i orzeźwiającym wiatrem. Zapach jest delikatny, świeży i zdecydowanie świąteczny, na pewno jeszcze do niego powrócę. Bardzo polecam!






Christmas Rose.  Kremowe płatki róż perfumowane świątecznym aromatem sosnowych igiełek. - Doskonała alternatywa na święta dla fanów różanych zapachów. Kremowy zapach, któremu ostrości nadaje mocno wyczuwalny aromat sosny. Połączenie kwiatów z zapachem choinki uważam za strzał w dziesiątkę. Zazwyczaj w czasie świąt w domach goszczą mocne korzenne aromaty, zapach Christmas Rose jest doskonałą odskocznią od tych mocnych zapachów, mimo że o wiele delikatniejszy i lżejszy to wciąż pozostaje w klimacie świątecznym. 





Christmas Cupcake. Kuszący aromat bogatych w wanilię, puszystych babeczek, oblanych maślaną polewą, która pachnie prawdziwą lodową słodyczą. - Ten zapach zrobił furorę wśród domowników, najbardziej była nim zachwycona moja młodsza siostra. Słodki, waniliowy, przepyszny! Myślę, że żaden łasuch nie będzie w stanie mu się oprzeć, ja nie byłam :) Po jego zapaleniu, mój pokój zamienił się w cukiernię pełną waniliowych babeczek , coś pysznego :) Polecam!





Zapraszamy również na naszą stronę na facebook'u , na której trwa już Wielka Mikołajkowa Zabawa! Pięknie pachnące nagrody już czekają na to, by zagościć w te święta w Waszych domach :) KLIK





niedziela, 20 listopada 2011

Mikołajki tuż, tuż!

Mikołajki już za rogiem, powoli trzeba myśleć o prezentach. Jeśli jeszcze nie macie pomysłu zapraszamy do naszego sklepu KLIK. W mikołajkowym dziale umieściliśmy przeróżne drobiazgi, z których można stworzyć przepiękne prezenty.






Do mikołajek już bardzo blisko, ale jeszcze bliżej do niespodzianki, którą szykujemy dla Was z tej okazji. Obserwujcie nas uważnie, gdyż już niebawem rozpocznie się mikołajkowe szaleństwo! Każdy z Was i z Waszych znajomych będzie miał szanse otrzymać od nas pachnący prezent :)
A tym czasem zapraszamy do trwającego jeszcze konkursu, w którym można wygrać listopadowe zapachy miesiąca Red Apple Wreath i Cinnamon Stick - szczegóły na naszej facebook'owej stronie. Zgłoszenia przyjmujemy dziś do północy, więc spieszcie się!
Konkurs KLIK.
 

niedziela, 13 listopada 2011

W objęciach jesiennych aromatów

Listopadowa pogoda daję się już we znaki. Na ulicach szaro i ponuro. Chłodny wiatr zmusza nas powoli do wyciągnięcia ciepłych czapek, szalików i rękawiczek. Zatem najwyższa pora, aby sięgnąć po prawdziwie rozgrzewające świece!


Cinnamon Stick. Tajemniczy i uwodzicielski zapach cynamonu z wyczuwalną nutą goździków. Intensywny, korzenny, idealny. Zapach zdecydowanie dla wielbicieli mocnych "wrażeń". Jeden z najintensywniejszych zapachów Yankee Candle, jakie miałam okazję palić. Doskonale sprawdza się na dużych powierzchniach, wypełniając każdy kąt zapachem lasek cynamonowych.

Dla osób, które nie lubią dominującego zapachu cynamonu, ale preferują jego delikatne nuty, mam przepisy na ciekawe zapachy :) Wystarczy zmieszać ze sobą następujące woski zapachowe lub samplery:

intensywnie cynamonowe owoce: Farmer's Market + Cinnamon Stick. 

cynamonowe orzeźwienie: Sparkling Lemon + Cinnamon Stick

cynamonowe wypieki: Vanilla Cupckae + Cinnamon Sticks


A wy macie jakieś ciekawe przepisy na niecodzienne zapachy?






Red Apple Wreath. Świąteczny aromat słodkich jabłek, cynamonu, orzechów włoskich i złotego syropu klonowego. Ten zapach zaciekawił mnie już samym opisem, bardzo podziałał na moją wyobraźnię. Po zapaleniu ani trochę mnie nie zawiódł! Jest bardzo oryginalny. Kwaśne jabłka, chrupkie orzechy i słodki syrop doskonale się uzupełniają. Ja osobiście wyczuwam tam również nutkę choinkowych gałązek, bardzo delikatną, ale doskonale komponującą się z pozostałymi aromatami. Na pewno tego zapachu nie zabrkanie w moim domu w czasie nadchodzących świąt. 
Zdecydowanie polecam!







poniedziałek, 10 października 2011

Październikowe zapachy w CandleRoom

Za oknem coraz chłodniej i bardziej ponuro. Słońce chyba na dobre nas opuszcza. Jesienne wieczory z ciepłym kocem, dobrą książką i kubkiem gorącej czekolady tuż, tuż! Co mnie akurat bardzo cieszy, bo to jest to, co w jesieni lubię najbardziej. Zawsze pod koniec września wyciągam książki z kufra, w którym przez wakacje odpoczywały i czekały na odpowiedni moment, aby się ujawnić. Z niecierpliwością czekam na wolny wieczór, gdy będę mogła usiąść w wygodnym fotelu i zatracić się w moich ulubionych lekturach. W tę atmosferę jesiennych wieczorów doskonale wpasowują się świece o korzennych, rozgrzewających aromatach. Wprowadzają do pomieszczeń niesamowite ciepło i klimat, których nie da się osiągnąć w żaden inny sposób. Ostatnio miałam okazję przetestować zapachy firmy Yankee Candle : Mandarin Cranberry i Orchard Pear i postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat.

Mandarin Cranberry. Zapach soczystych mandarynek i słodkiej żurawiny, otulonych korzennymi przyprawami. To oryginalne połączenie aromatów od razu zwróciło moją uwagę. Ten zapach ma w sobie coś takiego, że nie da się przejść obok niego obojętnie. Miałam okazję wypróbować z tego zapachu zarówno świecę, jak i wosk - w obu przypadkach efekt jaki uzyskałam był nieco inny.

ŚWIECA: Po pierwsze świeca pachnie trochę inaczej przed i po zapaleniu. Wynika to z jej składu, który w dużej części stanowią oleje naturalne. Te oleje pod wpływem ciepła delikatnie zmieniają swój aromat i właściwości. Warto o tym pamiętać, przy zakupie każdej świecy bazującej na naturalnych olejkach. Zapach świecy po zapaleniu absolutnie zmienił się na plus. Stał się bardziej owocowy, soczysty, delikatny. Dla mnie genialny! Na pewno będzie mi towarzyszył przez najbliższe wieczory :)


WOSK ZAPACHOWY: Zapach jaki daje wosk, jest o wiele intensywniejszy i bardziej esencjonalny. Gdy go zapaliłam poczułam owocowo- korzenne uderzenie.. Aromat był o wiele ostrzejszy od tego uzyskanego ze świecy. Do mojego niewielkiego pokoju był to nawet zbyt mocny zapach, ale gdy przeniosłam kominek na korytarz- zapach powoli rozniósł się po całym domu i wypełnił go przyjemnym zapachem. Wosk będzie również doskonałym rozwiązaniem do szybkiego zniwelowania nieprzyjemnych zapachów z kuchni, czy pomieszczenia, w którym palono papierosy.
 
MOJA OPINIA: Owocowy, ciepły, uzależniający! Absolutnie zakochałam się w tym zapachu, uważam go za hit tej jesieni. Polecam wszystkim, na pewno będziecie niesamowicie zaskoczeni tym zapachem :)


Orchard Pear. Zapach słodkich i dojrzałych gruszek wzbogaconych o nuty jaśminowych płatków i aromat najlepszego koniaku. Przyznam szczerze, że gdyby ktoś położył przede mną tę świecę, a obok niej prawdziwą gruszkę, zawiązał mi oczy i za pomocą węchu kazał wskazać prawdziwy owoc, miałabym z tym duży problem. Czuć autentyczny zapach gruszek, takich zerwanych prosto z drzewa:)


WOSK: Po zapaleniu, zapach wydał się mniej słodki, za to o wiele bogatszy i bardziej głęboki. Pod wpływem ciepła, aromaty jaśminu i koniaku stają się bardziej wyczuwalne i w połączeniu z gruszką pachną wspaniale. Zapach jest o wiele mniej intensywny i ostry niż Mandarin Cranberry.

MOJA OPINIA: Zapach urzekł mnie swoją delikatnością i bogactwem aromatów. Bardzo ciekawa propozycja na jesień. Polecam wszystkim fanom gruszek :) Ja na pewno jeszcze nie raz wrócę do tego zapahcu.


Mam dobrą wiadomość dla wszystkich, którzy chcieliby wypróbować te wspaniałe zapachy. Otóż Mandarin Cranberry i Orchard Pear do końca października, w CandleRoom o 25% taniej! Zapraszamy na zakupy.

poniedziałek, 26 września 2011

Halloween nadchodzi

Już lada moment na ulicach zrobi się pomarańczowo od wielkich, fikuśnych dyń. Mroczne zaklęcia, straszne przebrania i przede wszystkim wspaniała zabawa. To idealny dzień aby spędzić szalony czas z rodziną, czy znajomymi. Halloween w Polsce nie jest tak popularne, jak w niektórych krajach, ale z roku na rok ma coraz więcej swoich zwolenników. Mam nadzieję, że uda mi się również Was zarazić tą magiczną atmosferą :)




Zorganizowanie imprezy w stylu Halloween to świetny sposób na spędzenie czasu zarówno dla małych, jak i dużych. Candle Room ma dla Was dużo inspiracji i dodatków, które sprawią, że ten wieczór będzie naprawdę niesamowity.

Przede wszystkim Candle Room przygotował dla Was świece w prawdziwie halloween'owych zapachach!

Candy Corn. Słodki zapach dyniowych przysmaków. Cukierkowa słodycz i intensywny lekko korzenny zapach dyni, tworzą świetne połączenie, które najbardziej powinno spodobać się najmłodszym amatorom zapachów oraz miłośnikom słodkości. Taka świeca wstawiona pod wydrążoną dynie daje przepiękny efekt wizualny i aromatyczny.



Trick or Treat. Cukierek albo psikus. Przepiękna dwukolorowa świeca o zapachu kremu maślanego i dyni. Pod względem wizualnym to chyba najciekawsza propozycja Yankee Candle na Halloween. Niesamowicie przyciąga wzrok, a jej zapach również jest oryginalny: słodki, wyrazisty, kremowy. Bardzo polecam!


Witches Brew. Napar czarownicy. Intensywny i tajemniczy zapach egzotycznych owoców paczuli. Czarny kolor świecy doskonale pasuje do mrocznych klimatów Halloween, a intrygujący zapach rzuca zaklęcia urzekające każdego, kto poczuje zapach świecy :)

Candle Room ma dla Was również całą masę halloween'owych akcesoriów do świec.






czwartek, 22 września 2011

Pachnący Czwartek w Candle Room

Liczne wiadomości, które od Was dostajemy nakłoniły nas do stworzenia nowych możliwości wypróbowania produktów Yankee Candle. Chcemy umożliwić jak największej ilości osób odnalezienie zapachu, który zawładnie ich sercem i nosem :) Dlatego stworzyliśmy nową ofertę pod nazwą Pachnące Czwartki. Od dziś w każdy czwartek, aż do końca października wybrane zapachy i produkty będą dostępne w niepowtarzalnych cenach, nawet o 35% niższych! Na dobry początek:


Duże świece Creamy Carmel- Słodki karmel i prawdziwa wanilia, które wypełniają pomieszczenie niesamowitym zapachem karmelkowych cukierków. Ten pyszny zapach dostępny będzie za 62,80 zł. (cena regularna 93,00zł )


oraz


Małe świece Cherry Blossom  - Zestawienie delikatnego japońskiego kwiatu wiśni z bergamotką i aromatem świeżo wyciśniętej cytryny,  który dodaje całości energii i optymizmu.  Niezwykle delikatny i świeży zapach już za 28 zł. (cena regularna 38 zł)




W kolejny pachnący czwartek w Candle Room Beach Walk i Garden Sweet Pea. Wstąp w Pachnący Czwartek do CandleRoom i znajdź swój zapach!
Zapraszamy na www.candleroom.pl !


*promocja jest ważna do 28.10.2011 i nie łączy się z pozostałymi rabatami

środa, 14 września 2011

Zapachy w domowym zaciszu

Niedawno organizowaliśmy konkurs, w którym nagrodą główną był świecznik i dwie pięknie pachnące świeczki sampler. Nagrody dotarły już do zwyciężczyni, która podzieliła się z nami swoją radością. Tutaj KLIK można zobaczyć jak prezentuje się nagroda główna :) Jeszcze raz gratulacje!

Wracając do tematu głównego. Abyście mogli jeszcze lepiej poznać produkty Yankee postanowiłam co jakiś czas pisać o zapach, które palę u siebie w domu i dzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat. Na dziś wybrałam dwa zupełnie różne zapachy: Sandalwood Vanilla i Drift Away.

Sandalwood Vanilla.

PRZED ZAPALENIEM: Ten słoik stał u mnie na biurku kilka dni i czekał aż skończę palić owocowe woski. Jako wielka fanka kominków i częstego zmieniania zapachów, nie paliłam wcześniej dużych słoików Yankee. Ten dostałam w prezencie i postanowiłam go w końcu wypróbować. Świeca pachnie bardzo przyjemnie, ma charakterystyczny słodko- ostry zapach. Bardzo zaciekawiło mnie, jak będzie pachniała po zapaleniu.

PO ZAPALENIU: Pierwszego dnia zapaliłam świecę na ok 5h . Zapach był wyczuwalny, ale wydawał mi się o wiele słabszy niż zapach wosków. Przez kolejne dwa dni ponownie zapalałam ją na ok 5h. I muszę przyznać, że byłam bardzo zaskoczona, bo mój pokój wręcz chłonął zapach świecy. Po tygodniu palenia, jak tylko wchodzę do pokoju to czuję ten aromat bez zapalania świecy! Naprawdę niesamowite! Teraz w 100% rozumiem fenomen tych świec w USA. Po dwóch tygodniach palenia, zostało mi jeszcze prawie 3/4 świecy! Teraz wystarczy, że zapalę świecę raz na 2-3 dni, na parę godzin aby podtrzymać zapach. Pokój pachnie pięknie. Od tej pory na pewno częściej będę paliła słoiki Yankee. Cena świec jest jak najbardziej adekwatna do ich jakości i efektu jaki następuje po ich użyciu.

ZAPACH: Jeśli chodzi o sam zapach to tak, jak już pisałam wcześniej, wanilię lubię, ale w małych ilościach. Natomiast uwielbiam drzewo sandałowe, które po prostu ma w sobie to "coś". Jest intensywne, czyste, orientalne, po prostu piękne. Jako ciekawostkę powiem wam, że Sandałowiec musi mieć minimum 30 lat, aby olejek z niego pozyskiwany posiadał wszystkie swoje właściwości i ten niepowtarzalny zapach. Natomiast najwyższej jakości olejek pozyskiwany jest z drzew, które mają około 45 lat. Wracając do zapachu Sandalwood Vanilla, to z całą pewnością jest to waniliowe drzewo sandałowe, a nie wanilia z domieszką sandałowca., co według mnie jest ogromnym plusem. Zapach jest ciepły i przytulny, a dzięki orientalnym nutom jest dość intrygujący i zmysłowy. Idealnie pasuje do pokoju dziennego, czy sypialni.

OCENA: Zapach podoba mi się, jeszcze na pewno do niego wrócę. Głównie przez moją miłość do drzewa sandałowego. Polecam go fanom zdecydowanych i mocnych zapachów, dla osób które lubią bardzo delikatne aromaty ten może okazać się trochę za ciężki. 

Nazwa zapachu: Sandalwood Vanilla
Rodzaj zapachu: fresh
Jaki jest według mnie?
Ciepły, słodki, orientalny. 






Drift Away.  
PRZED ZAPALENIEM: Ten zapach był dla mnie chyba największym zaskoczeniem. Wpadł mi w ręce przypadkiem, gdy szukałam zapachu, który wniósłby trochę świeżości do mojego domu. Drift Away dokładnie tak pachniał przed zapaleniem, jak typowy morski, odświeżający zapach.

PO ZAPALENIU: Podpaliłam kominek w salonie i po 30 minutach, kiedy wosk był już maksymalnie rozgrzany, poczułam uderzenie świeżości i elegancji. Usiadłam wygodnie w fotelu i odpoczywałam. Zapach był niesamowicie kojący, taki czysty i lekki. Od tej pory widnieje na liście moich ulubionych.

ZAPACH: Jest  na tyle uniwersalny, że pasuje do każdego pomieszczenia i na każdą okazję. Ciężko zdefiniować ten zapach słowami. Dla mnie to jak powiew świeżego powietrza wprost z bujnego, zielonego lasu rosnącego nad jeziorem, z domieszką wyszukanych męskich perfum.

OCENA: Uwielbiam ten zapach, za każdym zapaleniem odkrywam w nim nowe nuty zapachowe. Jest tak świeży, jak mazurskie powietrze, tak relaksujący lawenda i tak elegancki, jak najlepsze perfumy. Dla mnie ten zapach to strzał w dziesiątkę. Polecam wszystkim, jego po prostu trzeba zapalić!

Nazwa zapachu: Drift away
Rodzaj zapachu: fresh
Jaki jest według mnie?
Elegancki, relaksujący, świeży.


 



Ktoś z Was już może miał okazję poznać bliżej, któryś z tych zapachów? Chętnie poznam Wasze opinie.



wtorek, 6 września 2011

Wy pytacie, my odpowiadamy: Pałeczki zapachowe.

W związku z licznymi wiadomościami jakie wpływają od Was na maila CandleRoom, będę na tym blogu w imieniu całego zespołu odpowiadała na Wasze pytania i umieszczała ciekawe zdjęcia i informacje jakie nam przesyłacie. Wszystkie wpisy, które będą odpowiedzią na Wasze maile będą zatytułowane "Wy pytacie, my odpowiadamy". Bardzo zachęcam do pisania do nas na adres pomoc@candleroom.pl lub bezpośrednio do członków naszego zespołu:  asia@candleroom.pl i gabrysia@candleroom.pl.

Ostatnio pojawiło się sporo pytań odnośnie do używania i działania pałeczek zapachowych. Dlatego postanowiliśmy przybliżyć Wam co nieco na temat tych pachnących patyczków.

Pałeczki zapachowe, zwane też patyczkami lub dyfuzorami zapachowymi są doskonałym rozwiązaniem dla osób, które uwielbiają piękne zapachy, które można wydobyć bez żadnego palenia.

Co jest niezbędne do działania pałeczek zapachowych?
  • specjalne trzcinowe pałeczki. Produkowane ze specjalnego gatunku trzciny, Rattanu. Są doskonałym przewodnikiem zapachu, to dzięki nim zapach przedostaje się do powietrza. Przestrzegam przed kupowaniem pałeczek wykonanych z innego tworzywa, nie przewodzą już tak dobrze zapachów i przez taki nieostrożny zakup, można zmarnować cały olejek.
  • olejek zapachowy. Są to specjalne mieszanki olejków zapachowych, które idealnie współpracują z pałeczkami. Należy kupować tylko specjalnie przygotowane olejki, przeznaczone do pałeczek. Zwykłe olejki eteryczne nie będą dawały takiego efektu. Na rynku znajduje się bardzo dużo producentów olejków do pałeczek. Wyroby poszczególnych firm bardzo różnią się jakością. Niektóre olejki są naprawdę intensywne, a niektóre ledwo czuć. Dlatego zawsze należy zwracać uwagę na firmę, której produkty wybieramy.
  • pojemnik na pałeczki. Może to być dowolna szklana buteleczka, flakon, wazonik. Ważne by miał wąską szyjkę, bo inaczej zapach będzie nam uciekał. Kształt i wzór pojemnika może być dowolny, taki aby pasował nam do pomieszczenia. Wybór jest naprawdę duży od tradycyjnych szklanych przezroczystych buteleczek po pięknie zdobione, eleganckie flakony.
  • można też kupić od razu gotowy zestaw pałeczek.

Jak działają? Zestaw pałeczek zapachowych składa się ze szklanej buteleczki wypełnionej specjalnym olejkiem oraz od kilku do kilkunastu specjalnych trzcinowych pałeczek. Aby pałeczki zaczęły działać trzeba jedynie odkręcić buteleczkę z olejkiem i włożyć do niej pałeczki... i już działają :) Ale warto pamiętać o kilku zasadach:
  1. Regulacja intensywności zapachu. Każdy może dopasować intensywność zapachu wedle swoich upodobań. Zawsze na początku najlepiej zacząć od włożenia jednej pałeczki. Trzeba poczekać aż nasiąknie olejkiem i zacznie oddawać zapach do powietrza. Jeśli zapach jest zbyt delikatny dokładamy kolejne pałeczki. Im więcej pałeczek włożymy do buteleczki tym intensywniejszy zapach otrzymamy. Duża ilość pałeczek sprawdza się w dużych pomieszczeniach oraz u osób, które uwielbiają zdecydowane i intensywne zapachy. Fanatykom subtelniejszych aromatów polecam zdecydowanie mniejszą liczbę patyczków. 
  2. Gdy zapach wydaje się zbyt słaby. Jeśli zapach pałeczek wydaję się już zbyt mało intensywny, a w buteleczce wciąż znajduje się olejek, oznacza to że najwyższa pora przekręcić pałeczki :) Należy wyjąć pałeczki i odwrócić je tak aby część, która była zanurzona w olejku teraz wystawała z buteleczki. Czynność tę można powtarzać za każdym razem, gdy będziemy chcieli doznać uderzenia intensywnego zapachu.
  3. Olejek wyparował. Jeśli skończy nam się olejek, nie musimy wyrzucać naszego zestawu. Wystarczy dokupić uzupełniacz- czyli sam olejek, który należy przelać do flakonu i ponownie włożyć do niego pałeczki.
  4. Coś za coś. Im więcej pałeczek włożymy do buteleczki tym intensywniejszy zapach otrzymamy, ale i olejek szybciej się skończy. Wynika to stąd, że większa liczba pałeczek powoduje większą powierzchnię parowania i olejek szybciej ucieka.
  5. Na jak długo wystarczają? Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od sposobu użytkowania. Pojemności flakonu i ilości włożonych pałeczek. Przy 200 ml olejku i włożonych 3-4 pałeczkach, można się cieszyć zapachem przez ok 4 miesiące. Więc naprawdę długo!
Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć Wam temat pałeczek zapachowych. Gdyby jednak były jeszcze jakieś pytania, to śmiało. Będę się starała odpowiedzieć na każde :) To jeszcze nie koniec!
Aby umożliwić Wam poznanie prawdziwej mocy pałeczek CandleRoom organizuje:

WIELKIE TESTOWANIE!
Do dwóch osób wyślemy zestawy pałeczek Yankee Candle, po to aby mogły je przetestować i podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami i wrażeniami. Co trzeba zrobić aby zostać testerem pałeczek?
  1. Zostać fanem naszej strony na facebook'u i/lub publicznym obserwatorem bloga.
  2. Pozostawić komentarz pod tą notką, w którym podasz nazwę zapachu pałeczek, które chcesz przetestować, do wyboru: Black Cherry- zapach słodkich, dojrzałych wiśni. Oraz Midsummer's Night - uwodzicielski zapach piżma, paczuli oraz mahoniowej wody kolońskiej.
  3. Prosimy również o podanie w komentarzu maila, pod którym będziemy mogli się skontaktować ze zwycięzcami.
  4. Zgłoszenia przyjmujemy do 13.09.2011r.
 powodzenia! :)





sobota, 27 sierpnia 2011

Jesienne różności

Powoli kalendarzowe lato będzie zmierzało ku końcowi. Dlatego firma Yankee Candle już wypuściła na rynek nowe jesienne zapachy, abyśmy mogli je testować i odnaleźć swój, taki który będzie idealny na chłodne jesienne wieczory. Ja już miałam okazję się z nimi zapoznać i chętnie podzielę się z Wami moimi zapachowymi wrażeniami :)

               

River Valley. Świeży i delikatny zapach, który przenosi wprost do malowniczej doliny rozciągającej się nad brzegiem rzeki. Nuty szałwii, bursztynu i dębu tworzą niepowtarzalną mieszankę, która oddziałuje na zmysły i pozwala się odprężyć. - Opis zapachu brzmi bardzo obiecująco, szczególnie zaciekawiło mnie połączenie szałwii i bursztynu.  Po zapaleniu nie zawiodłam się. Zapach jest bardzo delikatny, niedrażniący. Wyraźnie czuć świeżą szałwię, która niesamowicie odpręża. Po dłuższym czasie można wyczuć nuty bardzo delikatnych męskich perfum, co mi się bardzo podoba. Zdecydowanie zapach godny polecenia.



Nature's Paintbrush. Zamknięty w słoiku zapach pogodnego, jesiennego dnia. Rześkie powietrze przepełnione korzennym aromatem drewna i ciepłego piżma, w którym wirują kolorowe liście spadające z drzew. - Zapach jest dokładnie taki, jak w opisie. To znaczy czuć delikatne drewno i świeży powiew wiatru, który sprawia, że zapach nie jest duszący, a wręcz bardzo przyjemny. Mnie kojarzy się ze złotą polską jesienią. Jest naprawdę oryginalny, polecam szczególnie tym, którzy lubią nietypowe i ciekawe zapachy.



Vanilla Satin. Tajemniczy. Klasyczny. Wyjątkowy. Zapach prawdziwej wanilii wzbogacony o płatki kwiatów i zmysłowe drzewo sandałowe. Niesamowicie aksamitny i delikatny aromat, który wprowadza do pomieszczeń odrobinę luksusu i romantyzmu. - Muszę powiedzieć, że bardzo sceptycznie podchodziłam do tego zapachu, gdyż nie przepadam za przesłodzoną wanilią. Po zapaleniu byłam jednak bardzo mile zaskoczona. Pierwszy raz naprawdę podobał mi się zapach, który bazuje na wanilii. Dzięki aromatowi drzewa sandałowego zapach nabrał ostrości i wyrazu, nie jest tak bardzo słodki, jak klasyczna wanilia. A kwiatowe płatki łagodzą zapach, sprawiają, że jest lekko kremowy i  naprawdę czuć w nim tę nutkę luksusu :)


Warm Spice. Rozgrzewający zapach cynamonu, kremowej wanilii, brązowego cukru, gałki muszkatołowej i anyżku. Niezwykle aromatyczne korzenne przyprawy i słodki cukier tworzą ciepły i przytulny zapach, idealny na chłodne jesienne wieczory. - Zdecydowanie zapach dla fanów korzennych przypraw i słodkości. Od razu wyczuwa się w nim gałkę muszkatołową i anyżek. Dość intensywny i nieco cięższy zapach, przez co doskonale rozgrzewa. Na chłodne wieczory jak znalazł.




Kitchen Spice. Zapach domowej spiżarni pełnej słodkich pomarańczy, świeżego imbiru, cynamonu i aromatycznych goździków. Ten intensywny i korzenny aromat dodaje ciepła i energii szarym, deszczowym dniom. - Ten zapach to chyba mój faworyt. Przypomina mi nieco zapach, jaki unosi się w kuchni podczas pieczenia pierniczków. Połączenie korzennych przypraw i pomarańczy uważam za strzał w dziesiątkę. Zapach jest intensywny, ale nie za słodki i nie za ciężki. Na pewno nie zabraknie go w moim domu w czasie świąt. Polecam!





piątek, 19 sierpnia 2011

Szaleństwo małych świeczek

Zawsze mam w domu niewielki zapas tea light' ów. Uwielbiam te małe świeczki. Używam ich gdzie tylko się da: do ogrzewania wosków i olejków zapachowych, tworzenia ozdobnych kompozycji, podgrzewania herbaty, którą podaję gościom, do dekoracji łazienki i oczywiście do budowania romantycznego nastroju. Szczególnie polecam tea light'y zapachowe, które poza efektem wizualnym, dają też odrobinę radości zmysłowi węchu :) A Wy macie jakieś ciekawe sposoby na wykorzystanie tych małych świeczek?


Tea light. Na rynku jest bardzo dużo rodzajów podgrzewaczy. Różnią się między sobą rozmiarami, czasem palenia i jakością. Często na opakowaniach jest napisane, jak długo powinny się palić. Przeciętne tea light'y dostępne w sklepach palą się około 3-4 h. Natomiast te firmy Yankee Candle, zarówno zapachowe jak i bezzapachowe, palą się dwukrotnie dłużej.

Świeczka świeczce nierówna. Niektóre tea light'y mimo, że nazywają się zapachowe praktycznie w ogóle nie pachną albo ich zapach jest ledwo wyczuwalny. Bardzo łatwo zostać oszukanym, bo zapachowe podgrzewacze są kilka razy droższe od zwykłych. W rezultacie wydamy więcej, a efekt będzie taki sam, jak przy zakupie bezzapachowych świeczek. Tea light'y firmy Yankee Candle testowałam wiele razy i zapach jaki daje jedna sztuka, jest często intensywniejszy niż zapach całego opakowania świeczek kupionego w markecie. Niesamowite prawda? Ostatnio odkryłam jeszcze jedną zaletę podgrzewaczy Yankee. Te małe, cudownie pachnące świeczki unoszą się na powierzchni wody, dzięki czemu za ich pomocą można stworzyć jeszcze piękniejszą atmosferę.


Bardzo zachęcam do przetestowania tych świeczek, będziecie zaskoczeni ich czasem palenia i intensywnością zapachu, oczywiście pozytywnie zaskoczeni :) Mam nadzieję, że zachęci Was również ich nowa niższa cena, w której dostępne są do końca lata!








niedziela, 14 sierpnia 2011

Zabawa zapachem, czyli aromaterapia od podstaw

Leczenie zapachami było już stosowane kilka tysięcy lat temu. Na tyle mocno zakorzeniło się w ludzkiej kulturze, że jest wykorzystywane po dziś dzień. Istnieje kilka podstawowych metod leczenia aromaterapią, należą do nich kąpiele aromaterapeutyczne, masaże przy użyciu olejków eterycznych, kompresy oraz inhalacje. Na naszym blogu będziemy głównie zajmować się tą ostatnią metodą- inhalacją. Polega ona na wdychaniu zapachu, który jest uwalniany podczas podgrzewania olejków eterycznych w specjalnych kominkach lub pierścieniach, które umieszcza się na żarówkach.

Kominek aromaterapeutyczny. Na rynku dostępnych jest bardzo wiele przeróżnych kominków. Więc jak wybrać ten najlepszy? Zaufajmy wygodzie i prostocie. Najlepsze będą klasyczne kominki z charakterystyczną miseczką na górze. W takich kominkach możemy podgrzewać zarówno olejki jak i woski zapachowe. Natomiast zamknięte kominki, typu domek, przeznaczone są tylko do olejków. Polecam zajrzeć na naszą stronę i poszperać w dziale aromaterapia- akcesoria. Jest tam tyle różnych wzorów, że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie :)



Olejek eteryczny. Są ich tysiące. Przeróżne zapachy, buteleczki, etykiety i.... skład. Należy pamiętać aby kupować olejki tylko sprawdzonych firm. Wtedy mamy pewność, że są one w 100% naturalne i nie zawierają żadnych szkodliwych substancji dla naszego organizmu. Ja z czystym sumieniem mogę polecić olejki firmy Ashleigh & Burwood oraz Yankee Candle. Są w 100% bezpieczne, a do tego pachną niesamowicie. Olejków można używać w tradycyjny sposób. Umieścić kilka kropli na miseczce kominka i rozcieńczyć odrobiną wody. Do kominka wstawić bezzapachowy podgrzewacz (tea light) i poczekać kilka chwil aż olejek zacznie parować. Olejki też doskonale nadają się do perfumowania potpourii, czyli mieszanki suszonych kwiatów, liści i owoców.  Wystarczy garść suszków kilka kropli ulubionego olejku, odrobina wyobraźni i można tworzyć prawdziwe cuda :)



Wosk zapachowy. Firma Yankee Candle wprowadziła na rynek cudowną rzecz. Małe woski zapachowe w kształcie pysznie wyglądających tart, niektóre z nich mają tak "smaczne" zapachy, że naprawdę aż chce się je zjeść :) Woski podobnie, jak olejki umieszcza się w miseczce kominka i podgrzewa za pomocą bezzapachowego tea light. Należy pamiętać o jednej podstawowej różnicy. Do wosków nigdy nie dolewamy wody, (!) będą wtedy pryskać i łatwo mogą nas poparzyć. Ale o tym, jak używać wosków napiszę w oddzielnym wpisie nieco dokładniej. W Polsce dostępnych jest około 60 zapachów wosków, które można ze sobą łączyć tworząc własne, zupełnie nowe kompozycje. To naprawdę świetna zabawa oraz rewelacyjny sposób na pięknie pachnący i przytulny dom.