niedziela, 18 sierpnia 2013

Lake Sunset

Chociaż za oknem piękna pogoda, a ciepłe dni witają promieniami słońca, to w moim kominku zrobiło się jesiennie. Jednak by od razu nie popaść w jesienną melancholię, testowanie zapachów z kolekcji Q3 zaczęłam od Lake Sunset. 
Muszę przyznać, że zachęciła mnie nazwa. Zachód słońca nad jeziorem... 
Zapewne każdy z nas ma jakieś wspomnienia związane z takim obrazkiem. Ja również, dlatego liczyłam na świeży, spokojny zapach, który będzie mi przypominał te wspaniałe chwile.
Zapach ma bardzo bogaty skład. Muszę przyznać, że ciężko mi określić co tak bardzo zaciekawiło mój węch. Może to połączenie mango z piżmem, może ozonu z pudrem, a może wszystkie składniki są tak idealnie dobrane, że ich kompozycja stanowi tak niesamowite połączenie? Jednak ten zapach wydał mi się dziwnie znajomy. W pierwszym momencie pomyślałam o mango z zapachu Mango Nectarine. Jednak nie jest to tak soczyście owocowy aromat. Może moje porównanie wyda Wam się dziwne, ale moim zdanie Lake Sunset pachnie jak mango posypane pudrem. I nie tylko moje skojarzenia związane z tym zapachem wędrują właśnie do pudrowych nut Baby Powder. Czy Wy również tak odbieracie ten zapach?
Po tak wspaniałym początku nie pozostało mi nic innego, jak tylko rozpuścić wosk w kominku. 




Podczas gdy jasnoróżowa tarta roztapiała się, a aromat wypełniał pokój, ja patrzyłam na naklejkę. Musicie przyznać, że Lake Sunset ma jeden z najładniejszych obrazków, jakie występują na świecach. Jednak w pewnym momecie cały czas prysnął. Intensywność wosku trochę mnie rozczarowała. Być może jest to związane z faktem, że dwa dni wcześniej paliłam znaleziony na dnie szafki Vineyard, który jest naprawdę intensywny. A może po prostu Lake Sunset jest jednym z tych zapachów, które uwodzą swoją subtelnością.
Jedno jest pewne – zapach nie jest jednoznaczny, każdy może w nim odnaleźć inną nutę. Dla jednych będzie pudrowy, dla innych słodki, jeszcze inni powiedzą, że to ich ulubiony zapach świeżości. Na pewno sięgnę po niego jeszcze nie raz, zwłaszcza w jesienne i zimowe dni, gdy będę szukała trochę lżejszego zapachu. 



5 komentarzy:

  1. Aż capnęłam teraz swój żeby go powąchać - na razie tylko przez opakowanie :) Rzeczywiście też wyczuwam lekko pudrowe nuty, ale i taką świeżość. Ciekawe jakie będą moje wrażenia po wrzuceniu go do kominka. A skoro mówisz, że jest bardzo delikatny - dla mnie to kolejny plus :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kominek + wosk lake sunset = duet idealny do mojego wnętrza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie w moim guście, nie jest to dla mnie zapach jesienny, a kolor wosku i obrazek tylko mnie w tym utwierdzają. Ja omijam ten zapach szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawi mnie teraz ten zapach. ja obecnie jeszcze pale letnie zapachy, i nie chce przywolywac jesieni. ale przyznam , ze sie uz nie moge doczekac by go sprawdzic.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem zwolenniczką takich lekkich zapachów, które nie są oczywiste. Moim ulubieńcem jest także Nature's Paintbrush taki trochę męski, ale ciepły

    OdpowiedzUsuń