wtorek, 6 listopada 2012

Snow In Love.

Pierwszy, październikowy śnieg już za nami. Uwielbiam biały puch, który delikatnie pokrywa drzewa, domy, płoty.., ale już zdecydowanie mniej lubię, jak się roztapia i zamienia w wielką pośniegową chlapę :(
Jak tylko zobaczyłam na półce ten uroczy wosk Snow In Love wiedziałam, że muszę go mieć :)


Snow In Love. Zakochaj się w delikatnym powiewie pudrowej świeżości i ciepłym zapachu drewna. 

Jak pachnie ten wosk?
Ciężko jednoznacznie opowiedzieć, bo nie ma w nim żadnej dominującej nuty. Mi przypomina pudrowe perfumy z odrobiną słodyczy i nutą czegoś ciężkiego- ambry/piżma/drewna.


Zapach jest bardzo intensywny. Mimo iż włożyłam do kominka tylko ok. 1/4 wosku, to musiałam zgasić go po godzinie palenia, bo zapach wypełnił dosłownie każdy kąt mojego pokoju i stał się trochę duszący. Myślę, że na dużych powierzchniach sprawdziłby się o wiele lepiej :)


Zapachu nie wpiszę na listę moich ulubionych, ale podejrzewam, że gdy za oknem pojawi się dużo skrzypiącego pod stopami śniegu to sięgnę właśnie po ten wosk.

Myślę, że zapach spodoba się fanom zapachów takich, jak Baby Powder, Soft Blanket, Winter Wonderland, Pink Lady Slipper, White Christmas. W moim odczuciu Snowi In Love ma w sobie coś z każdego z tych zapachów :) Chyba najbardziej przypomina mi White Christamas, ale w subtelniejszym i o wiele słodszym wydaniu.

Olejki z wosku parowały wyjątkowo szybko i intensywnie, próbowałam uchwycić to na zdjęciu, ale niestety nie oddaje ono do końca tych parujących strumieni :)


A tutaj jeszcze słodkie czekoladowo- wiśniowe muffinki, które również umiliły mi wieczór :)


10 komentarzy:

  1. Kusiło mnie dzisiaj aby ją zapalić. Ale jakoś zrezygnowałam. Może jutro przyjdzie jej czas, bo Twój opis tylko podsycił moją chęć na nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz pudrowe zapachy, to myślę że spodoba Ci się :)

      Usuń
  2. U mnie na razie króluje Honey and Spice - uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też go bardzo lubię, ma w sobie to "coś" :)

      Usuń
  3. Mam pytanie z trochę innej "beczki".Czy Candle Room mógłby zlikwidować konieczność płatności przelewem dla klientów robiących zakupy po raz pierwszy jeśli wybierają opcję dostarczenia przesyłki kurierem? Nie każdy posiada bankowe konto internetowe,a wyprawa do banku to pewne utrudnienie i strata czasu.Trochę nie rozumiem tej polityki sklepu w którym chętnie zrobiłabym zakupy,ale przez to obostrzenie kupuję gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki zapis jest głównie ze względów bezpieczeństwa, jednakże na prośbę klienta wysyłamy również pierwsze zamówienie za pobraniem.
      Proszę napisać w tej sprawie na maila pomoc@candleroom.pl i problem na pewno zostanie rozwiązany :)

      Usuń
  4. OMG! Tak się na ten zapach napalałam, a teraz siedzę w USA i nie mam dostępu do firmowego sklepu Yankee Candle. Cyba będę musiała zaplanować jakąś większą wyprawę niedługo, bo umrę z tęsknoty. Co prawda zaopatrzyłam się w jakieś lokalnie dostępne woski, a nawet w kostki zapachowe z Better Homes and Garden, ale to jakoś nie to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci strasznie, że możesz zapoznać się osobiście z tymi wszystkimi zapachowymi ciekawostkami :D

      A co do Snow in Love, to myślę że mógłby Ci się spodobać- bo to takie połączenie baby powder, z białymi zimowymi zapachami i odrobiną sandalwood vanilla :)

      Usuń
  5. Niestety zakupiłam duzy tumbler tego zapachu i teraz bardzo załuję.Nie dość,że gramatura świecy wynosi 566 gram (zaniast 623), to świeca mimo odpowiedniej "pielegnacji" (przycinanie knotów etc.) spala się bardzo szybko.Knoty płonął błyskawicznie,co przy węższym opakowaniu stwarza zagrożenie pęknięcia szkła.Dla odmiany tumbler z wosku sojowego w tym samym opakowaniu spala się bardzo ładnie.Knoty w świecy są jakby z innego gatunku i tworzą wysoki płomien,z kolei przycięcie ich do 0,3 mm sprawia ,że topiacy się wosk je zalewa.Do tego spalona warstwa wosku odbarwia się na żółto,co wygląda wyjatkowo nieciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Niestety, jak dla mnie) Yankee wprowadza teraz wosk sojowy. Wymianę świec zaczęli stopniowo, poczynając od tumblerów. Nowe Tumblery są nieco mniejsze (średnie będą teraz miały 326g), są wykonane z wosku sojowego i spalają się trochę szybciej, ale za to równiej i lepiej dopalają się do ścianek. Yankee otrzymywało sporo zgłoszeń, że świece nie dopalają się do samych ścianek i tunelują ( co moim zdaniem wynikało z niedbałości o świecę, bo moje zazwyczaj bez problemu dopalały się i nie tunelowały.) Z nowym sojowym woskiem już nie powinno być takiego problemu, ale za to świece będą się szybciej spalać, według producenta będą to różnice ok 5-8h, więc na szczęście nie aż tak dużo. Muszę powiedzieć, że wiele osób chwali sobie ten nowy wosk, z kilku powodów- wizualnie- jest bardziej kremowy i elegancki, świeca szybciej dopala się do ścianek, zapach wciąż pozostaje tej samej jakośći.

      Narazie jeszcze nie zmienialiśmy gramatury świec na stronie www, ponieważ znaczącą część świec posiadamy wykonaną ze starego wosku i w starych rozmiarach, natomiast świece z nowym sojowym woskiem stanowią jeszcze ich niewielką część.

      Jeśli chodzi o odbarwioną część wosku, to też zdarzyło mi się tak kiedyś z jedną białą świecą. Pamiętam, że wtedy części knota powpadały mi do roztopionego wosku i świeca (niestety) stała na słońcu i to było główną przyczyną. Następnym razem nie popełniłam już tych błędów i wszystko było ok :)

      Usuń