środa, 14 września 2011

Zapachy w domowym zaciszu

Niedawno organizowaliśmy konkurs, w którym nagrodą główną był świecznik i dwie pięknie pachnące świeczki sampler. Nagrody dotarły już do zwyciężczyni, która podzieliła się z nami swoją radością. Tutaj KLIK można zobaczyć jak prezentuje się nagroda główna :) Jeszcze raz gratulacje!

Wracając do tematu głównego. Abyście mogli jeszcze lepiej poznać produkty Yankee postanowiłam co jakiś czas pisać o zapach, które palę u siebie w domu i dzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat. Na dziś wybrałam dwa zupełnie różne zapachy: Sandalwood Vanilla i Drift Away.

Sandalwood Vanilla.

PRZED ZAPALENIEM: Ten słoik stał u mnie na biurku kilka dni i czekał aż skończę palić owocowe woski. Jako wielka fanka kominków i częstego zmieniania zapachów, nie paliłam wcześniej dużych słoików Yankee. Ten dostałam w prezencie i postanowiłam go w końcu wypróbować. Świeca pachnie bardzo przyjemnie, ma charakterystyczny słodko- ostry zapach. Bardzo zaciekawiło mnie, jak będzie pachniała po zapaleniu.

PO ZAPALENIU: Pierwszego dnia zapaliłam świecę na ok 5h . Zapach był wyczuwalny, ale wydawał mi się o wiele słabszy niż zapach wosków. Przez kolejne dwa dni ponownie zapalałam ją na ok 5h. I muszę przyznać, że byłam bardzo zaskoczona, bo mój pokój wręcz chłonął zapach świecy. Po tygodniu palenia, jak tylko wchodzę do pokoju to czuję ten aromat bez zapalania świecy! Naprawdę niesamowite! Teraz w 100% rozumiem fenomen tych świec w USA. Po dwóch tygodniach palenia, zostało mi jeszcze prawie 3/4 świecy! Teraz wystarczy, że zapalę świecę raz na 2-3 dni, na parę godzin aby podtrzymać zapach. Pokój pachnie pięknie. Od tej pory na pewno częściej będę paliła słoiki Yankee. Cena świec jest jak najbardziej adekwatna do ich jakości i efektu jaki następuje po ich użyciu.

ZAPACH: Jeśli chodzi o sam zapach to tak, jak już pisałam wcześniej, wanilię lubię, ale w małych ilościach. Natomiast uwielbiam drzewo sandałowe, które po prostu ma w sobie to "coś". Jest intensywne, czyste, orientalne, po prostu piękne. Jako ciekawostkę powiem wam, że Sandałowiec musi mieć minimum 30 lat, aby olejek z niego pozyskiwany posiadał wszystkie swoje właściwości i ten niepowtarzalny zapach. Natomiast najwyższej jakości olejek pozyskiwany jest z drzew, które mają około 45 lat. Wracając do zapachu Sandalwood Vanilla, to z całą pewnością jest to waniliowe drzewo sandałowe, a nie wanilia z domieszką sandałowca., co według mnie jest ogromnym plusem. Zapach jest ciepły i przytulny, a dzięki orientalnym nutom jest dość intrygujący i zmysłowy. Idealnie pasuje do pokoju dziennego, czy sypialni.

OCENA: Zapach podoba mi się, jeszcze na pewno do niego wrócę. Głównie przez moją miłość do drzewa sandałowego. Polecam go fanom zdecydowanych i mocnych zapachów, dla osób które lubią bardzo delikatne aromaty ten może okazać się trochę za ciężki. 

Nazwa zapachu: Sandalwood Vanilla
Rodzaj zapachu: fresh
Jaki jest według mnie?
Ciepły, słodki, orientalny. 






Drift Away.  
PRZED ZAPALENIEM: Ten zapach był dla mnie chyba największym zaskoczeniem. Wpadł mi w ręce przypadkiem, gdy szukałam zapachu, który wniósłby trochę świeżości do mojego domu. Drift Away dokładnie tak pachniał przed zapaleniem, jak typowy morski, odświeżający zapach.

PO ZAPALENIU: Podpaliłam kominek w salonie i po 30 minutach, kiedy wosk był już maksymalnie rozgrzany, poczułam uderzenie świeżości i elegancji. Usiadłam wygodnie w fotelu i odpoczywałam. Zapach był niesamowicie kojący, taki czysty i lekki. Od tej pory widnieje na liście moich ulubionych.

ZAPACH: Jest  na tyle uniwersalny, że pasuje do każdego pomieszczenia i na każdą okazję. Ciężko zdefiniować ten zapach słowami. Dla mnie to jak powiew świeżego powietrza wprost z bujnego, zielonego lasu rosnącego nad jeziorem, z domieszką wyszukanych męskich perfum.

OCENA: Uwielbiam ten zapach, za każdym zapaleniem odkrywam w nim nowe nuty zapachowe. Jest tak świeży, jak mazurskie powietrze, tak relaksujący lawenda i tak elegancki, jak najlepsze perfumy. Dla mnie ten zapach to strzał w dziesiątkę. Polecam wszystkim, jego po prostu trzeba zapalić!

Nazwa zapachu: Drift away
Rodzaj zapachu: fresh
Jaki jest według mnie?
Elegancki, relaksujący, świeży.


 



Ktoś z Was już może miał okazję poznać bliżej, któryś z tych zapachów? Chętnie poznam Wasze opinie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz