niedziela, 29 kwietnia 2012

Świat Wosków II

Za oknem taka piękna pogoda, czuję jakbyśmy mieli już lato, którego tak strasznie nie mogę się doczekać :)  Chyba zapalę dziś świecę Bahama Breeze, która kojarzy mi się z wakacjami i błogim lenistwem :) A tym czasem mam dla Was kolejną porcję wosków, tym razem z kategorii intensywne.
Co to znaczy, że wosk jest dla mnie intensywny?


Intensywny zapach to taki, który przez cały czas palenia jest wyczuwalny. Zazwyczaj, gdy paliłam taki zapach wieczorem, rano po przebudzeniu wciąż czułam delikatny aromat unoszący się w powietrzu. Zapach też świetnie sprawdza się na dużych przestrzeniach. 

                            Pachnie tak samo ładnie na dużych, jak i na małych przestrzeniach.



Kategoria intensywne :



Bardzo lubię kwiatowe zapachy z tej kategorii, takie jak: Fresh Cut Roses, True Rose, Midnight Jasmine, Garden Sweet Pea. Według mnie są to piękne, intensywne kwiatowe zapachy. Nie mają żadnych nut, które drażniłyby mnie. Ale jak już wielokrotnie pisałam kwiatowe zapachy są jednymi z tych, które się uwielbia albo nienawidzi. Jaśmin, róża, czy lawenda mają zarówno bardzo dużo zwolenników i przeciwników, ja zdecydowanie należę do tych pierwszych :)

Beach Flowers, French Lavender i Garden Hideaway mają sobie na początku palenia jakąś ostrzejszą nutę, która powoduje, że kręci mnie trochę w nosie. Najczęściej przy pierwszym paleniu zostawiam otwarte drzwi od pokoju, tak by zapach miał większą powierzchnię do wypełnienia. Przy kolejnych paleniach, zapach jest już bardzo przyjemny. Muszę przyznać, że z tych trzech zapachów zdecydowanie wolę świece niż woski, są delikatniejsze i bardziej kobiece i pozbawione tej nuty ostrości.

Sandalwood Vanilla i Nature's Paintbrush zaliczam te zapachy do lekko orientalnych. Ciągle ubolewam nad tym, że Yankee nie wypuściło na rynek europejski żadnego sticte orientalnego zapachu, a szkoda bo tego typu aromaty zawsze wnoszą niepowtarzalny klimat :) Sandalwood Vanilla to nie jest "mój zapach", jest dla mnie trochę za ciężki, ale od czasu do czasu lubię po niego sięgnąć. Natomiast Nature's Paintbrush to jeden z moich ulubionych zapachów, uwielbiam go palić w każdej postaci. Jest elegancki, świeży, lekko orientalny- wspaniały! Kto jeszcze nie miał okazji go poznać, musi zrobić to jak najszybciej, naprawdę warto :)

Macintosh Spice i Cranberry Chutney- co tu dużo mówić uwielbiam te zapachy. Praktycznie wszystkie owcowo- korzenne zapachy Yankee bardzo, ale to bardzo mi się podobają :) Macintosh Spice niesamowicie szybko roznosi się po pomieszczeniach i wypełnia je zapachem przypominającym szarlotkę z dużą ilością cynamonu :) Natomiast Cranberry Chutney, ma tę wspaniałą nutę goryczy, którą w żurawinie po prostu uwielbiam. Na razie paliłam jedynie wosk z tego zapachu i jestem nim zachwycona, na pewno sięgnę po świece z tego zapachy.

Clean Cotton i River Valley to z kolei świeże zapachy. Clean Cotton uwielbiam, za to że wprowadza niesamowite uczucie czystości, dzięki temu że jest intensywny jeden wosk jest w stanie wypełnić kilka pomieszczeń ta wspaniała czystością. Natomiast River Valley to jeden z tych zapachów, który ma w sobie delikatne męskie nuty. Niestety nie należą one do moich faworytów. Zapach jest mocny i mnie trochę drażni, zdecydowanie wolę zapach prawdziwych męskich perfum :)




2 komentarze:

  1. Widzę, że mamy zupełnie inne preferencje zapachowe. Ja lubię River Valley i Sandalwood Vanilla, natomiast Nature's Paintbrush niebardzo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile nosów tyle odczuć :) Dobrze, że Yankee mają tak szeroką gamę zapachów, że nawet osoby o zupełnie odmiennych gustach mogą znaleźć coś dla siebie :) Sandalwood Vanila lubię, ale tylko w świecy w wosku jest zbyt ciężki, a River Valley to zupełnie nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń