wtorek, 7 czerwca 2016

Olive and Thyme Yankee Candle - Q2 2016

Bardzo mnie cieszy, że przyszło już więcej ciepłych dni. Co prawda bywają deszczowe, ale letni deszcz jest zupełnie inny niż ten np. jesienny. Przede wszystkim przynosi odrobinę oddechu po gorącym dniu :)
Mnie przypomina chwile z dzieciństwa, kiedy będąc z rodziną na mazurach bawiłam się z rodzeństwem w kałużach. Najlepszą zabawą było przeskakiwanie ogromnej kałuży, do której oczywiście się wpadało :D A jak już było po deszczu, to niesamowicie ekscytujące było przejeżdżanie rowerem przez kałużę i rozpryskiwanie jej dookoła. Tak, kiedyś nie potrzeba było wiele do dobrej zabawy :)
Taka mnie lekka nostalgia dopadła, ale nie bez przyczyny o tym wspominam. Po letnim deszczu w powietrzu zawsze unosi się taka lekka, rześka bryza. Wyraźnie czuć zapach trawy, kwiatów i ziemi. Zupełnie nie wiem dlaczego, ale właśnie tak po pierwszym odpaleniu skojarzył mi się zapach Olive & Thyme z najnowszej, dedykowanej na lato kolekcji Yankee Candle Q2 2016.




Z całej serii Riviera Escape, to właśnie Olive & Thyme najbardziej mnie zainteresował. Być może dlatego, że rzadko spotykam się z aromatami, których główną nutą są oliwki.
Gdy wąchałam zapach w świecy, to wyczułam w nim ziołowo – cytrusowy aromat. Zupełnie nie skojarzył mi się z zapachem oliwek, ale mimo to spodobał mi się i też dlatego trafił do mojego kominka jako pierwszy z tej kolekcji :D
Odpakowałam wosk z folii, włożyłam cały do kominka i zapaliłam tea light. Pierwsze akcenty jakie się uwolniły niosły bardzo delikatny świeży aromat, który skojarzył mi się z zapachem Bay Leaf Wreath(więcej o zapachu tutaj). Później całość nabrała bardziej owocowych akcentów, które według mnie były bardziej zbliżone do zapachów skórek cytrusów niż samych owoców.


Olive & Thyme w trakcie nabierania ciepła mieszało swoje aromaty w związku czym za każdym razem, gdy przechodziłam obok kominka wyczuwałam coraz to nowy składnik tejże kompozycji. Raz to były zroszone deszczem źdźbła trawy, potem delikatny aromat sałatki pełnej ziół, skropionej świeżą oliwą, a jeszcze później subtelny zapach skórki pomarańczowej. Nabrałam wtedy pewności, że tego zapachu nie da się zaszufladkować, ponieważ okazuje się wielopoziomowy. Ja właśnie takie kompozycje lubię najbardziej, bo są intrygujące i zwyczajnie nie mogą się znudzić.



Olive & Thyme jest dosyć delikatnym zapachem. Kominek z woskiem ustawiłam w korytarzu przy kuchni. W miejscu, w którym się palił był dobrze wyczuwalny, jednak nie rozniósł się na resztę domu. Tylko lekko okolił resztę korytarza i był wyczuwalny, gdy wchodziło się do domu. Nie uznaję tego jednak za jakąś wielką wadę zapachu, bo na tyle na ile potrzebowałam, żeby był wyczuwalny sprawdził się dobrze. Odpalałam wosk już kilka razy i nadal zadowala mnie jego intensywność :D
Polecam ten zapach fanom Bay Leaf Wreath, wycofanego już Comfort z kolekcji SPA(więcej tutaj), Hair Tonic z kolekcji Barbershop oraz Lemongrass & Ginger(więcej tutaj)

Czy macie już swój ulubiony aromat z kolekcji Riviera Escape? Może to właśnie Olive & Thyme skradł Wam serca?


2 komentarze:

  1. Testowałam. Ziołowy, mocno cytrusowy. Świeżej, typowej oliwki tam nie uświadcze. Zapach ładny, natomiast trochę inaczej go sobie wyobrażałam. Wole zdecydowanie Riviera Escape. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ciężko znaleźć w tym zapachu konkretnego aromatu oliwki, ale mnie i tak urzekł :) Jestem zwolenniczką tych nieco mniej oczywistych zapachów, dlatego do mnie zdecydowanie bardziej przemawia Olive & Thyme niż właśnie Riviera Escape. Tak czy inaczej oba aromaty są lekkie czyli idealne na lato :D

      Usuń