wtorek, 23 września 2014

Relaxing Rituals - Tranquil

Od kilku tygodni w moje życie wkradł się drobny stres. Jestem w trakcie zdawania ważnych egzaminów. Choć długo się do nich przygotowywałam, odrobinę obawiam się, że może mi się powinąć noga. Proszę, trzymajcie za mnie kciuki :). 
 
Od dawien dawna wiadomo, że zapachy działają kojąco na człowieka, a mi bardzo przyda się chwila odprężenia i ukojenia nerwów. Tylko jak zdecydować się na jeden zapach, kiedy gama zapachowa Yankee Candle jest tak bogata? Długo nie musiałam się jednak tym przejmować, bo Yankee wyszło naprzeciw wszystkim nerwusom i stworzyło kolekcję wosków Relaxing Rituals.


Ja zdecydowałam się sięgnąć po wosk o nazwie Tranquil. Nie wybrałam tego wosku bez przyczyny. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to nazwa, która jest jak dla mnie zabawna i śmiesznie się ją wymawia. Drugie, to obecność mięty w tym zapachu, za którą przepadam i nie często niestety znajduję ją w świecach Yankee. Po trzecie, wybrałam ten zapach, ponieważ przy pierwszym wąchaniu wcale nie przypadł mi do gustu, wydał mi się „łazienkowy”. Zrobiłam sobie na przekór albo po prostu chciałam się przekonać czy Yankee Candle znowu mnie zaskoczy. Oczywiście zaskoczyło! :) 
 
Do egzaminów sporo sobie powtarzałam, ale z każdą godziną nauki miałam wrażenie, że umiem coraz mniej. Postanowiłam, że muszę trochę odciążyć umysł i skupić się na czymś innym. Wzięłam się za porządki w swoim pokoju, a żeby robiło mi się to przyjemniej, zapaliłam wosk.
Tranquil od początku był dobrze wyczuwalny, choć zapaliłam tylko połówkę wosku. Nie musiał się nawet stopić w całości, żebym dobrze go czuła. Mimo wszystko zapach nie był przytłaczający, a raczej niósł ze sobą miętową świeżość, która mi się skojarzyła z lekkim zapachem pasty do zębów :). Im dłużej się palił, tym łagodniejsza stawała się mięta, a swoje piękno zaczęła pokazywać lilia. Tranquil przypomina mi aromat mokrego piasku na plaży i spienionej wody morskiej. Na mnie takie zapachy z całą pewnością działają kojąco. 
 
Wosk spełnił swoje zadanie w 100%. Zapach działa bardzo uspokajająco. Jest świeży, powoduje mimowolny uśmiech na twarzy i chęć głębokiego odetchnięcia.
Ten zapach mnie zaskoczył i szczerze mówiąc jestem bardzo ciekawa, jak reszta zapachów z tej kolekcji może zadziałać na mój nastrój :D


5 komentarzy:

  1. To jeden z wosków, który własnie też przez miętę mnie zaciekawił. Żałuję, że w Yankee nie ma zapachów miętowych... przynajmniej nie są dostępne w Polsce.
    Będę trzymać kciuki za Twoje egzaminy, mnie też jeszcze jeden czeka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie do końca jestem zadowolona z małej ilości zapachów miętowych w Yankee(uwielbiam miętę!). Myślę jednak , że może to celowy zabieg, żebyśmy mieli okazję docenić te zapachy i wyróżnić wśród innych, jeżeli już się pojawiają :) Dlatego też skusiłam się na Tranquil i podejrzewam , że pewnie zaopatrzę się w większą ilość tego zapachu :P

      Usuń
  2. A nie jest ani trochę podobny do Beach Walk? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beach Walk to zapach zdecydowanie świeży, ale subtelny, dla mnie delikatnie mydlany. Tranquil natomiast jest nieco intensywniejszy i posiada trochę inny rodzaj świeżości. Beach Walk kojarzy mi się z zapachem delikatnej morskiej bryzy, a Tranquil, to aromat całego oceanu :) Mokrego piasku i wyrzuconych na brzeg muszelek.
      wolbashi, jeżeli podoba Ci się Beach Walk, to według mnie Tranquil też skradnie Ci serce :D

      Usuń
    2. ostatnio odłożyłam z powrotem na półkę, bo na sucho pachniał mi jak wierna kopia Beach Walk ;) spróbuję następnym razem :) A beach walk uwielbiam :)

      Usuń