środa, 11 maja 2016

White Tea

Ja i moja rodzina ze względu na to, że mieszkamy w dużym domu, zazwyczaj wybieramy raczej mocne i dobrze wyczuwalne aromaty. Jednak wiosną nie będziemy palić Cinnamon Stick albo Spiced Orange, bo tak głębokie, ciepłe i korzenne aromaty zdecydowanie bardziej pasują nam zimą.


Dlatego też na tę cieplejszą porę szukamy aromatów świeżych, ale z takimi nutami, które będą dobrze wyczuwalne w dużym pomieszczeniu. W związku z tym częściej sięgamy po Wedding Day, Madagascan Orchid, Peony czy French Lavender, które doskonale radzą sobie w wypełnianiu aromatem wnętrza naszego domu.

Yankee Candle co kwartał wprowadza nowe zapachy. Na każdą porę roku przynajmniej cztery, a w międzyczasie wchodzą też mniejsze kolekcje zapachowe. Najświeższe z nich zazwyczaj są te, które pojawiają się na wiosnę z kolekcji Q1 lub Pure Essence. Z kolekcji Q1 2016 zachwycił mnie Peony(klik), który okazał się niesamowicie intensywny :D Natomiast z kolekcji Pure Essence zacierałam ręce na White Tea, który już zanim się pojawił wywołał nie lada zainteresowanie wśród „yankeemaniaków”.


Zanim sama zdecydowałam się na White Tea, musiałam zrobić dokładny wywiad z klientami, którzy już mieli okazję testować ten zapach. Najbardziej chciałam się dowiedzieć, czy aromat jest dobrze wyczuwalny. Muszę przyznać, że bardzo na to liczyłam. Z różnych opinii wywnioskowałam, że raczej dobrze spełnia się w swojej roli, nawet na większych przestrzeniach. Dlatego też wosk trafił i do mojego kominka :)


Kompozycja White Tea zbudowana jest na bazie paczuli, główną rolę w niej gra biała herbata, a świeżego tchnienia dodaje cytryna.

Do kominka włożyłam cały wosk, podpaliłam tea light i czekałam na aromat. Pierwsze nuty wyczuwalne były bardzo szybko. Zapach unosił się delikatnym ziołowo – cytrynowym aromatem, który skojarzył mi się ze świeżo zmieloną kolendrą. Z początku White Tea nie zachwycał intensywnością, ale im dłużej się palił, tym jego kompozycja stawała się głębsza i nabierała więcej herbacianych akcentów. Całą kompozycję White Tea wzbogaciła paczula, która zamknęła ją przyjemnym ciepłem, jednocześnie nie odbierając jej ziołowej lekkości.


Zapach bardzo mi się spodobał, stanowił przyjemne zapachowe tło, a przy drugim i trzecim odpaleniu nie stracił niczego ze swojej intensywności. White Tea wkradło się w domowe zakamarki i nawet po wygaszeniu podgrzewacza ujawniało swoją niedawną obecność.
Myślę, że ten zapach jest dobrą wiosenną propozycją dla zwolenników nieco mocniejszych aromatów, którzy tak, jak ja szukają intensywności również w świeżych zapachach.


Mam nadzieję, że tych, którzy jeszcze nie zdecydowali się na White Tea, zachęciłam choć odrobinę do sprawdzenia tego aromatu :)

3 komentarze:

  1. Bardzo kusi, jestem maniaczką wszelkich herbacianych zapachów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie szczerze polecam White Tea, bo to zdecydowanie "herbaciany" aromat :D

      Usuń
  2. Przy następnym zamówieniu kupię ten wosk :)

    OdpowiedzUsuń