wtorek, 8 grudnia 2015

Winter Glow

Święta zbliżają się wielkimi krokami. Zewsząd krzyczą witryny sklepowe z pięknymi i roziskrzonymi wystawami. Dookoła piękne migoczące dekoracje i oczywiście reklamy w telewizji i nie tylko.


Wszystkie te elementy mają wprowadzić świąteczny nastrój i pewnie większości się on udziela, a ja jednak od jakiegoś czasu nie mogę wprowadzić się w ten Bożonarodzeniowy klimat. Tak naprawdę czuję „świąteczną moc” dopiero w Wigilię. Tak mi się zdaje, że im starsza jestem tym mniej nastraja mnie ta cała, można powiedzieć, „komercyjna” część świąt, a bardziej spędzanie czasu z rodziną. Niekończące się rozmowy, śmiechy i napełnione masą jedzenia brzuchy, to jest to, co sprawia mi coraz większą radość.
W tym roku jednak postanowiłam przeciwdziałać mojemu nastrojowi i zdecydowałam się, wcześniej niż w Wigilię, palić zapachy zimowo – świąteczne. Wybrałam Winter Glow, który jako drugi z kolekcji Q4 2015 trafił do mojego kominka.


Gdy wąchałam wosk za pierwszym razem, nie zachwycił mnie ani intensywnością, ani też zapachem, a spodziewałam się, że zestawienie świerku z bursztynem bardzo przypadnie mi do gustu. To, co wyczułam, to bardzo świeże i odrobinę słodkie nuty. Nie zdecydowałam się na wosk od razu, bo po prostu nie byłam przekonana. Zmieniłam zdanie dopiero po kilku dniach, gdy powąchałam wosku drugi raz. Okazał się wtedy bardzo ciekawy. Niósł ze sobą zapach dopiero co wniesionej do domu z chłodnego dworu choinki. Nie wiem dlaczego tak się stało i co miało na to wpływ, ale po drugim podejściu Winter Glow bardzo mi się spodobał :) Dlatego też, gdy miałam wolną chwilę postanowiłam go odpalić i sprawdzić, czy rzeczywiście wniesie do domu zimowy podmuch świąt.


Kominek ustawiłam nad kominkiem :P, włożyłam wosk i podpaliłam tea light. Zapach ze względu na to, że jest dosyć delikatny potrzebował odrobiny czasu by się uwolnić. Dobrze wyczuwalny zaczął być dopiero, gdy wosk całkowicie się rozpuścił.
Wtedy uniósł się w domu przyjemną świeżą nutą. Pierwsze akcenty jakie uwolnił, to lekki i bardzo naturalny aromat igiełek świerkowych, a im głębszy stawał się zapach tym silniej wyczuwałam w nim słodki i delikatnie dymny bursztyn. Gdy te składniki dobrze się ze sobą zmieszały Winter Glow nabrał nieco perfumowych i bardzo subtelnych nut. Wniósł do pomieszczenia świeży aromat lasu przełamany żywicznym ciepłem. Tak, zdecydowanie pobudził we mnie świąteczne emocje :D
Jak na pokój tak do 60m kw Winter Glow całkiem nieźle dawał sobie radę, jednak nie był stale wyczuwalny, a tylko przy przemieszczających się prądach powietrza :)
Polecam go raczej do średniej wielkości pomieszczeń, myślę że tak do 30m kw, bo w większych po prostu ginie i nie jest w stanie w pełni pokazać swojego pięknego zapachu.


Myślę, że ten zimowo – leśny zapach przypadnie do gustu miłośnikom Silver Birch, Seasone Of Peace, Angles Wings, Sparkling Snow czy nawet Honey Glow :D

Testowaliście już Winter Glow? Jakie wrażenia?

3 komentarze:

  1. Miałam nadzieję, że będzie przypominał Winter Wonderland...Jest jakieś podobieństwo? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że oba zapachy są do siebie zbliżone, jednak Winter Wonderland miał w sobie nieco więcej świeżych i bardziej drzewnych nut. Winter Glow jest dzięki bursztynowi odrobinę słodszy.
      Zapachy różnią się od siebie, ale są to minimalne różnice, więc jeżeli podobał Ci się Winter Wonderland, to Winter Glow na pewno przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) Wobec tego muszę spróbować, bo Winter Wonderland to był dla mnie najpiękniejszy zapach Yankee :)

      Usuń