środa, 25 listopada 2015

Berry Trifle - Q4 2015

W tym roku  już  pod koniec października  na  sklepowych półkach pojawiła się kolekcja Q4 2015 Baby It's Fun Outside :) 



Bardzo mnie to cieszy, ponieważ  zimowe zapachy  zawsze najbardziej mnie przyciągają. Uwielbiam leśne i te nieco cieplejsze pomarańczowo – goździkowe aromaty. I właśnie nie wiedzieć czemu jako pierwszy z kolekcji Q4 testowałam Berry Trifle, czyli połączenie cierpkości owoców jagodowych z wanilią :P Już z samego opisu można stwierdzić, że zapach należy raczej do tych słodkich z lekką nutą ciasteczka, czyli też do tych, których nie jestem wielką fanką.


Pierwsze moje wrażenia względem tego zapachu były pozytywne. Berry Trifle, chociaż należy do „ciasteczkowych” aromatów,  ma w sobie coś owocowo – przyjemnego. Ja po pierwszym powąchaniu wyczułam w nim oczywiście wanilię, jednak nie była ona bardzo intensywna, natomiast  wyraźnie  czułam nuty malinowo-jagodowe
Po testach „na sucho” przyszła pora na „próbę ognia” :P. Odpakowałam wosk z folii, i w całości włożyłam do kominka. Podpaliłam tea light i pozwoliłam aromatowi powoli się uwalniać. Po niezbyt długim czasie aromat stał się wyczuwalny. Już na początku zdziwiło mnie to, że jako pierwsze wyczułam właśnie owoce, nadal czułam malinę, jednak tym razem towarzyszył jej bardziej porzeczkowy aromat. Było w tym więcej kwaskowatości niż słodyczy, być może stąd moje odczucia. Tak jak już wspomniałam  na początku palenia czułam tylko wyraźną nutę owoców, dopiero po jakichś 10 minutach nieśmiało  dołączyła do  nich wanilia. Bardzo mnie to zaskoczyło, że aż tak późno, bo wanilia należy raczej do dominujących aromatów. W dodatku nawet, jak już była wyczuwalna, to nie ustępowała miejsca cierpkości i kwaskowatości owoców. Tliła się tylko gdzieś w oddali, ale przyznaje, że nadała całej kompozycji przyjemnej słodyczy.
Całe to zestawienie zapachowe jest ładne i przy paleniu dużo mniej „ciasteczkowe”, a bardziej jogurtowo – śmietankowe.
Berry Trifle uwolnił swój zapach w całkiem zadowalającym tempie i również satysfakcjonująca okazała się jego intensywność. Cierpki aromat owoców i słodycz wanilii wędrowały sobie spokojnie po całym pokoju i przespacerowały się też po przedpokoju. Tak, więc uważam, że zasięg Berry Trifle jest wystarczający :)

To połączenie zapachowe nie jest według mnie czymś zaskakującym i nie należy może do moich ulubionych, ale myślę, że znajdzie wielu zwolenników wśród fanów Yankee Candle. Jeżeli przypadły Wam do gustu takie zapachy, jak Blueberry Scone, Berrylicious, French Vanilla czy Summer Scoop to ten zapach również powinniście wypróbować :D



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz