środa, 28 października 2015

Gingerbread Maple

Gdy na dworze pogoda już nie zachęca do długich spacerów, to nabieram ogromnej ochoty na różnego rodzaju zajęcia domowe. Moim ulubionym jest przemeblowywanie całego pokoju, co ostatecznie i tak kończy się w ten sam sposób – wielki bałagan, a meble nadal w tym samym miejscu :D I gdy już brak mi weny do reorganizowania mojej przestrzeni, zabieram się do kuchennych eksperymentów.


Uwielbiam gotować i używać do tego całej masy pięknie pachnących przypraw i mam ich w kuchni tyle, że aż półka się pod nimi ugina. Właśnie te pachnące przyprawy zachęciły mnie do kolejnego zapachowego spotkania z kolekcją Sweet Treats.
Aromaty cynamonu i imbiru skierowały moje myśli w stronę zapachu Gingerbread Maple, który po pierwszym powąchaniu tak mi się spodobał, że już nie mogłam się doczekać aż go przetestuję.


Według producenta Gingerbread Maple, to aromat piernika z dodatkiem słodkiego kremu klonowego. Mnie natomiast przy pierwszej próbie zapachu w słoju wydał się mało piernikowy za to pełen aromatycznych korzennych przypraw, w których ja wyczułam imbir i chyba nieco kardamonu być może nawet odrobinę cynamonu. Muszę przyznać, że od razu mnie urzekł ten zapach. Dlatego też w wolnej chwili odpaliłam go w kominku.



Po dosłownie chwili Gingerbread Maple rozniósł się przyjemnym ciepłym aromatem. Od razu wyczułam w nim nieco cynamonowo – imbirową nutę. Zapach jest bardzo korzenny, zdecydowanie odpowiedni na te już chłodniejsze dni. Przypomina mi pierniczki, którymi niedawno częstowała mnie moja przyjaciółka. Były bardzo smaczne, a ponieważ sama je wypiekała, to gdy tylko weszło się do niej do domu, od razu wyczuwało się różne smakowitości piekarnicze :D 


Gingerbread Maple ma korzenny i nieco słodki zapach. Z całą pewnością bardzo smaczny ;P
Wosk paliłam w dużym pokoju i pachniał bardzo intensywnie, ale nie był ciężki, jednak to już jest kwestia gustu, bo ja uwielbiam korzenne i ciepłe aromaty, więc dla fanów tych lżejszych może być za mocny. Tak czy inaczej polecam go wszelkim „łasuchom” zapachowym i miłośnikom aromatów piernikowych, imbirowych i cynamonowych. Jeżeli chodzi o Yankee Candle, to Gingerbread na pewno spodoba się tym, którzy sięgnęli wcześniej po Christmas Memorise, Ginger Dusk czy Tarte Tatin.


Kolekcja Sweet Treats chyba przypadnie mi do gustu w całości, jednak jeszcze przede mną Vanilla Bourbon, po której nie wiem czego się spodziewać.

A, czy Wy już mieliście do czynienia z tą smakowitą kolekcją?

7 komentarzy:

  1. Mam wszystkie trzy w zapasie, żurawina leci do mnie w świecy.. ale ten zapach Gingerbread Maple na sucho mnie drażni jakąś nutą, której nie lubię. Zobaczymy jak będzie kiedy się rozpali w kominku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Gingerbread Maple bardzo się spodobał, więc mam nadzieję, że Tobie również przypadnie do gustu. Jak tylko uda Ci się go przetestować to daj znać! I koniecznie podziel się wrażeniami z palenia świecy Cranberry Twist :D

      Usuń
  2. Nie przepadam za imbirem w żadnej postaci :(( Wogle w mojej kolekcji nie ma jedzeniowych zapachów....przepadam za nietypowymi kombinacjami w aromaterapii. Krajobrazowy nuty, pudrowe, kwiatowe, to moje ulubieńce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście Yankee Candle ma do zaoferowania tak szeroką gamę zapoachową, że każdy znajdzie coś dla siebie, co zawsze bardzo mnie cieszy :) Ja też bardzo lubię, jak połączenia zapachowe są nieoczywiste, dlatego sama często mieszam różne woski. To sprawia mi największą frajdę! :D

      Usuń
  3. A co sądzisz o świecy Bundle Up? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Bundle Up jest bardzo świeży, ale ma w sobie nieco słodkich nut, co bardzo mi się podoba. Nie miałam okazji jeszcze go palić, ale już niedługo się za to zabiorę i wtedy będę miała szerszy pogląd na ten zapach. Na pewno zamieszczę recenzję na blogu :)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź :) Czekam z niecierpliwością!

      Usuń