wtorek, 16 czerwca 2015

Wild Sea Grass

Ciepły wiatr przywiał do Candle Room nieco lata, a to za sprawą limitowanej kolekcji Life's A Beach, która niesie ze sobą lekkie morskie nuty. 

Jednym z zapachów w tej kolekcji jest Wild Sea Grass, czyli aromat trawy morskiej z paprocią i lilią wodną, uzupełniony o energetyczną dawkę owoców i mięty. 

 
Może uznacie mnie za wariatkę, ale po pierwszym powąchaniu Wild Sea Grass, całkowicie się w nim zakochałam! Zdecydowałam się od razu sięgnąć po słoik, a nie po wosk na wypróbowanie, bo byłam przekonana, że zapach okaże się piękny. 


Świecę odpaliłam, gdy tylko miałam okazję i wiedziałam, że będę dłuższy czas siedziała w domu. Ustawiłam słoik na stoliku w dużym pokoju, podpaliłam knot i czekałam na zapach. Bardzo byłam podekscytowana, zresztą zawsze jestem, gdy mam okazje testować jakieś nowości :D
Z początku zapach był bardzo delikatny, niósł ze sobą ledwo wyczuwalną herbacianą nutę. Dopiero po jakiejś godzinie nabrał mocy i był wyczuwalny za każdym razem, gdy wchodziło się do pokoju, ale ulatniał się, gdy już się w nim przebywało. Wydaje mi się, że to taki typ zapachu, który jest tak naturalny, że szybko można się do niego przyzwyczaić. Im dłużej świeca się paliła, tym aromat stawał się głębszy. Delikatnie cytrusowy, świeży i nie wiem jak to określić, ale taki trawiasto – herbaciany, ogólnie bardzo intrygujący. 

 
Jednak jest coś, co nie każdemu może się spodobać w Wild Sea Grass, a mianowicie to, że przy długim paleniu w pomieszczeniu jego aromat robi się lekko „łazienkowy”. Dlaczego wspominam, że w pomieszczeniu, ponieważ paliłam też świecę na dworze i tam jej aromat był dużo świeższy i subtelniejszy.


 
Jeżeli mowa o intensywności Wild Sea Grass, to jest zadowalająca, powiedziałabym, że na poziomie średnim. Zapach przy długim paleniu nie staje się zbyt męczący, a jest dobrze wyczuwalny.
Mnie ten aromat bardzo przypadł do gustu i przy każdym kolejnym powąchaniu świecy odkrywam w nim coś więcej. Czasem pachnie herbatą, a czasem świeżym praniem, więc jak widać, to dosyć ciekawa kompozycja :)


4 komentarze:

  1. Mam jedynie wosk i strasznie go lubię :) chociaż z tej serii to Beach Holiday bardziej mi odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo też byłam przekonana, że Beach Holiday będzie w moim guście, ale okazało się, że kompozycja Wild Sea Grass lepiej do mnie trafia :)
      Jestem w trakcie testów Beach Holiday, więc niebawem podzielę się swoją opinią na jego temat :D

      Usuń
  2. Właśnie mam ten wosk w kominku, po raz pierwszy i jestem oczarowana. Idealna intensywność, naturalność, ale też wielowymiarowość powodują, że może być to jeden z moich ulubionych aromatów YC.

    Bardzo się cieszę jak w Twoich recenzjach znajduję dokładnie rozpisane nuty zapachowe wosków, bo na stronach sklepów internetowych na ogół niewiele jest o nich napisane. Oby takich recenzji więcej i częściej ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w Wild Sea Grass zakochałam się po sekundzie i paliłabym go jak najczęściej! Na razie oszczędzam, bo już niewiele mam go w świecy :P
      Cieszę się, że wpis Ci się podobał :D Zawsze staram się dokładnie opisywać zapach, ale nie zawsze łatwo dokopać się do wszystkich pachnących ingrediencji.

      Usuń