piątek, 14 listopada 2014

Ginger Dusk

Kilka tygodni temu na sklepowych półkach pojawiły się zapachy z zimowej kolekcji Q4. Aromaty są bardzo ciekawe  i nie wiem, na który zdecydować się jako pierwszy. Dostawa zimowych nowości  uświadomiła mi jednak, że przecież jeszcze nie zdążyłam przetestować wszystkich zapachów z kolekcji jesiennej Q3. W związku z tym zdecydowałam się na Ginger Dusk
Sięgnęłam po wosk z tego zapachu, ponieważ urzekła mnie jego naklejka :) 

 
Uwielbiam robić zdjęcia, dlatego wszędzie, gdzie tylko mogę zabieram ze sobą aparat. To są zazwyczaj albo bliskie kadry przedstawiające rzeczy w szczegółach, albo krajobrazy. Najczęstszym jednak tematem, jaki lubię uwieczniać jest niebo, a ściślej rzecz ujmując chmury :) Mam w posiadaniu dość dużą kolekcję zdjęć z fantastycznymi chmurami, które czasem są puszystymi obłokami, a czasem smugami ledwo odznaczającymi się na niebie. 

   
Obrazek na wosku Ginger Dusk przedstawia właśnie chmury jako smugi na niebie, a to wszystko w cudownych kolorach zachodzącego słońca. Byłam bardzo ciekawa, czy przy paleniu wosku o tym zapachu uda mi się ujrzeć w myślach choć przez chwilę taki piękny widok. 
Zazwyczaj zanim zdecyduję się na wosk wcześniej wącham świecę, ponieważ daje mi to zdecydowanie lepszy pogląd na zapach niż gdybym wąchała sam wosk przez folię. Pierwsze co poczułam w świecy, to charakterystyczny aromat skórki cytryny i gdzieś głębiej ujawniający się imbir. Zapach wydał mi się bardzo ciekawy.
Wróciłam z pracy do domu i właściwie od razu odpaliłam wosk. Pierwsze co wyczułam, to słodycz cytrusów, nie był to już lekko kwaskowaty aromat skórki cytryny, jaki czułam sprawdzając zapach w świecy. Po pewnym czasie, gdy wosk stał się całkowicie płynny, ujawniła się w nim głębia imbiru. Zapach stał się ostrzejszy, ale dzięki nutom słodyczy nie przytłaczający.
Gdy aromat powoli rozchodził się po pokoju i zaczął mnie otaczać, zamknęłam oczy, by przekonać się, gdzie mnie przeniesie. Przyznaję byłam trochę sceptyczna, czy w ogóle ujrzę coś oczami wyobraźni, ponieważ początkowo zapach z niczym mi się nie skojarzył. Cóż nie zobaczyłam zbyt wiele, właściwie nic, a to dlatego, że pod wpływem zapachu Ginger Dusk, moje myśli zaczęły płynąć swoim tempem. Nie zatrzymywałam się na żadnej z nich, dzięki czemu, gdy otworzyłam już oczy poczułam się zrelaksowana i wyciszona. Stało się wtedy dla mnie oczywiste, że obrazek na świecy jest idealnym odzwierciedleniem zapachu :) 

 
Podczas obserwowania zachodu słońca, staję się spokojniejsza i wyciszona, uspokajam się tak, jak dzień, gdy zmienia się w noc.
Według mnie Ginger Dusk łączy w sobie ciepło korzennego aromatu imbiru i słodycz energetycznych cytrusów, co daje niepowtarzalny i intrygujący zapach.

3 komentarze:

  1. Słyszałam i czytałam wiele pozytywnych opinii o yankee candle i muszę w końcu się skusić. ;) A co do fotografowania to sama chętnie robię zdjęcia, jak nie telefonem to aparatem uwieczniam jakiś moment. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. societygirl-testuje koniecznie spróbuj świec Yankee Candle, jak raz którąś zapalisz, to zrozumiesz dlaczego mają na całym świecie tylu fanów. Ja sięgnęłam po nie raz i uzależniłam się na dobre :) A zdjęcia to moja pasja! Bardzo cieszy mnie to , że telefony mają teraz tyle świetnych opcji do robienia zdjęć :D

      Usuń
  2. Ja natomiast jestem zdania, że gdyby nie dodatkowe, limitowane zapachy, które dodano do kolekcji Q4, to ta ostatnia jednak ciut mnie rozczarowała. Honey Glow jest nie tyle duplikatem H&S, ale są to zapachy w podobnym klimacie, Amber Moon przy którym trzeba mieć szczęście żeby trafić na pachnący słój. Figa jest prosta i ciut banalna, a sami Imbir Dusk jest de facto zapachem całorocznym i nijak nie kojarzy mi się z jesienią. Kolekcje porobiły się monotematyczne Q1 kwiatowa,Q2 owocowa,Q3 zapachy w większości linia fresh.I tu właśnie przestaję mieć wrażenie, że ktoś, kto zna podstawową kolekcję Yankee zawsze znajdzie coś dla siebie. W efekcie wprowadzonej przez firmę polityki ominęłam całą kolekcję z dwóch pierwszych kwartałów. Kolekcja Q4 to, jak do dziś dwa odgrzewane kotlety znane z USA plus dwie nowości. Patrząc na mnogość zapachów wypuszczanych na rynek amerykański trudno uciec od wrażenia, że Europa traktowana jest lekko po macoszemu. Nie wspomnę o planowanych nowościach z Q2 na 2015 rok. Cała nadzieja w Snow glob. Pozdrawiam-Ola

    OdpowiedzUsuń