wtorek, 9 czerwca 2015

Cappuccino Truffle

Mam wrażenie, że pogoda nam się ostatnio bardziej ustabilizowała. Dni są ciepłe , a wieczory nieco chłodniejsze, co daje przyjemne wytchnienie po dniu pełnym gorącego słońca.

W porze letniej w moim domu jest dosyć chłodno. Nawet, jak na dworze jest 40 stopni, to w domu potrafi być nieco ponad 18. W bardzo gorące dni, to zdecydowana zaleta, jednak gorzej jest, gdy pod wieczór już się ochładza, a w domu nadal 18 stopni.

Gdy słońce świeci cały dzień, to często wpada do domu moja siostra, która na stałe mieszka w Warszawie. Wtedy właściwie cały dzień siedzimy na dworze i opalamy się albo po prostu wygrzewamy na słońcu. Problem pojawia się, gdy po takim całym dniu w cieple nagle wchodzi się do chłodnego domu. W pierwszej chwili to dosyć przyjemne, jednak gdy przebywa się w nim dłużej, to zwyczajnie robi się zimno. W efekcie czego po 30 minutach siedzenia w pokoju i oglądania filmu, obie zawinęłyśmy się w koce...

Czasem chłód można przezwyciężyć nie tylko gorącą herbatą, ale też wprowadzeniem nieco cieplejszej atmosfery, a jaki jest lepszy na to sposób, jak nie wosk skomponowany z ciepłych nut zapachowych.

Tym razem jednak nie szukałam wśród cynamonów i wanilii, a zdecydowałam się sięgnąć po Cappuccino Truffle z kolekcji Caffe Culture, która nie tak dawno zawitała do Candle Room. 

 

Kominek ustawiłam na niskiej szafce w pokoju, umieściłam w miseczce cały wosk, podpaliłam tea light i szybko wróciłam pod ciepły koc.

Na uwolnienie się zapachu czekałam i czekałam, i nic właściwie nie wyczuwałam chyba, że byłam blisko kominka. Pomyślałam sobie , że może miejsce jest złe, bo zazwyczaj stawiam kominek na szafie, żeby mieć pewność, że nikt go nie strąci. Ostrożnie więc przestawiłam go na szafę, uważając przy tym by nie zalać wszystkiego dookoła roztopionym już woskiem.




To był dobry pomysł!

Wosk zaczął w końcu uwalniać swój zapach, a może po prostu jakieś dobre prądy go rozprzestrzeniały :) Tak czy inaczej aromat zaczął krążyć po pokoju i wypełniać przestrzeń przyjemną kakaową nutą. Kawa natomiast, która też jest w Cappuccino Truffle dodawała tylko delikatnie cieplejszych nut temu zapachowi, ale według mnie nie była dominująca. Cała ta kompozycja pobudziła w mojej głowie skojarzenie ze słonecznym porankiem, gdy temperatura nie jest jeszcze uciążliwa i można się napić świeżo zaparzonej, jeszcze parującej kawy ze śmietanką. Tak, to wyobrażenie zdecydowanie pomogło w ogrzaniu atmosfery zbyt chłodnego domu :)

Aromat bardzo przypadł mi do gustu, bo pewnie nikogo nie zdziwi fakt, że jestem „czekoladoholiczką” , więc wszelkie kakaowo – czekoladowe nuty znajdą miejsce w moim zapachowym świecie :D



Przyznaję, że z początku nie byłam przekonana co do tych aromatów, jednak po zapaleniu wiem, że to kolejna smaczna propozycja Yankee Candle. Aromat z całą pewnością przypadnie do gustu tym, którzy sięgnęli wcześniej po limitowany zapach Chocolate Layer Cake bądź spodobał im się Salted Caramel, czy też skradła im serce kolekcja zapachów „tortowych” Yankee :)




2 komentarze:

  1. Mam tą świeczkę i gdy zapalam, zapach wyczuwam dosłownie po chwili :) Uwielbiam go! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na uwolnienie się zapachu musiałam chwilkę poczekać, ale gdy już ogarnął mój pokój, to całkowicie mnie oczarował :)
      A jesteś fanką bardziej kakaowych nut w Cappuccino, czy może tych kawowych? :D

      Usuń