wtorek, 21 kwietnia 2015

Pain Au Raisin - Q2 2015

Jeszcze przed świętami wielkanocnymi na półki Candle Room trafiły najnowsze zapachy z kolekcji Q2 2015. W skład tej kolekcji wchodzą Cappuccino Truffle, Pain Au Raisin oraz Tarte Tatin. Kolekcja ta prezentuje gamę zapachową raczej mało wiosenną, bo bez kompozycji kwiatowych, jednak bardzo wielkanocną i z pewnością skierowaną do fanów cieplejszych i bardziej „ciasteczkowych” aromatów. 

 
Jako pierwszy moim testom poddał się Pain Au Raisin, który łączy w sobie wanilię z odrobiną cynamonu, a wszystko zamyka delikatny i słodki aromat nasączonych w koniaku rodzynek. Według mnie powinno to zachęcić wszystkich zapachowych łasuchów :D 

Ja, gdy pierwszy raz powąchałam świecę bardzo dobrze wyczułam wanilię i gdzieś głębiej unoszący się aromat cynamonu. Jestem fanką wszelkich cynamonowych zapachów, więc uznałam, że ten też przypadnie mi do gustu. 

 
Zaopatrzyłam się wosk Pain Au Raisin, jednak nie miałam okazji od razu go odpalić, ponieważ pochłonęły mnie przygotowania wielkanocne i jedyne zapachy, jakie miałam ochotę wtedy wąchać, to cudowne aromaty piekących się mazurków :) Jednak, gdy już przyszła pora świątecznego śniadania, zapach mazurków zdążył gdzieś się ulotnić ... Właśnie wtedy przyszło mi do głowy, żeby zapalić Pain Au Raisin i sprawdzić, czy wprowadzi do domu nieco słodko – ciasteczkowej atmosfery.
Do kominka włożyłam cały wosk, bo pomimo wyczuwalnej cynamonowej nuty, zapach nie wydał mi się bardzo mocny ani wystarczający na mój 60 m salon. 

 
Aromat ujawnił się bardzo szybko po odpaleniu tea light'a i zaczął wkradać się w nosy domowników i gości. Dosyć szybko pojawiły się pytania „co tak pięknie pachnie?” albo „czy już pora na słodkości?” :) Cóż, na słodkości do jedzenia jeszcze trzeba było trochę poczekać, ale słodycz Pain Au Raisin już zdążyła się rozgościć :D
Pierwsze co ja wyczułam, to zapach wanilii przełamany czymś słodkim. Całość przypominała mi aromat drożdżowej bułeczki. Z początku Pain Au Raisin nie specjalnie przypadł mi do gustu, jednak po dłuższym paleniu jego zapach stał się pełniejszy i wcale nie przytłaczał swoją waniliową nutą. 


Zawsze zaznaczam , że nie jestem ogromną fanką zapachów „ciasteczkowych”, jednak z Pain Au Raisin jest inaczej, bo nie posiada on w sobie tej „herbatnikowej” nuty, która jest wyczuwalna np. w Vanilla Cupcake i dla mnie niezbyt przyjemna. 
Aromat wosku towarzyszył mi przez cały dzień i nawet, gdy zgasł już tea light, zapach lekko unosił się powietrzu, także stwierdzam, że jego intensywność jest zadowalająca, jak na 60 m pomieszczenie :)
Pain Au Raisin, to przyjemny aromat, jednak teraz, gdy jest już coraz więcej słonecznych dni, nie do końca mi pasuje. Na wiosnę zawsze mam ochotę na bardziej kwiatowe lub owocowe aromaty, ogólnie ciut świeższe. Ten zapach natomiast należy do tych cieplejszych. Mimo to polecam go wypróbować wszystkim miłośnikom Vanilla Cupcake, Fireside Treats, Cinnamon Stick lub Christmas Cookie.
A jakie zapachy Wam towarzyszyły podczas świąt?


1 komentarz:

  1. A mnie osobiście Raisin kojarzy się z takimi chemicznymi bułeczkami maślanymi z rodzynkami, co to w folię pakują :) Jakoś nie do końca moja bajka, aczkolwiek na pewno warto posiadać ten zapach w arsenale :)

    OdpowiedzUsuń