wtorek, 10 lutego 2015

Silver Birch

Testy Berrylicious i Bay Leaf Wreath z zimowej kolekcji limitowanej na rok 2014 poszły całkiem nieźle, więc przyszła najwyższa pora na ostatni zapach z tej serii, czyli Silver Birch.
Gdy kupowałam Silver Birch nie było akurat dostępnych wosków w tym zapachu, a ja bardzo chciałam już go przetestować, więc zdecydowałam się na sampler. Od czasu do czasu można przecież spróbować czegoś innego niż wosk i sprawdzić, jak zapach zachowuje się w tej odmiennej formie. 
 

Często mówi się , że samplery, czyli najmniejsze świece Yankee Candle, pachnął słabiej albo czasem w ogóle. Ja, mimo złych doświadczeń z Midnight Oasis, wciąż w nie wierzę!
Odzyskałam zaufanie do samplerów, gdy zapaliłam Candy Corn z kolekcji halloweenowej, który okazał się całkiem wyczuwalny i przyjemnie wypełniał mój pokój :)
Sampler Silver Birch natomiast jest dla mnie kolejnym powodem do tego, aby nie lekceważyć tych małych świeczek!
Zapach samplera przez folię, był dla mnie dosyć intensywny, jak na tę mała świecę, a przypominał mi trochę męskie, delikatnie słodkie perfumy. Po odwinięciu z folii nabrał więcej drzewnych nut. Szczerze mówiąc aromat samplera bardziej przypadł mi do gustu niż, gdy później wąchałam wosku w świecy. Świeca dla mnie pachnie zbyt intensywnie suszonymi liśćmi bądź mokra korą.

 
Silver Birch zapaliłam w największym pokoju w moim domu, który ma ok. 60 m kw i to był zbyt śmiały pomysł :) Gdy sampler zaczął się palić, to właściwie w ogóle nie był wyczuwalny, dlatego też pojemnik z nim przeniosłam do mniejszego pomieszczenia. Nadal jednak nie był bardzo wyczuwalny i muszę przyznać już zaczęłam się zniechęcać...
Dopiero, gdy minęły mniej więcej 2 godziny i świeczka się rozpuściła już na równo, zapach był dobrze wyczuwalny w całym pokoju. Rozniósł się bardzo przyjemnym słodko – drzewnym aromatem. Miał w sobie świeższe nuty, które nienachalnie wdzierały się w nos . Ogólnie kompozycja bardzo mi się spodobała. Ma w sobie coś czego nie mogę określić, coś takiego, co sprawia, że robi się przyjemniej :D


Według mnie Silver Birch w samplerze ma idealną intensywność do pomieszczeń, do 20 m kw. Dla mnie jest to mój faworyt wśród zimowej serii limitowanej Yankee Candle. W mój nos wkradł się dużo przyjemniej niż Berrylicious czy Bay Leaf Wreath i dopóki będzie dostępny, to z pewnością znajdzie stałe miejsce w mojej świeczkowej kolekcji :D

7 komentarzy:

  1. Dla mnie Silver Birch pachnie męskimi perfumami. Jesli miałabym czytać tylko opis z zgadnąć o jaką świeczkę Ci chodzi myślałabym że opisujesz Beach Wood :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Beach Wood ma trochę inny rodzaj świeżości niż Silver Birch. W tym drugim jednak dosyć dobrze wyczuwa się te drzewne nuty :)

      Usuń
  2. Przyznam, że po kilku próbach zniechęciłam się do tych świeczek, a raczej ich tradycyjnego sposobu palenia. Jest to jednak niezła forma zdobycia zapachu, który w woskach lub świecach już się wyprzedał. Samplery z tzw. zapachów nie do zdobycia zwykle można bezproblemowo kupić i to często w okazyjnej cenie. Sam Silver Birch posiadam w dużym słoju i też był to zapach na który najbardziej czekałam w całym zalewie kwiatowo-owocowych aromatów z ubiegłego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, samplery są nadal dosyć mało popularne, ale jako zamienniki wosków zawsze dobrze się sprawdzą. Ich zaletą też jest to, że często długo stoją na półkach te zapachy, które w wosku już od dawna są niedostępne :D

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam silver birch w postaci woski i na razie mi się do niego nie śpieszy ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iriis, jak już wypróbujesz Silver Birch, koniecznie podziel się swoją opinią na temat tego zapachu :)

      Usuń