czwartek, 5 lutego 2015

Ashleigh & Burwood saszetka zapachowa – Ocean Breeze

Mieszkam w domu, w którym znajduje się dużo starych mebli. Niektóre z nich pamiętają nawet czasy II wojny światowej, a co za tym idzie mają swój specyficzny zapach.

W sypialni mam szafę, która niegdyś należała do mojej prababci. Za jej życia służyła raczej jako szafa na zastawę stołową, kryształowe kieliszki lub szklanki. Ja natomiast trzymam w niej ubrania i niestety ze względu na to, że to stary mebel, czasami przesiąkają one jej zapachem. 



Gdy zaczęła się moja przygoda z Yankee Candle ucieszyło mnie, że zużyte woski można używać jako małe „pachnidełka” do szuflad czy szaf. Dlatego też wkładałam do szafy woski, które podczas palenia już nie pachną tak intensywnie. O ile te małe krążki dobrze sprawdzają się w szufladach, to w mojej dużej szafie niestety ich zapach ginie.

W Candle Room poza produktami Yankee Candle mamy także asortyment firmy Ashleigh & Burwood, która w tym roku powiększyła swoją ofertę o saszetki zapachowe. Bardzo lubię używać olejków do kominków tej firmy, bo są rzeczywiście bardziej wydajne niż zwykłe z drogerii, a przy tym wybór zapachów jest równie szeroki. Dlatego zdecydowałam się wypróbować saszetki zapachowe tego producenta.




Wybrałam zapach Ocean Breeze, który jest połączeniem kwaśnych cytrusów z kwiatowymi nutami - konwalią i jaśminem. Całość wzbogacona jest moim ulubionym piżmem. Po wyjęciu saszetki z opakowania poczułam świeży, ale według mnie dosyć intensywny zapach. Wydał mi się idealny, więc od razu powiesiłam saszetkę w szafie na drzwiach.

Następnego dnia rano, gdy otworzyłam drzwi szafy, mój nos poczuł tym razem delikatny, świeży zapach. Aromat wydał mi się odrobinę elegancki. Zanim wybrałam ubranie, które chciałam założyć, stałam przed szafą chyba z 10 minut i wąchałam aromat wydobywający się z saszetki :D

Zapach jest z całą pewnością świeży, ale ma również słodsze nuty, co nadaje mu subtelności. Największą zaletą tych saszetek jest to, że gdy otwierałam szafę wydobywał się z niej ładny zapach, a nie aromat starego drewna. Być może to siła podświadomości, ale wydaje mi się, że moje ubrania również pachniały aromatem oceanicznej bryzy.





Trwało to jednak krócej niż opisuje to producent. Zamiast 2 miesięcy, u mnie saszetka wyczuwalna była tylko trochę ponad miesiąc.

Ja z saszetki Ocean Breeze byłam zadowolona, jednak wiem, że u mojej koleżanki się nie sprawdziła. Użyła ona jej w szufladzie i podobno w ogóle nie było jej czuć, więc wychodzi na to, że nie w każdym miejscu i nie u każdego ta forma zapachowa się sprawdza.

Podsumowując, saszetka Ashleigh & Burwood o zapachu Ocean Breeze, lepiej sprawdza się wisząc w szafie niż leżąc w szufladzie i w dodatku działa trochę krócej niż opisuje to producent. Mimo to zapach, który wybrałam przypadł mi do gustu i skuszę się chyba na inne produkty Ashleigh właśnie w tym zapachu.

A może Wy macie jakieś doświadczenia z saszetkami zapachowymi lub innymi produktami Ashleigh & Burwood?


4 komentarze:

  1. Pewnie dlatego, ze szafa jest szczelnie zamknieta, a szuflady jak sie otwiera, to zapach moze sie szybciej ulatniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, chociaż ja swoją szafę otwieram codziennie :) Może ma na to wpływ również to, czy saszetka wisi, czy leży. U mnie w szafie wisiała, a u mojej koleżanki leżała, więc może, gdy leży jej zapach ma mniejsze możliwości do tego, by się ulatniać.
      Postaramy się na bieżąco testować saszetki Asheligh & Burwood i sprawdzimy, czy każdy zapach zachowuje się podobnie :D
      A czy Ty Iwona używałaś jakichś produktów tej marki?

      Usuń
  2. A ja używam zwykłe, zapachowe mydełko do szafki, tak jak moja babcia to robi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, każdy ma swój własny sprawdzony sposób na zabicie nieprzyjemnego zapachu mebli :D

      Usuń