wtorek, 28 października 2014

Relaxing Rituals - Refresh

Przez ostatnie trzy miesiące, które dla mnie były wakacjami, zapomniałam co znaczą studia i nauka. Jednak wiem, że wszystko co dobre szybko się kończy. Wystarczyło dosłownie kilka dni, a ja już zaczęłam odliczać dni do wakacji, a 1 - ego września śmiałam się z uczniów. Obiecuję, więcej nie będę :) Współczuję nam wszystkim.
Biegając z wykładów na ćwiczenia, w przerwie zapisując terminy kolokwiów, zaliczeń i testów, dni uciekają mi w zawrotnym tempie. Więc piątkowy wieczór postanowiłam spędzić w spokojnej atmosferze. Zero stresu, rozmyślania i nerwów. Gorąca kąpiel, a później dobra książka. No i oczywiście jakiś zapach.


 Na taki wieczór idealny okazał się zapach z serii Relaxing Rituals.
Mój wybór padł na zielono-niebieski wosk o nazwie Refresh. Pomyślałam, że moim skołatanym nerwom przyda się takie odświeżenie :) Jeszcze przed zapaleniem miałam wrażenie, że będzie to intensywny zapach. Dlatego też ułamałam niewielki kawałek wosku, umieściłam go w miseczce kominka i podpaliłam tea light. W kilka minut cały pokój wypełnił się aromatem ziół. Szałwia i eukaliptus grają w tym zapachu pierwsze skrzypce. 
Opis mówi również o mandarynce, ale muszę przyznać, że jej zapachu nie znalazłam. Może zmartwić to amatorów owocowych aromatów, jednak ja traktuję to jako zaletę. Zapach jest tak idealnie skomponowany, że choć niektóre aromaty nie są wyczuwalne, to tworzą one całość wraz z tymi dominującymi. 


Refresh, to zapach dla osób poszukujących trawiastych nut. Osobiście bardzo ubolewam nad tym, że jest on dostępny tylko w formie wosków, bo chętnie skusiłabym się na świecę.

2 komentarze:

  1. Prezentuje się ciekawie, czasem mnie nachodzi na ziołowe nuty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli nie jesteś fanką zdecydowanych ziołowych aromatów, to Refresh powinien przypaść Ci do gustu, bo jest subtelny i tak skomponowany, że każda jego nuta jest idealnie wyważona :) Nie jest ani zbyt ziołowy, ani też za bardzo owocowy, taki w sam raz :D

    OdpowiedzUsuń