poniedziałek, 20 października 2014

"FIGA Z MAKIEM "

Zapewne każdy z Was kiedyś spotkał się z  frazeologizmem:" figa z makiem" lub "guzik z pętelką", czyli wielkie nic. :) W przypadku zapachu  Wild Fig nie mogę użyć tego stwierdzenia. Ten aromat jest bardzo intrygujący.
Będąc kilka lat temu na wakacjach w Tunezji widziałam dojrzewające na drzewach figi. Ponieważ były one jeszcze zielone, ich zapach nie był mocny. Kilka razy miałam okazję skosztować świeżą figę, jednak częściej z figami spotykam się  w formie suszonych owoców.


 Byłam ciekawa w jaki sposób Yankee Candle "ugryzie" ten zapach szczególnie, że ma to być dzika figa. Więc gdy tylko nowości z kolekcji Q3 pojawiły się w sklepie, Wild Fig znalazł miejsce w moim kominku.
Przed zapaleniem zapach jest bardzo owocowy. Przypomina mi bardziej aromat owoców suszonych niż świeżych. Jest również intensywny, nieotwarty wosk miałam w torebce przez kilka godzin, a zapach pozostał jeszcze przez kilka dni.
Spodziewając się intensywnego aromatu  użyłam dosłownie kawałka wosku. Zanim stał się on płynny, figowy zapach rozgościł się już w całym pokoju. Sam aromat bardzo się zmienił po podpaleniu tea lighta. Były to dojrzałe owoce figowe, przekrojone na połówki i posypane brązowym cukrem. Słodkie, lecz jednocześnie odrobinę cierpkie. Dokładnie takie, jakie być powinny.
Tak jak podejrzewałam, wosk zyskał na intensywności. Z każdą minutą zyskiwał na mocy, a w rezultacie stał się trochę męczący. Dlatego zgasiłam tea light. Aromat stał się wtedy trochę delikatniejszy, ale nadal dobrze wyczuwalny. I trwały - paliłam go rano, a jeszcze wieczorem czułam figi :).
Czy wrócę do tego zapachu? Zapewne kiedyś poczuję chęć na owocowy zawrót głowy i wtedy sięgnę po Wild Fig. Póki co testuję kolejne zapachy.  Ale wierzę, że Wild Fig podbił już serca miłośników owocowych zapachów :).


4 komentarze:

  1. Mnie tylko dziwi,że ten zapach tak wiele osób u nas traktuje "po macoszemu". Często czytam,że był najbardziej oczekiwany,a okazał się największym rozczarowaniem,że jest płaski i nijaki. Mam inne zdanie , jestem na etapie,gdzie to świece sprawiają mi większą frajdę i to właśnie Wild fig rozczarował mnie najmniej. W wosku pachnie długo i intensywnie (co dla mnie,palącej zapach na dużych powierzchniach ma znaczenie), w świecy też daje radę w przeciwieństwie do Honey Glow i Amber Moon. Tak na marginesie,to ostatnio mam wrażenie,że Yankee robi zapachy albo bardzo intensywne albo prawie niewyczuwalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że nie paliłam Wild Fig na dużej powierzchni, ale sądząc po tym jak intensywny i trwały jest w mniejszym pomieszczeniu(tak do 20m kw), to rzeczywiście może okazać się najtrwalszy z tegorocznych zapachów Q3. Z Twojego komentarza wnioskuję, że na większej przestrzeni Wild Fig zyskuje głębię i być może sama spróbuję zapalić go w większym pomieszczeniu :)

      Usuń
  2. Ja osobiście miałam mieszane uczucia przed zapaleniem zapachu. Wosk na sucho był niesamowicie mocny i słodki więc obawy miałam jak najbardziej uzasadnione. Po zapaleniu moc zapachu troszkę odpłynęła i sprawiła, że pokój pachniał mi słodko ale nie mdląco słodko oraz był to mocny zapach, rozniósł się po domu, jednak nie sprawiał, że bolała mnie od niego głowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wild Fig ma tę zaletę , że jest zapachem owocowym, ale dosyć ciepłym, dzięki czemu otula sobą pomieszczenie. Ja przyznaję , że dosyć nieroztropnie paliłam go w zamkniętym pokoju, dlatego okazał się zbyt mocny. Teraz jednak już wiem i Ty mi to potwierdzasz wolbashi , że powinnam palić go gdzieś w przedpokoju albo w innym otwartym miejscu w domu :)

      Usuń