wtorek, 12 sierpnia 2014

Podróże po bibliotece czyli... Stephen King - „Pan Mercedes”

Wybrałam się ostatnio z przyjaciółką na Stare Miasto. Uznałyśmy, że skoro jest ładna pogoda, to nie warto siedzieć w domu. Poszłyśmy na kawę i przegadałyśmy chyba kilka ładnych godzin. Strasznie się zasiedziałyśmy, więc postanowiłyśmy przejść.


Wszyscy mieszkający w Warszawie albo choć raz będący na Nowym Świecie, pewnie wiedzą, że przy rondzie De Gaulle'a znajduje się jeden ze sklepów Empik - raj dla wszystkich "moli książkowych". Oczywiście nie byłabym sobą gdybym do niego nie weszła i nie przewertowała wszystkich półek :)
Gdy tak przeglądałam różne pozycje z działu thriller/kryminał rzuciła mi się w oczy nowa książka Stephena Kinga „ Pan Mercedes”. Nie jestem wierną fanką Kinga, ale kilka jego pozycji już czytałam i się nie rozczarowałam. Przeczytałam krótki opis o czym jest książka i okazało się , że to debiut tego autora w powieści detektywistycznej. Uznałam więc , że skoro jego powieści grozy dobrze mi się czytało, to może ta też okaże się ciekawa :)


 Kupiłam ją i gdy tylko miałam wolną chwilę zabrałam się za czytanie.
Myślę że Stephena Kinga nie trzeba przedstawiać, ale kilka słów o nim nie zaszkodzi. King znany jest głównie z literatury grozy, jego pierwszą powieścią była „Carrie”, ale zadebiutował zbiorem opowiadań. Wiele z jego dzieł zyskało ekranizację filmowe, były to np. wcześniej wspomniana „Carrie”, „Zielona Mila”, „Lśnienie" czy „Skazani na Shawshank”. W jego powieściach często ma się do czynienia z fantastyką. W „Panu Mercedesie” z nią się jednak nie spotkamy.
Krótkie wprowadzenie w fabułę. Akcja zaczyna się świtem na pustym parkingu, na którym tłumy bezrobotnych czekają na otwarcie targów pracy. Nagle w tłum wjeżdża rozpędzony mercedes tratując niewinnych ludzi, pozostawiając po sobie rannych i zabitych. Zabójca ucieka.
Kilka miesięcy po tragedii poznajemy Billa Hodgesa, emerytowanego detektywa, który bez pracy nie zauważa już pozytywów życia i wciąż rozpamiętuje nierozwiązane sprawy. Dostaje wtedy list , który odmienia wszystko. Postanawia wyrwać się z marazmu, w który popadł i rozwiązać swoją ostatnią sprawę.
Brady Hartsfield, to natomiast niczym nie wyróżniający się mężczyzna, umiejętnie maskujący swoją prawdziwą twarz. Zapałał miłością do zabijania i nie zamierza poprzestać na jednej zbrodni.
Bill Hodges wraz ze swoimi nietypowymi pomocnikami stara się za wszelką cenę dopaść Pana Mercedesa i nie dopuścić by znowu ucierpieli niewinni ludzie.
Dobrze, to teraz pora na mój komentarz :)
Według mnie King całkiem nieźle poradził sobie z nowym dla siebie gatunkiem. Fabuła wciągająca, mimo że bardzo rozciągnięta, a w dodatku ukazana na dwóch różnych płaszczyznach, Hodgesa i samego Pana Mercedesa. Odbiorca od samego początku wie kto jest zabójcą. Jednak nie odejmuje to powieści dreszczyku wyczekiwania czy tajemnicy. Podczas czytania pomysły na zakończenie piętrzyły mi się w głowie :) King tak zbudował napięcie, że czasem przerywał akcję, by wrócić do
niej dopiero w następnym rozdziale. To tak, jakby autor machał czytelnikowi palcem przed nosem i mówił „o nie, jeszcze nie teraz” :P
Natomiast, jeżeli chodzi o samych bohaterów , to pisarz pozwolił czytelnikowi wkraść się w ich umysły, a przy tym ukazał ich w realny, nie przerysowany sposób.
„Pan Mercedes” to gra pomiędzy Billem Hodgesem a Brady'm Hartsfieldem, pojedynek między dobrem a złem. Przekonajcie się o tym sami :) 


Ja zdecydowanie mogę przyznać tej książce 5/6 gwiazdek, nie przeczytałam jej co prawda jednym tchem, ale nie byłam też w stanie sobie odpuścić jej czytania. Musiałam się dowiedzieć, co będzie dalej. Uważam tę książkową podróż za udaną i nie wiem , czy nie skuszę się na następną tego typu pozycję Stephena Kinga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz